Reklama

Reklama

Największe polskie absurdy budowlane 2022 roku. Lista jest długa!

W Polsce nadal wyrastają spod ziemi kolejne "perły" architektury, a sytuacja i ceny na rynku nieruchomości stwarzają deweloperom kolejne okazje do kolejnych prawnych nadużyć. Czy skończy się sprzedaż kawalerek o powierzchni 7 mkw.? Zapowiedzi są, ale czy pójdą za nimi rzeczywiste zmiany?

W sieci nie brakuje przykładów budowlanych samowoli, absurdów i dowodów bezkarności firm, które realizują kolejne inwestycje mieszkaniowe. Warto przypomnieć te, o których zrobiło się głośno w 2022 roku. 

Droga na skróty, omijanie przepisów, małe i większe bezczelności 

Przy ul. Bartosza Głowackiego w Warszawie-Wesołej, na bardzo wąskiej działce, wyrósł blok wielorodzinny. Problem jednak w tym, że opis inwestycji jasno informuje, że jest to "budynek mieszkalny jednorodzinny wolnostojący". Wygląda więc na to, że deweloper świadomie wprowadził urzędników w błąd i gdy budynek będzie już gotowy, dopiero wtedy będzie próbował zalegalizować go zgodnie z oczywistym, widocznym na pierwszy rzut oka przeznaczeniem. 

Reklama

W czerwcu 2022 roku popularny prześmiewczy profil "Make Life Harder" zwrócił uwagę na ofertę kawalerki o powierzchni 9 mkw, mieszczącej się w budynku zlokalizowanym na warszawskim Targówku. Sam budynek jest niewielki, wąski i jakby na  siłę wciśnięty pomiędzy sąsiedzką zabudowę — a mimo to udało się w nim wykroić aż 13 mieszkań! 

W podwarszawskiej wsi Boryszew firma Bau Projekt wzniosła wolnostojący dom-bliźniak. I nie byłoby w tym nic złego ani ciekawego, gdyby nie to, że wewnątrz podzielono go na 10 mikrokawalerek o powierzchni od 22 do 9 mkw. Firma odgraża się również, że zamierza stworzyć we wsi całe osiedle takich budynków. 

Osiedla na terenach zalewowych to zupełnie inna para, nomen omen, kaloszy. Wrocławski deweloper zbudował bloki mieszkalne w sąsiedztwie wału przeciwpowodziowego. Zmiana poziomu wód gruntowych stanowi więc poważne niebezpieczeństwo dla budynków - bloki mogą po prostu "wyskoczyć" z ziemi. Deweloper proponował, że... dociąży je workami z piaskiem. Na szczęście urzędnicy odrzucili ten pomysł. Póki co stanęło na pomyśle przytwierdzenia budynków do podłoża za pomocą pali. 

Osiedle w Świdnicy szybko zdobyło sławę jako "współczesny Biskupin", przez swoje wyraźne podobieństwo do pradawnego grodu. Rzędy identycznych budynków zbudowane na planie owalu, jedna droga dojazdowa, a do tego puste pola wokół.


Krakowska "szafka na buty" i inne perły stolicy Małopolski 

Gród Kraka znany jest z pięknych zabytków architektury, ale niestety też z różnego rodzaju patologii budowlanych i kontrowersyjnych estetycznie i moralnie inwestycji. Patodeweloperka krakowska kwitnie sobie w najlepsze, czego przykładami są między innymi:  

  • Blok "bunkier" na ulicy Kościuszki, z "piękną" ścianą litego betonu pozbawioną okien. 
  • Na tej samej ulicy znajdziemy też "polepiony" budynek, gdzie do secesyjnych kondygnacji dobudowano kolejne trzy, w zupełnie odmiennym "nowoczesnym" stylu. 
  • Budynek na skrzyżowaniu Orawskiej z Konopnickiej, jako jedyny w mieście z widokiem wprost na stację benzynową. 
  • W dzielnicy Azory, przy ulicy Radzikowskiego buduje się długo oczekiwany przez wiernych duży kościół. Problem w tym, że w międzyczasie okolica została zabudowana blokami. Teraz balkony jednego z nich dzieli od świątyni zaledwie kilka metrów. 
  • Słynna "krakowska matrioszka" czyli blok mieszkalny dobudowany nad domem przy ulicy Centralnej. Inwestycja powstała, wykorzystując lex covid. Co prawda została wydana decyzja nakazująca rozbiórki "potworka", ale inwestor po prostu ją zignorował. 
  • Przy ulicy Włodarczyka i Stella-Sawickiego, w dzielnicy Czyżyny spokojnie stoją dwa bloki mieszkalne przedzielone... linią wysokiego napięcia. 
  • I po raz trzeci powracając na ulicę Krasickiego, trzeba wspomnieć o wąziutkim budynku biurowym, który okoliczni mieszkańcy nazywają "szafką na buty".   

A problem nie zamyka się tylko w przestrzeni budownictwa mieszkaniowego. Wspólnota mieszkaniowa z krakowskiej Alei Pokoju wyceniła ostatnio 4,5 metra chodnika przy bloku Atalu na 27 tys. złotych.

"Jest to dla mnie niepojęte. Na początku zwróciła się do nas wspólnota mieszkaniowa z Alei Pokoju, że chcą wybudować dziesięć metrów chodnika. Sprawdziłam, czy to jest teren gminny. Okazało się, że 4,5 metra jest gminne, a reszta należy do wspólnoty, zatem koszty pokrywamy my, a nie miasto. Myślałam o takim rozwiązaniu, żeby to wspólnota wykonała projekt, a my jako dzielnica zrobimy chodnik. Wszelkie rozmowy spełzły na niczym. (...) Odbył się przetarg, a my otrzymaliśmy pismo, że sam projekt to 19 300 zł, a co więcej - do realizacji zadania zabraknie 5 000 zł, które musimy dołożyć. Byliśmy oburzeni, ale nie było wyjścia, więc dołożyliśmy. Prawdą jest, że to była najtańsza oferta, jednak absurdem jest to, że 4,5 metra chodnika będzie nas kosztować 27 000 zł" - powiedziała w rozmowie z radiem Eska Anna Moksa przewodnicząca zarządu Dzielnicy XIV Czyżyny w Krakowie.

Tymczasem deweloperzy czują się coraz bardziej bezkarni i zadufani. W listopadzie 2022 roku radio Eska opisywało nieprzyjemną sytuację. Jeden z internautów oceniając na profilu społecznościowym nowy budynek gliwickiego dewelopera, określił ją jako "wyjątkowe paskudztwo". W odpowiedzi został poinformowany, że powinien przestać "już patrzeć w lustro". Być może jednak niedługo patodeweloperzy zostaną trochę utemperowani.

Koniec "budowlanych cudaków" już niedługo? 

Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda zapowiedział pod koniec roku, że już w styczniu 2023 roku zostanie przedstawiony pakiet rozwiązań przygotowany przez jego resort, który ma ukrócić samowolę deweloperów i ich nieposkromioną fantazję. 

"Mamy siedem rozwiązań, które ograniczą patologie m.in. w tzw. patodeweloperce" - zapewnił minister. Wskazał też na inne problemy na rynku nieruchomości w Polsce, które chciałby rozwiązać. 

"Pierwsze to są instytucje finansowe, które skupują mieszkania, drugie to są pustostany, trzecie to jest najem okazjonalny. Te elementy muszą być rozwiązane; plus, oczywiście skupowanie mieszkań" - mówił Buda w rozmowie z "Rzeczpospolitą". 

Nowe przepisy mają zakończyć proceder sprzedaży mikromieszkań, które trafiają na rynek jako lokale inwestycyjne o profilu usługowym, a w rzeczywistości są przeznaczone do zamieszkania. Mają również w końcu ruszyć inwestycje samorządów w budowę mieszkań komunalnych.  

"Mamy to zebrane, mamy to opisane, mamy siedem rozwiązań, które ograniczą patologie również w tzw. patodeweloperce" - zapewnił minister. 

Oby nie skończyło się jedynie na zapowiedziach. 

Przeczytaj też:

Nowy trend na rynku nieruchomości. Agenci płacą testerom nawiedzonych domów

Budują osiedla mikrodomów. Tak Los Angeles walczy z kryzysem bezdomności

Sztuczne słońca i osiedlowe reaktory jądrowe, czyli energetyka za 10 lat

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: bloki | patodeweloperzy | deweloperzy | rynek mieszkaniowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy