Reklama

Reklama

Nowenna Pompejańska: Modlitwa, która czyni cuda

Kłopoty i smutki znikają, przychodzi spokój i pewność, że Bóg się tym zajmie – twierdzą jej wielbiciele.

Kiedy podczas badania USG ciąży stwierdzono u naszej córeczki wadę serca, byłam w szoku. Dlaczego nas to spotkało? Modliłam się przeważnie  w nocy, kiedy czarne myśli nie pozwalały mi zasnąć - opowiada Alicja. 

- Odmówiłam Nowennę Pompejańską, zakończyłam ją tuż przed porodem. Zdarzył się cud, Klara urodziła się zdrowa! Takie i podobne świadectwa można znaleźć w dwumiesięczniku pt. "Królowa Różańca Świętego". Skąd wzięła się ta modlitwa, którą modlą się tysiące ludzi na całym świecie? 

W Neapolu od wielu miesięcy leżała w łóżku młoda kobieta, Fortunatina. Cierpiała na paraliż, który przez wiele godzin wywoływał straszne drgawki. Podczas nich krzyczała i kaleczyła się. Miała wysoką gorączkę i bóle w całym ciele. Lekarze nie umieli jej pomóc. Wówczas trwała budowa sanktuarium pod wezwaniem Królowej Różańca Świętego w Pompejach niedaleko Neapolu. Prowadził ją adwokat Bartolo Longo.

Reklama

Przed laty, podczas studiów, mężczyzna stał się wrogiem kościoła i satanistą. To doprowadziło go na skraj depresji. Gdy postanowił się zastrzelić, usłyszał głos Matki Bożej. Prosiła, by tego nie robił, ale codziennie odmawiał różaniec i propagował tę modlitwę wśród biednej ludności wiosek wokół Pompejów. 

Bartolo nawrócił się i przez wiele lat wędrował od domu do domu, przekonując do różańca, a także rozpoczął budowę świątyni. By zebrać fundusze, wydawał broszurki z modlitwą i wybijał specjalne medaliki. Pewnego dnia te dewocjonalia trafiły do Fortunatiny. Rozpoczęła modlitwę. 

Po kilku dniach objawiła się jej Matka Boża, zachęcając do odmawiania nowenny. - Królowo Różańca Świętego w Pompejach, udziel mi łaski zdrowia! - poprosiła dziewczyna. - Teraz, gdy mnie wzywasz pod imieniem, które mi jest bliższe ponad wszystkie inne, nie mogę ci odmówić. Odpraw trzy no wenny, oddawaj mi cześć,  a wyzdrowiejesz - usłyszała. I tak się stało. W maju 1884 roku kobieta wraz z uszczęśliwioną rodziną weszła do budowanego kościoła w Pompejach i dziękowała za uleczenie. 

Wieść o tym obiegła całą okolicę i przyczyniła się do popularności tej pięknej modlitwy.   Cudu uzdrowienia po odmówieniu Nowenny Pomejańskiej doświadczyła także irlandzka pielęgniarka Helen Quinlan. Jako młoda dziewczyna zachorowała i spędziła osiem lat na wózku inwalidzkim. Gdy przebywała w szpitalu, bardzo cierpiąc, znalazła na stoliku książeczkę z Nowenną Pompejańską i przeczytała obietnicę Matki Bożej. 

Irlandka postanowiła modlić się o szybką śmierć, by straszliwy ból wreszcie zniknął. Kiedy tylko rozpoczęła nowennę, natychmiast została uzdrowiona! Przez kolejne dwadzieścia kilka lat żyła tylko modlitwą. Nie jadła, nie piła, przyjmowała jedynie Komunię Świętą. Zmarła w marcu 2019 roku. 

W maju tego roku pani Maria rozpoczęła nowennę w intencji dorosłego wnuka, u którego wykryto guza mózgu. - Bartka zoperowano. Okazało się, że guz ma charakter łagodny i jest szansa pełnego wyleczenia. 

Najważniejsze jednak jest to, że chłopak, dla którego do niedawna najważniejszy był komputer, teraz codziennie jest na Eucharystii i dużo się modli - opowiada uszczęśliwiona babcia. Nowenna trwa 54 dni. Każdego z nich odmawiamy trzy lub cztery tajemnice różańca: w jednej intencji. Przez pierwsze 27 dni na zakończenie mówimy modlitwę prośby o łaski a przez kolejne 27 modlitwę podziękowania. 

- Nowenna wymaga wielkiego wysiłku, ale otwiera niebo - mówią ci, dla których pompejanka stała się lekarstwem na życie. Do tej pory nie jest znany przypadek, by osoba modląca się nic nie otrzymała.                               

Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje