Reklama

Reklama

Mandat za zostawienie psa pod sklepem? To nie wszystko!

Sklep, a przed sklepem piszczący lub szczekający pies, przywiązany do słupka na rowery. Czasem scenie towarzyszy deszcz lub śnieg, a więc i trzęsące się łapki. Ale przecież "to tylko na chwilę", "co się może stać...". Okazuje się, że stać się może wiele, a właściciel za chwilę spędzoną na kupowaniu torebki cukru, może słono zapłacić.

Pies pod sklepem - częsty widok na polskich ulicach

Pies nierzadko określany jest mianem przyjaciela człowieka. Przez lata jego rola w życiu ludzi ewoluowała i tak psy towarzyszą nam w naszej codzienności, śpią nierzadko w naszych łóżkach i jeżdżą ze swoimi opiekunami na wakacje. 

Coraz częściej spotyka się także psy w kawiarniach, czy restauracjach, a grafika psa w czerwonym, przekreślonym kółku znika z drzwi wielu lokali gastronomicznych. 

Czworonogi także respektowane są w niektórych galeriach handlowych, czy w wielu sklepach. Jednak kiedy właściciel na spacerze ze swoim pupilem decyduje się załatwić kilka swoich spraw, a napotyka na zakaz wstępu do sklepu z psem, przywiązuje swojego przyjaciela i idzie zrobić zakupy. 

To praktyka często spotykana w Polsce, a nierzadko towarzyszy jej pisk, skowyt, albo szczekanie zostawionego pod sklepem psa. Ale co może złego stać się przez te 10, 15 czy 30 minut, kiedy nasz podopieczny siedzi sam pod sklepem, czekając na nasz powrót. Wygląda na to, że stać się może całkiem sporo... 

Reklama

Trauma, skopanie, pogryzienie - to tylko kilka scenariuszy

To, że psy czują, myślą i mają własne charaktery, czy zmienne humory, jest faktem od dawna. Psy posiadają także samoświadomość. Zostało to udowodnione przez prof. Roberto Cazzolla Gatti. Wykazał, że psy poświęcają więcej czasu na wąchanie cudzego moczu, niż własnych wydzielin. Wiedziały, że to ich wydzieliny i dlatego nie interesowały się nimi tak bardzo, jak tymi, które należą do innego psa. Podobny eksperyment przeprowadziła dr Alexandra Horowitz, potwierdzając wcześniejsze badania. 

Zwykło się mówić potocznie, by przybliżyć ludziom to, jak myśli pies, że psie rozumowanie jest na poziomie trzyletniego ludzkiego dziecka. Jednak trzeba pamiętać o tym, że trzyletnie dziecko i jego umysł, to zupełnie inna sprawa, niż umysł dorosłego psa. 

Ale faktem jest, że myślenie psów oparte jest na skojarzeniach. Udowodnił to Edward Thorndike’a na początku XX w. Jeżeli dana czynność będzie kojarzyć im się z negatywnymi dla nich konsekwencjami - bólem, stresem - będą jej unikać. 

Nie potrafią także przewidywać konsekwencji swoich lub cudzych czynów w szerszej perspektywie. 

W odniesieniu do sytuacji zostawiania psa pod sklepem pies nie wie, po co idzie jego właściciel, czy wróci do niego, czy może zostanie przywiązany do słupka już na zawsze w obcym mu miejscu, gdzie pojawia się wiele stresujących dla niego bodźców. 

Jeżeli jednak do właściciela nie przemawia fakt, że zostawianie psa samego pod sklepem może zakończyć się dla czworonożnego przyjaciela silnym stresem, a nawet traumą, to pojawiają się inne, dość makabryczne scenariusze tego, co może się wydarzyć. 

Światem rządzi przypadek, a więc nie będzie sporym zaskoczeniem stwierdzenie, że podczas naszej krótszej lub dłuższej wizyty w sklepie psu zwyczajnie może stać się krzywda. Potrącenie przez rowerzystę, czy atak innego psa, który będzie akurat w tym momencie przechodził bez smyczy koło oczekującego na właściciela psa, to nie wszystko. 

Nasz czekający pod sklepem pies może się komuś nie spodobać, co może skończyć się skopaniem zwierzęcia, czy nawet jego otruciem, gdzie trucizna podana jest ukryta w kawałku kiełbasy, albo może spodobać się aż za bardzo - psa ktoś zwyczajnie może ukraść. 

Pies może także zaplątać się niefortunnie w linę, za którą jest przywiązany, co może skutkować uduszeniem, lub może się z niej uwolnić i uciec. 

Jak widać, scenariuszy jest całkiem sporo, a to z pewnością nie wszystkie wymienione.  

Mandat dla właściciela za zostawianie psa pod sklepem

Okazuje się, że zostawianie psa pod sklepem to nie tylko kwestia sumienia właściciela czworonoga, ale także kwestia prawna. 10 kwietnia 2021 roku w życie weszło rozporządzenie rządu dotyczące m.in. wysokości mandatu za pozostawianie zwierzęcia bez opieki w miejscu publicznym oraz za wyprowadzanie go bez smyczy.

Od tego momentu za brak nadzoru nad psem, a więc także w sytuacji zostawienia go samego przed sklepem, właściciel może spodziewać się nawet 500 zł mandatu.

Według prawa psy w miejscach publicznych muszą być zawsze pod opieką osoby sprawującej kontrolę nad psem. 

Może przynajmniej aspekt finansowy powstrzyma tych właścicieli psów, którzy zostawiają swoje czworonogi "tylko na chwilę" przed sklepem. Warto także przypomnieć, że decydując się na psa, bierzemy na siebie ogrom odpowiedzialności. 

Jeżeli nie mamy czasu na długie spacery z psem, które nie polegają na zostawianiu psa przywiązanego do słupka, a które z kolei zaspakajają potrzeby zwierzęcia i to nie tylko te fizjologiczne, ale także potrzebę kontaktów z innymi psa, eksploracji środowiska, zabawy i węszenia, to może powinniśmy zastanowić się w ogóle nad tym, czy powinniśmy mieć czworonoga w domu.

***
Zobacz również: 

Przepowiednia na 2022 rok! Jasnowidzka Aida zdradza, co nas czeka

Trendy dietetyczne na 2022 rok

Wigilia 2021: Kutia wigilijna. Co trzeba o niej wiedzieć?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: PSY (Park Jae-Sang) | mandaty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje