Reklama

Reklama

Opętanie Anneliese Michel. Sprawa dla egzorcysty czy psychiatry?

Anneliese Michel zmarła w 1976 roku, w wieku 23 lat - i do dnia dzisiejszego trwa spór o to, czy do jej śmierci przyczyniła się demoniczna obecność, czy też źle i brutalnie przeprowadzone egzorcyzmy. Konflikt pomiędzy racjonalistami i osobami wierzącymi nie znajdzie zapewne nigdy rozwiązania, ale sama historia dziewczyny i jej traumatycznych przeżyć warta jest poznania, niezależnie od naszego światopoglądu.

Wedle doświadczeń wielu egzorcystów, demoniczne opętania dotykają najczęściej osoby grzeszne, takie, które paktują z diabłem z własnej woli, korzystają z wróżb i praktykują magię. W przypadku Anneliese Michel było zupełnie inaczej. Urodzona w 1952 roku dziewczyna wywodziła się z wielodzietnej rodziny, o silnych, katolickich tradycjach. Ojciec, zanim zdecydował się przejąć rodzinny biznes, planował wstąpić do seminarium.

Choć od urodzenia dziewczynka była dość chorowita, to aż do 1968 roku prowadziła całkiem zwyczajne, niczym niewyróżniające się życie. W wieku 16 lat miała jednak dwa nocne napady paraliżu, które później zostały zdiagnozowane przez psychiatrę jako lekka forma padaczki. Jednak stan jej zdrowia pogarszał się i w kolejnych latach odseparowała się od bliskich, być może na tle depresyjnym. "Przez te lata stałam się całkowicie apatyczna i nic mnie nie interesowało" - wyznała kiedyś swojemu terapeucie. 

Reklama

Czytaj też: Zła energia w domu? Oto metody na pozbycie się złego ducha

Otwarcie szatańskiej bramy

W 1973 roku problemy Anneliese stały się o wiele bardziej poważne. Twierdziła, że nocą słyszy w swoim pokoju dziwne odgłosy, jakby pukanie zza ściany, głosy mówiące jej o wiecznym potępieniu, miała nawet wizje potwornych, niemożliwych do opisania słowami twarzy. Rodzice, jako osoby religijne, nie wątpili w prawdziwość jej słów, ani też w nadnaturalne źródło tych nocnych mar. 

Choć przepisane przez psychiatrę leki nie przyniosły ulgi dziewczynie, to koszmary chwilowo ją opuściły po pielgrzymce do sanktuarium we włoskim San Damiano. Poprawa była jednak tylko chwilowa.


Nagłe pogorszenie

W 1975 roku stan psychiczny Anneliese uległ błyskawicznej degradacji. Dziewczyna twierdziła, że jakaś nieznana siła nie pozwala jej na przebywanie w pobliżu katolickich symboli, ani na zbliżanie się do kościołów i świątyń. Powróciły ataki padaczkowe, aczkolwiek w dziwnej formie, która powodowała, że twarz młodej dziewczyny zmieniała się nie do poznania. Ksiądz Ernst A. Alt, z którego przewodnictwa Anneliese korzystała wcześniej, rozpoznał w tych objawach cechy opętania demonicznego.

Jej ciało miało emanować chorobliwie wysoką temperaturą, atakowała poświęcone przedmioty, wokół niej unosił się zapach śmierci i gnojówki - miał później zeznać jeden z księży, którzy odwiedzali dom Michelów. Dziewczyna okaleczała się, opowiadała o wizjach świętych, pojawił się u niej obsesyjny przymus klękania i wstawania, co prowadziło do kolejnych uszczerbków na jej zdrowiu. Ksiądz Alt w tym czasie starał się u biskupa miasta Würzburg o zgodę na ceremonię wypędzenia złego ducha. W końcu ją otrzymał.

Zobacz także: "To misja, nie dostaję za to pieniędzy". Tak wygląda praca egzorcysty

Egzorcyzmy Anneliese

Biskup na egzorcystów wyznaczył księdza Arnolda Renza i proboszcza Ernsta A. Alta. Wedle oceny tego ostatniego dziewczyna stała się naczyniem, w którym przebywało kilka, a możliwe, że i kilkanaście demonów naraz. W czasie egzorcyzmów te byty zachowywały się jednak bardzo nietypowo. Ustami Anneliese wykrzykiwały, że chcą opuścić ciało dziewczyny, jednak nie pozwala im na to inna siła mistyczna, która wedle własnego rozkazu więzi je wewnątrz. Alt tłumaczył to potem męczeństwem Michel, która miała być wyznaczona przez niebiańskie siły, by uwięzić w sobie demony, tak by nie były w stanie czynić zła w świecie.  Wedle relacji duchownych, wśród uwięzionych duchów znajdowali się Judasz, Hitler, Lucyfer, upadły ks. Fleischmann, Neron i Kain.

Zabiegi Arnolda Renza i Ernsta A. Alta, mające na celu oswobodzenie dziewczyny z opętania, trwały kilka miesięcy. W tym czasie zarejestrowano 51 taśm magnetofonowych dokumentujących przebieg kolejnych rytuałów. Ostatni egzorcyzm odbył się 30 czerwca 1976 roku. Następnego dnia Anneliese Michel zmarła w swoim domu.

Walka z demonami czy znęcanie się nad chorą psychicznie?

Śmierć dziewczyny wywołała w Niemczech ogromny skandal. Na jaw wyszło, że w momencie zgonu ważyła zaledwie 30 kg, a na jej ciele znaleziono liczne rany. Jej stawy kolanowe były tak rozbite, że nie mogła się samodzielnie poruszać. W akcie zgonu zapisano skrajne wyczerpanie organizmu i wygłodzenie. 

Obydwaj księża, a także rodzice dziewczyny, zostali oskarżeni o znęcanie się i doprowadzenie do śmierci. Proces trwał dwa lata. W czasie jego trwania biskup Würzburga zakazał odprawiania egzorcyzmów na terenie całego kraju, a także stwierdził, że "opętania nie istnieją". Akta sprawy egzorcyzmów Anneliese Michel zostały utajnione przez kościół do 2040 roku. 

Przeczytaj również: Tabliczka ouija: Niewinna zabawa otworzyła wrota do piekieł?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Opętanie Anneliese Michel | egzorcyzmy | Demony | Walka z szatanem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy