Reklama

Reklama

Najśmieszniejszy dowcip na świecie

Jak zachować pogodę ducha, kiedy z każdej strony napływają do nas informacje o kolejnych kryzysach czy katastrofach? Skąd brać siłę do działania, kiedy czujemy się bezradni w obliczu epidemii? Ulrich Schnabel w książce "Siła wewnętrznej wolności" zdradza, jak radzić sobie z poczuciem beznadziei. Przeczytaj fragment o poczuciu humoru, które jest bardzo skutecznym narzędziem.

Karnawałowe obrządki, podobnie jak parodie i komedie, niejednokrotnie czerpią inspiracje ze strachu. Wyśmiewają to, co wzbudza obawy, a to, co groźne, obracają w groteskę.

Reklama

Przykładowo wojna trzydziestoletnia zrodziła szelmę o imieniu Simplicius Simplicissimus, I wojnie światowej zawdzięczamy wesołą postać dzielnego wojaka Szwejka, a na stalinowski terror w Związku Radzieckim pisarze odpowiadali mistrzowskimi satyrami. Michaił Bułhakow w absurdalno-komicznej powieści Mistrz i Małgorzata wziął na cel tępą biurokrację, a satyrycy Ilja Ilf i Jewgenij Pietrow w zjadliwie dowcipnym utworze "Złote cielę" stwierdzili: "Los gra z człowiekiem, a człowiek gra na trąbce".

Właśnie dziś, wobec napiętej sytuacji na świecie, poczucie humoru jest zatem szczególnie wskazane. Gero von Randow, redaktor działu politycznego "Die Zeit", argumentuje: "Życie jest śmieszne nie tylko tam, gdzie nie ma zła; wręcz przeciwnie: zło samo w sobie jest absurdalne i zdecydowanie warte gorzkiego śmiechu".

W kryminale "Imię róży" Umberto Eco kluczową rolę odgrywa uznana za zaginioną księga Arystotelesa poświęcona komedii. Fanatyczni średniowieczni zakonnicy za wszelką cenę chcą ją utrzymać z dala od oczu wiernych. Wiedzą, że "śmiech wyzwala chłopa od strachu przed diabłem".

Satyrycy często stają się pierwszymi ofiarami represyjnych reżimów. Dyktatorzy niczego nie boją się bardziej niż wyśmiania, ponieważ godzi ono w ich władzę i poczucie wyższości. Wyśmiewanie rządzących może okazać się skuteczniejsze niż atakowanie ich w inny sposób.

Poczucie humoru sprawdzi się jako broń nie tylko przeciw nadużyciom władzy. Chroni przede wszystkim tego, kto je posiada. Zwłaszcza w trudnych sytuacjach poczucie humoru daje wewnętrzną swobodę i przeciwdziała frustrującemu poczuciu bezsilności.

Dowodzą tego prace neurobiolożki i psychiatry Barbary Wild. W stuttgarckiej Fliedner Klinik, gdzie leczy się zaburzenia psychiczne, obok leków i zwykłej psychoterapii stosuje ona u pacjentów "trening poczucia humoru".

"Humor nie chroni nas przed negatywnymi wydarzeniami, ale pomaga sobie z nimi poradzić" - twierdzi Wild. W trakcie treningu często sięga po metody improwizacji teatralnej. Uczestnicy odgrywają bez przygotowania krótkie scenki: jak przywitają się dwaj starzy przyjaciele, którzy dawno się nie widzieli? a jak dwaj starzy wrogowie? Król i poddany? To pobudza wyobraźnię i kreatywność, ujawnia drzemiącą w poważnych, dorosłych ludziach zdolność do wygłupiania się i żartowania.

Kiedy indziej pacjenci konkurują w kategorii "minimalne dokonanie dnia": jeden chwali się, że rano wstał z łóżka, drugi, że otworzył oczy, a trzeci, że w ogóle oddychał. Ćwiczenia opracowane przez Wild pomagają przede wszystkim osobom, które "tak głęboko uwierzyły we współczesną zasadę dążenia do sukcesu, że obawiają się najmniejszego błędu i odstępstwa od normy". Gdy zaprezentują grupie minidokonania, i w dodatku zbiorą za nie oklaski, przeżyją "prawdziwie wyzwalające" doświadczenie.

Poeta Jean Paul napisał: "Z wolności płynie dowcip, a z dowcipu - wolność". Wild wykazała w badaniach, że pogodny nastrój idzie w parze ze zwiększoną rezyliencją, czyli duchową siłą radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami.

Ważną rolę odgrywa tu zjawisko "kognitywnej dystrakcji", czyli umysłowego odwrócenia uwagi. Negatywne doświadczenia często prowadzą do przygnębiających rozmyślań - dlaczego spotyka to właśnie mnie? Dlaczego właśnie teraz? - które ciągną się nawet wtedy, gdy dane wydarzenie dawno już minęło. W przełamywaniu takich myśli wyjątkowo skuteczne są bodźce płynące z poczucia humoru.

Psycholog Robin Dunbar z Uniwersytetu Oksfordzkiego udowodnił nawet, że wesołość zmniejsza wrażliwość na ból. Granicę bólu u badanych podnosił przede wszystkim wspólny śmiech - badacz przypisuje ten efekt uwalnianiu endorfin, czyli hormonów odgrywających ważną rolę zarówno w odczuwaniu przyjemności, jak i w przetwarzania bólu.

* Więcej na temat książki "Siła wewnętrznej wolności" przeczytasz TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: poczucie humoru

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje