Reklama

Katarzyna Bosacka wzięła pod lupę pasztet. Skład produktu szokuje

Katarzyna Bosacka od lat doradza w kwestii żywności. Tym razem postanowiła przyjrzeć się pasztetom. Skład tych produktów może wielu zdziwić. „Każdy wie, że w pasztecie zbyt dużo mięsa nie uświadczymy. Ale okazuje się, że w niektórych nie ma go wcale” – napisała dziennikarka.

Katarzyna Bosacka doradza Polakom

Katarzyna Bosacka aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie edukuje w kwestii żywności, zachęca do czytania etykiet i doradza, jak świadomie robić zakupy. 

Znana z programu "Wiem, co jem i wiem, co kupuję" dziennikarka dość często bierze pod lupę produkty, po które Polacy sięgają najczęściej i prześwietla je pod kątem zawartości. 

Tym razem skupiła się na pasztetach sprzedawanych m.in. w puszkach. Jak podkreśliła w instagramowym poście, wiele osób ma świadomość, że tego typu produkty nie zawierają zbyt dużej ilości mięsa, ale jak się okazuje, niektóre nie mają go wcale. 

Zobacz także: Jagodzianki grozy powróciły, są jeszcze droższe niż rok temu. "Prosta, letnia przekąska stała się luksusem"

Reklama

Katarzyna Bosacka o pasztetach

Katarzyna Bosacka w najnowszej rolce na Instagramie wyjaśniła, co się kryje w pasztecie. "Ile jest mięsa w tego typu pasztetach? No powiecie 20 proc., 30 proc., 10 proc. Nieprawda" - podkreśliła. 

Dziennikarka od razu zaznaczyła, że zazwyczaj w takich produktach mięsa po prostu nie ma. "A co w nich jest? Woda przede wszystkim, potem mięso oddzielone mechanicznie, które mięsem według prawa obowiązującego w krajach Unii Europejskiej nie jest no i do tego glutaminian sodu, jakieś zagęstniki, jakiś błonnik pszenny, trochę wątróbki, skóry, tłuszcz wieprzowy itd. Mięsa w ogóle nie ma i dlatego warto czytać etykiety" - powiedziała. 

Zobacz także: Skarby z polskich lasów. Płacą za nie ponad 100 złotych

Katarzyna Bosacka dodała, że zjedzenie takiego pasztetu raz na jakiś czas nie oznacza, że coś się komuś stanie. Zaznaczyła jednak, że to nie jest dobry wybór. 

Post jak zwykle spotkał się ze sporym odzewem ze strony internautów. Większość z nich przyznała, że unika takich produktów. "Czytam etykiety i jestem w szoku, że unia pozwala na produkcję czegoś takiego. Puszka mojego psa jest zdrowsza", "Kiedyś jadłam, gdy byłam nieświadoma, teraz jak widzę te produkty, to czuje niesmak na samą myśl o zjedzeniu tego czegoś..." - czytamy pod postem.

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Bosacka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy