Reklama

Reklama

Rzuciła szkołę, by zostać panią domu. Feministki wciąż ją krytykują

Bronte Rawlingson ma 29 lat i jest żoną i mamą na pełen etat. Kobiet, które wybrały taki model życia nie brakuje, więc na pozór nie ma w tym nic dziwnego. Bronte wyszła jednak za mąż, gdy miała zaledwie 19 lat, rzuciła szkołę i postanowiła opiekować się swoim mężem. Taka postawa to według niej najlepszy sposób na... zapobieganie rozwodom.

Bronte Rawlingston miała możliwości, o których wiele nastolatek może tylko marzyć. Rodzicom bardzo zależało, by zdobyła gruntowne wykształcenie, więc wysłali ją do prywatnej szkoły, opłacili bardzo wysokie czesne i czekali na efekty swoich starań. Decyzja córki mocno ich jednak zaskoczyła - Bronte postanowiła zrezygnować z edukacji, do której, jak dziś przyznaje, ma bardzo luźny stosunek i wyszła za mąż. 

Mąż Bronte, Phil ma swoją własną firmę, więc para zdecydowała, że kobieta zostanie w domu i poświęci się rodzinie, a on zadba o ich utrzymanie. Bronte szybko odnalazła się w roli idealnej żony, a później także matki i dziś nie wyobraża sobie innego życia. Jej mama także nie pracowała i zajmowała się domem, więc ten tradycyjny model jest kobiecie bardzo bliski. Jej poglądy i styl życia coraz częściej spotykają się jednak z hejtem!

Feministki hejtują jej styl życia. Niesamowite, jak reaguje!

Bronte Rawlingston otwarcie twierdzi, ze tradycyjny podział ról w małżeństwie to najlepszy sposób zapobiegania rozwodom i celebracji kobiecości. 

Reklama

- Dzisiejsza generacja (włącznie ze mną!) wychowywana jest w poczuciu, że bycie kobietą to ciągła rywalizacja w konkursie. Rywalizuj z mężczyznami, rób wszystko to, co potrafią mężczyźni, a nawet rób to lepiej. Straciliśmy cenny ideał rodziny, straciliśmy miłość i szacunek dla mężczyzn. Nic dziwnego, że zdrowie psychiczne mężczyzn jest w takim stanie! Żyjemy w zbyt zagmatwanych czasach, by poczuć pierwotne energie zdefiniowane przez płeć - pisze na Instagramie. 

Jej kontrowersyjne opinie nie uszły uwadze feministek, które coraz częściej udzielają się pod jej zdjęciami, ale Bronte nic sobie z tego nie robi:

- Coraz częściej wydaje mi się, że feminizm ośmiesza chęć bycia tradycyjnie kobiecą, gdy tak naprawdę powinien być celebracją kobiecego wyboru - wyjaśnia. 

Szczęśliwa żona i matka uważa, że nie ma złego wyboru - można być gospodynią domową z miłości do swojej rodziny, można także poświęcić się swojej pracy, bo zawsze jest miejsce na harmonię i różnorodność. Ta postawa spotyka się coraz częściej z ciepłym przyjęciem, a wiele kobiet pisze, że szanują jej wybór i mocny głos w sieci. Co o tym myślicie? 

***
Zobacz również:

Wieczór panieński za krocie. Składka nawet po 600 zł!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje