Reklama

Reklama

W śpiączce spotkała się z Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Była w tunelu światła

Historii o tym, co ludzie widzą i odczuwają podczas śmierci klinicznej, czy śpiączki, jest całkiem sporo i dla wielu jest to dowód na istnienie życia po śmierci. Jedną z takich osób była Monica Petralia, która podczas swojej wędrówki duszy mogła doświadczyć czegoś niesłychanego, o czym po wybudzeniu pragnęła opowiedzieć.

Życie po życiu, czyli co czeka nas po śmierci?

To, co znajduje się w zaświatach i jak one w ogóle wyglądają, interesuje od lat ludzi, którzy wierzą w życie po życiu. Czy raj istnieje? Czy istnieje Bóg? Czy po śmierci mamy ciało i czy spotkamy swoich bliskich, gdy skończy się nasz czas na Ziemi?

 Pytań o to jest całe mnóstwo i choć religie dają szczątkowe odpowiedzi na nie, to do końca nikt z wierzących nie wie, jak będzie wyglądać ich istnienie po tym, jak ciało odmówi już posłuszeństwa.

Nadzieję i większą wiedzę dla wierzących dają świadectwa osób, które przeżyły śmierć kliniczną. Można znaleźć wiele artykułów, książek, czy nagrań osób, które po zatrzymaniu się ich serca znalazły się w miejscu, w którym doznały ukojenia, mogły zobaczyć całe swoje życie niczym film, spotkały krewnych, którzy już zmarli i osoby te nie chciały wracać do swojego ziemskiego życia.

Reklama

Oczywiście, jest to relacja pojedynczych osób i pozostaje tylko szczera wiara w prawdziwość ich słów, nie można tego zbadać naukowo w żaden sposób.

Jedną z takich osób była właśnie Monica Petralia, która opowiedziała o tym, co jej się przytrafiło w programie telewizyjnym Gabrieli Focando. 

Kolacja, która mogła kosztować Monicę Petralię życie

To miało być zwykłe wyjście z przyjaciółmi na kolację. Jednak to właśnie ono odmieniło życie kobiety. Po spożyciu posiłku Monica Petralia poczuła się bardzo źle i miała poważne problemy z oddychaniem.

Osoby, które tego wieczoru były z nią, natychmiast zawiozły Monicę do szpitala. Tam sytuacja potoczyła się dramatycznie. Przyczyną takiej reakcji organizmu okazały się być... pomidory, a raczej alergia na nie.

Nikt jednak nie spodziewał się, że alergia okaże się na tyle silna, że kobieta zapadnie w śpiączkę.

"Zapadłam w śpiączkę. Byłam w takim stanie, że szanse na wybudzenie się z niej były nikłe. Lekarze byli zdania, że nawet jeśli przeżyję, to do końca moich dni będę niepełnosprawna" - wyznała w programie TV2000 Monica Petralia.

To, co najciekawsze wydarzyło się właśnie podczas śpiączki kobiety, która trwała trzy dni. Z jej relacji wynika, że będąc w tym stanie... czuła błogość. Nie czuła żadnych ziemskich dolegliwości, bólu, nie martwiła się swoją sytuacją.

Co więcej, jej relacja jest bliska tym, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Monica Petralia miała widzieć swoje ciało leżące na szpitalnym łóżku i zajmującą się nią samą lekarzy.

Jak wynika z jej słów, miała także znaleźć się w tunelu wypełnionym przyjemnym, ale niezwykle jasnym światłem i w ogóle nie odczuwała w związku z tym lęku.

To właśnie w tym tajemniczym tunelu miało dojść do spotkania, którego Monica Petralia nie zapomni do końca życia.

Czekał na nią Ojciec Pio i Jan Paweł II. Dlaczego to właśnie ich spotkała podczas śpiączki?

Kobieta w programie telewizyjnym wyznała, że było to najlepsze doświadczenie, jakie przyszło jej przeżyć. Pobyt w miejscu wypełnionym światłem wspomina z błogością i wyznaje, że nie była tam wtedy sama.

"Widziałam piękne barwy, słyszałam cudowne melodie. Wszystko to było niezwykle poruszające. Nie odczuwałam bólu. Wokół widziałam wspaniałych, normalnie ubranych ludzi, którzy witali mnie i uśmiechali się do mnie. To nie tak, że witały mnie anioły. " - mówiła, dodając, że ku swojemu zaskoczeniu zobaczyła wśród nich też ojca Pio i Jana Pawła II.

Co ciekawe kobieta wyznała, że w tamtym okresie swojego życia nie była absolutnie gorliwie wierzącą katoliczką. Owszem, była ochrzczona, ale nie uczestniczyła wówczas w wierze.

W tym czasie, gdy kobieta rzekomo przeżywała te niezwykłe rzeczy, lekarze starali się ratować jej ziemskie życie.

Byli jednak zdania, że nawet gdy odzyska przytomność, to pozostanie niepełnosprawna, bo jej mózg zbyt długo nie otrzymywał tlenu, zanim dotarła do szpitala feralnego wieczoru.

Jednak gdy kobieta odzyskała przytomność, jej stan zaskoczył lekarzy. Nie miała ona żadnych uszkodzeń w mózgu i była w pełni sprawna fizycznie. Ponoć rozpatrywali to w ramach cudu, a sama Monica wspomina, że właśnie o to gorliwie w tym czasie modliła się jej siostra, która siedziała na szpitalnym korytarzu, czekając na wieści od lekarza. 

Po wybudzeniu się ze śpiączki, życie kobiety zupełnie się odmieniło

To, co spotkało Monicę, odmieniło jej dalsze życie. Jak sama utrzymuje, od tego czasu czuła obecność Boga w swoim życiu i chciała pomagać innym. Ukończyła studia o kierunku medycznym, by towarzyszyć ludziom w tak trudnych momentach, w jakim ona sama się niegdyś znalazła.

Historia, którą opowiedziała Monica Petralia poruszyła wielu i z pewnością dla wierzących to kolejny dowód na to, że nasze życie nie kończy się wraz ze śmiercią.

Sama Monica opowiada o tym wydarzeniu ze spokojem, ale również podobnie jak osoby, które przeszły śmierć kliniczną, nie boi się momentu śmierci. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: śmierć kliniczna | śpiączka | życie po życiu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy