Reklama

Kolejny "paragon grozy" z Zakopanego. Najdroższy kurs w Polsce

Każdy, kto wybiera się do Zakopanego, musi liczyć się z dużymi wydatkami. I nie ma w tym nic dziwnego, bo stolica polskich Tatr to jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych w naszym kraju, w związku z czym za różnego rodzaju usługi noclegowe czy gastronomiczne musimy zapłacić więcej. Jednak to, co spotkało niedawno pasażera zakopiańskiej taksówki woła o pomstę do nieba.

Kilka dni temu w polskich mediach głośno było o tzw. paragonie grozy z Zakopanego, który dotyczył opłaty za skorzystanie z jednej z tamtejszych toalet. Turyści, którzy musieli wejść "za potrzebą" do WC,znajdującej się przy Krupówkach, płacili za tę przyjemność aż 10 złotych, co dla wielu osób było ceną nie do przyjęcia.

Tym razem do redakcji Tygodnika Podhalańskiego zgłosiła się osoba, która przedstawiła paragon wystawiony przez jednego z zakopiańskich taksówkarzy. Za przejechanie odcinka 2,2 kilometra klient musiał zapłacić 63 zł. Kurs odbywał się w niedzielę, przez co opłata była wyższa, ale mimo to kwota za pokonanie tak krótkiego dystansu wydaje się szalenie wysoka. 

Reklama

Klient poniósł opłatę początkową w wysokości 15 złotych, a 48 złotych to opłata za przejechanie 2,2 kilometra.

Okazuje się, że klient, któremu przyszło zapłacić 63 złote za tak krótki kurs, skorzystał z usługi niezrzeszonego taksówkarza. Niestety coraz częściej zdarza się, że nieroztropni klienci wsiadają do taksówek niezrzeszonych, nie zwracając uwagi na to, ile wynosi opłata początkowa i jaka jest cena za przejechanie jednego kilometra.

Taksówkarze, z którymi rozmawiali dziennikarze Tygodnika Podhalańskiego, zgodnie twierdzą, że prawdopodobnie był to najdroższy kurs w Polsce, biorąc pod uwagę niewielki dystans, który pokonał kierowca wraz z pechowym klientem.  

Czytaj także: Ceny w Zakopanem miażdżą portfele

 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: paragony grozy | Zakopane | Taxi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy