Reklama

Reklama

O takich mężczyznach fantazjujemy

Ma na koncie kilkanaście bestsellerowych powieści i spore grono wiernych czytelniczek, a nawet czytelników. Jak sama mówi, jeśli kochacie Greya i Massimo, na pewno zakochacie się w bohaterach jej najnowszej książki "Złe miejsce". Gdzie szuka pomysłów i o czym będzie najnowsza książka K.N. Haner?

Justyna Gul: - "David nie przestawał. Posuwał mnie mocno i szybko. Moje piersi podskakiwały z każdym pchnięciem jego bioder" - to jedna ze scen z pierwszego tomu twojej mafijnej powieści. Ostro. Myślisz, że Polki są na to gotowe?

Reklama

K.N.Haner: - Faktycznie, ostro, ale myślę, że moje czytelniczki na pewno wiedzą czego mogą się po mnie spodziewać, więc one (mam nadzieję) są gotowe. 

Bohaterowie wspomnianej książki są bardzo męscy, zarówno David, jak i Phix. Kochają się ostro, używają różnych narzędzi, nie mają nic przeciwko orgiom, noszą maski, trzymają Blaire w zamknięciu, traktują kobiety przedmiotowo. O takich mężczyznach marzymy?

- O takich mężczyznach fantazjujemy i o takich chcemy czytać w tego typu książkach. Bohater powieści erotycznej ma być takim typem, którego najczęściej żadna z nas nie zna i nigdy nie pozna w realnym świecie. To kwestia fantazji i ukrytych pragnień, które każda z nas ma nieco inne, ale znając swoje czytelniczki wiem, że taki niegrzeczny bohater jest dla nich najbardziej intrygujący i interesujący.

Jak myślisz, czego brakuje Polkom w seksie?

- Brakuje nam odwagi, by porozmawiać z partnerem o tym czego naprawdę pragniemy, ale to działa w obie strony. Panowie też raczej nie są otwarci na rozmowy o seksie, a wydaje mi się, że warto na początku usiąść twarzą w twarz i skonfrontować nasze oczekiwania, by się nie okazało, że każdy z nas inaczej to sobie wyobraża.

Michalina Wisłocka mówiła o seksie: "Nie wstydźcie się, że to robicie". A jednak wciąż się wstydzimy, a seks wciąż pozostaje tematem tabu ...

- Niestety, ja tego nie rozumiem. Moje granice "wstydu" są przesunięte dość daleko i ja absolutnie się nie wstydzę o tym mówić. Wiadomo, nie będę opowiadać, jak wygląda moje prywatne życie, ale pisanie o seksie w ogóle mnie nie krępuje.

A czym seks jest dla ciebie?

- To nieodłączony element życia większości z nas. Teraz patrzę też na to pod względem opisów jakie mogę zawrzeć w swoich powieściach. Często zastanawiam się, jak powinnam, lub jak mogę opisać daną scenę i emocje, które czują bohaterowie. Rozkładam seks na części pierwsze i dzięki temu pozwala mi to zrozumieć lepiej niektóre zachowania.

Pisanie o seksie jest łatwe?

- Dla mnie? Tak. W żaden sposób mnie to nie krępuje. Pisanie scen erotycznych to jedno z moich ulubionych czynności w procesie tworzenia danej powieści.

Skąd ten wybór? Piszesz od kilku lat, a twoje książki wypełnione są erotyką. To pozycje dla niegrzecznych dziewczynek.

- Piszę o tym o czym sama jako czytelnik chciałabym czytać. Nie wydałabym książki, która by mi się nie podobała.

Powieści erotyczne to trudny temat do rozmowy. Niemal wszyscy twierdzą, że po taką lekturę nie sięgają, krytycy określają je pozycjami dla "kur domowych" i "niespełnionych bab", nikt nie traktuje ich poważnie. Czy jesteś gotowa na krytykę?

- Z krytyką spotkałam się jeszcze przed premierą mojego debiutu, więc teraz, po tylu latach, kompletnie mnie to nie dotyka. Oczywiście konstruktywna krytyka jest bardzo cenna dla autora i ja wiele się dzięki temu nauczyłam, ale tak jak powiedziałaś, określanie czytelniczek kurami domowymi i niespełnionymi babami to już hejt na który ja się nie godzę i staram się z nim walczyć. Seks zawsze wzbudza kontrowersje i wiadomo, że nie każdy lubi o tym czytać i rozmawiać, ale granice między krytyką i hejtem już dawno się zatarły. Czasami  jestem przerażona, gdy widzę pełne nienawiści i pogardy komentarze na temat tego typu książek, autorek, które je piszą i czytelniczek, które otwarcie przyznają, że czytają.  Nie wiem czemu tak się dzieje. Wychodzę z założenia, by każdy robił i czytał, co chce i nie oceniał innych.

Czytałaś powieści erotyczne, zanim zaczęłaś je pisać? Masz jakiegoś ulubionego autora (autorkę)?

- Tak czytałam, u mnie właśnie od tego się zaczęło. Po latach przerwy od czytania sięgnęłam po Greya i tak się stało, że ogromnie zaciekawiła mnie taka tematyka. Zaczęłam wyszukiwać książki podobne do Greya i po jakimś czasie w mojej głowie zrodziło się wiele pomysłów, które musiałam wyrzucić, więc pewnego dnia po prostu usiadłam do laptopa, otworzyłam plik tekstowi i zaczęłam pisać. A ulubionej autorki nie mam, ale sentyment do Greya i Crossa będę miała zawsze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje