Reklama

Obrazy, wazony, dywany, a nawet szczotka do WC - tak kradnie się w hotelach

Fani kultowego serialu komediowego pt. „Przyjaciele” zapewne doskonale pamiętają jeden z odcinków, w którym Ross Geller instruuje Chendlera Binga, co można legalnie zabrać z hotelowego pokoju, by koszt pobytu nieco się zwrócił. I choć wspomniana scena jest wyłącznie komizmem i fantazją reżyserów, to jednak doskonale oddaje dzisiejszą rzeczywistość – goście hotelowi kradną na potęgę.

Zaznaczmy na początku, że "gości hotelowych - złodziei" nie można generalizować przez pryzmat ich pochodzenia, wieku, wykonywanego zawodu, czy przekonań religijnych i politycznych. Niezależnie od wysokości i szerokości geograficznej zawsze znajdzie się ktoś, kto w DNA lub charakterze ma zakodowane zachowania niegodne przyzwoitego człowieka.

Niemniej, pobyt w hotelu w jakiś magiczny sposób tak oddziałuje na gości, że ci, nagle, z niewyjaśnionych przyczyn, zachwycają się niezwykłymi właściwościami wchłaniającymi ręcznika hotelowego, mocą żarówki z nocnej lampki czy bateriami w pilocie do telewizora. A wówczas bliżej nieokreślony głos w ich głowie mówi: musisz to mieć.

Reklama

Co turyści kradną z hoteli?

Dlaczego goście hotelowi kradną różnego rodzaju przedmioty, będące na wyposażeniu ich pokoju? Czym się kierują? Co później robią z "fantami"? O to należałby zapewne zapytać psychologa lub socjologa, a najlepiej samych zainteresowanych. My natomiast skupimy się na tym, co i jak ludzie potrafią ukraść z hotelu. W tym celu porozmawialiśmy z byłym, wieloletnim pracownikiem jednego z popularnych wśród turystów krakowskich hoteli.

- Pracując wiele lat w tej branży, człowiek po prostu się przyzwyczaja i nawet najdziwniejsze historie z kradzieżami hotelowego wyposażenia w końcu przestają robić na nim wrażenie. Oczywiście na samym początku pracy najpierw nie dowierzałem, później dziwiłem się i śmiałem, aż wreszcie sporządzanie protokołów "zaginionych rzeczy" stało się smutną rutyną - mówi Interii Krzysztof.

Nasz rozmówca twierdzi, że nie ma rzeczy, której goście hotelowi nigdy nie próbowaliby przywłaszczyć. Niestety standardem jest zabieranie przez nich ręczników, żarówek, wieszaków, obrazów, wazonów, łazienkowych koszy na śmieci, szczotek do mycia toalety, pościeli, poduszek, kołder, obrusów, szklanek, czajników a nawet dywanów i dywaników.

- Pamiętam mężczyznę, który próbował wynieść z hotelu sejf. Nie potrafił wyjąć go z regału, więc wpadł na pomysł, że wyniesie cały mebel. Kilkukrotnie udaremniliśmy również próbę kradzieży łóżka. Goście je rozkręcili i próbowali wynieść w częściach. Niestety w większości przypadków takie osoby reagują bardzo nerwowo i agresywnie. Inni tłumaczą się chęcią zrobienia nam żartu - mówi Krzysztof, wieloletni kierownik jednego z krakowskich hoteli.

Czytaj także: Ucieczka z polskiego więzienia. Historia jak z filmu "Skazani na Shawshank"

Złapani na gorącym uczynku goście hotelowi bardzo często tłumaczą się niewiedzą. Przeważnie twierdzą, że byli przekonani, iż wynoszony przez nich telewizor, lampa czy krzesło - są wliczone w pobyt i mogą stanowić własność gościa na zawsze.

Co się dzieje w momencie, kiedy personel nakryje gościa na próbie wynoszenia wyposażenia hotelu? Nasz rozmówca twierdzi, że wszystko zależy od okoliczności i zachowania takiej osoby.

- W wielu przypadkach, staraliśmy się załatwić taką sprawę polubownie. To znaczy, że oczekiwaliśmy wyjaśnień gościa i jeśli dana rzecz nie była uszkodzona, a osoba wykazywała skruchę, to raczej nie zawiadamialiśmy policji. Karą dla takiego gościa było wpisanie go na czarną listę, by nie mógł już nigdy więcej zarezerwować pokoju na swoje nazwisko - wyjaśnia Interii Krzysztof.

Jednak nie zawsze hotelowi złodzieje poczuwają się do winy, próbując za wszelką cenę odwrócić przysłowiowego kota ogonem. - Jeśli mamy do czynienia z bezczelną osobą, która podczas udaremnienia kradzieży werbalnie lub fizycznie próbuje atakować personel, to dzwonimy po policję, a do czasu przybycia funkcjonariuszy takim człowiekiem "opiekuje" się ochrona hotelowa.

Goście hotelowi, by nie zostać przyłapanymi na próbie kradzieży wyposażenia pokoju, potrafią także wyrzucać interesujące ich rzeczy przez okna. - Przeważnie są to materace i poduszki, ale byłem kiedyś świadkiem, jak jedna z pań wyrzuciła przez swoje okno... koło ratunkowe, które - jak później twierdziła - pożyczyła sobie z hotelowego basenu i tak nieroztropnie położyła je przy oknie, że wiatr ów ciężki przedmiot zdmuchnął na zewnątrz. Kobieta pięć minut później akurat kończyła swój pobyt w naszym hotelu... - dodaje na koniec Krzysztof.

Kiedy kradzież jest przestępstwem, a kiedy wykroczeniem?

Zgodnie z art. 119 Kodeksu wykroczeń, kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 500 złotych podlega karze aresztu, wolności albo grzywny.

Zatem zasadniczym kryterium określającym kradzież jako wykroczenie lub przestępstwo, jest wartość skradzionego przedmiotu. Jeśli skradziona rzecz jest warta mniej niż 500 zł - kradzież jest czynem regulowanym przez Kodeks Wykroczeń. Natomiast w przypadku, gdy jej wartość przekracza 500 zł - czyn ten jest przypisywany jako przestępstwo na podstawie Kodeksu Karnego.

Rząd planuje zmienić przepisy, podwyższając próg kwotowy dla przestępstwa kradzieży. Niewykluczone, że nastąpi to jeszcze w 2023 r.


INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama