Reklama

Reklama

Zamiast się uczyć, muszą żebrać na ulicy

Ci chłopcy zostali wysłani do szkoły, a zamiast się uczyć - żebrzą na ulicy i mieszkają pod gołym niebem. Dlaczego spotkał ich taki los i co w tej sprawie pragnie zrobić znana Polka? Sprawdźmy.

Dramat dzieci  

W Senegalu ponad 100 tys. dzieci jest zmuszanych do żebrania o jedzenie i pieniądze. Robią to siedem dni w tygodniu, od wczesnych godzin porannych. Jeśli nic nie przyniosą, są bici. Zaczepiony na ulicy chłopiec opowiada, że marabut każe mu zarabiać w ten sposób. To religijny nauczyciel, który uczy Koranu, a daara to szkoła, gdzie rodzice posyłają chłopców, by studiowali świętą księgę islamu.

Często dzieci te pochodzą z najbiedniejszych obszarów wiejskich i rodzice nie utrzymują z nimi kontaktu, bo ich nie stać na odwiedziny w odległym mieście. Zdarza się, że dorośli są zadowoleni, że ktoś inny wychowuje ich potomstwo i łoży na jego utrzymanie. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących szkół koranicznych, a tych jest coraz więcej. 

Często mali uczniowie głodują, żyją w tragicznych warunkach sanitarnych, bez dostępu do wody i wydzielonego miejsca do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Niektórzy nie mają nawet dachu nad głową i śpią na zewnątrz, pod starymi kawałkami materiałów i kartonów.

Reklama

Zdarza się, że nauczyciel sam wychował się w takiej szkole i nie znając innego modelu postępowania, nie widzi zła, jakie wyrządza swoim uczniom. Są również bardzo dobre szkoły, które poza religią uczą też innych przedmiotów, niestety należą do wyjątków.  

Maison de la Gare  

Dwanaście lat temu Issa Kouyate, powołał do życia fundację Maison de la Gare. Jej misją jest pomoc chłopcom, którzy żyją w daarach, lub z nich uciekli i mieszkają na ulicy. W budynku fundacji w mieście Saint Louis dzieci mogą przespać się w prawdziwym łóżku, zjeść ciepły posiłek, umyć się, pobawić, a nawet uczyć się obsługi komputera. Issa organizuje wspólne urodziny dla wszystkich dzieciaków, bo większość z nich nie wie, kiedy się urodziła. W tym dniu śpiewom i tańcom  nie ma końca.  

Mężczyzna, podkreśla, że potrzebna jest zmiana w mentalności ludzi, bo w Senegalu nikogo nie dziwi i nie wzrusza, że dzieci są wykorzystywane i wegetują na ulicy. Dzięki działaniom fundacji zostało zamkniętych 7 szkół koranicznych, którym udowodniono nadużycia i ukarano kilkoro nieuczciwych nauczycieli. Organizacja pomaga chłopcom w powrocie do rodziny, jeśli taką posiadają.

Jednym z nich jest Khadim, który uciekł z daary, gdzie przez lata był poniżany i wykorzystany. Po miesiącach rehabilitacji w domu Kouyate, chłopak wrócił do rodzinnej wioski i mamy, która zapewniła, że już nigdy nie wyśle go do miasta. Khadim został rolnikiem, pomaga lokalnej społeczności i w końcu prowadzi spokojne i szczęśliwe życie.  

Kulczyk Foundation pomaga najbiedniejszym

W starania o poprawę sytuacji w dalekim Senegalu zaangażowała się Dominika Kulczyk. Jej rodzina założyła fundację w 2013 roku. Celem tej organizacji jest walka z wykluczeniem i dyskryminacją ze względu na odmienność kulturową, rasową, religijną i społeczną, oraz współczesnymi formami niewolnictwa. Jej projekty obejmują usuwanie skutków klęsk żywiołowych, budowanie domów dla bezdomnych, szkół dla dzieci, dożywianie głodnych, czy wspieranie mikroprzedsiębiorczości w 38 krajach na świecie.

W Senegalu organizacja podjęła się budowy szkoły i internatu dla chłopców żyjących na ulicy lub wyzyskiwanych przez marabutów. We współpracy z CNN powstał poruszający film dokumentalny, obrazujący tę trudną sytuację zatytułowany "Żebrząc o zmianę". 

Ostatnio w obliczu epidemii koronawirusa, Dominika Kulczyk, biznesmenka i filantropka, przekazała 20 milionów złotych fundacji Lekarze Lekarzom, powołanej przez Naczelną Izbę Lekarską, na zakup diagnostycznego i ochronnego sprzętu medycznego.

Jak mówi najbogatsza Polka: "W takich momentach trzeba być razem."  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dominika Kulczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy