Reklama

Reklama

Zważ swoją wartość. Dlaczego liczymy innym kilogramy?

"Gwiazda ujawniła swoją wagę", "Nie uwierzysz, ile waży Joanna Liszowska!". Oto wybrane spośród nagłówków, które z takim powodzeniem przyciągają naszą uwagę. Dlaczego tak bardzo interesuje nas cudza waga?

"Prawdziwa kobieta kończy się na 55 kg" - brzmi popularne hasło na niektórych forach internetowych adresowanych głównie do panów. Według osób, które zawzięcie bronią tego poglądu, nie ma znaczenia, czy kobieta ma 180 cm wzrostu, czy może 160 cm. Waga wciąż w niektórych kręgach społecznych jest głównym wyznacznikiem wartości kobiety. 

Według badania przeprowadzonego przez agencję Edelman Intelligence wynika, że co druga dziewczynka w wieku od 10. do 17. roku życia odczuwa większą presję związaną z pięknym wyglądem niż presję związaną z nauką. 25 proc. 11-latek uważa, że są za grube pomimo, że ich waga jest w normie. Już w tak młodym wieku dziewczynki są przesiąknięte stereotypowym postrzeganiem kobiet oraz presją, że ich waga jest wyznacznikiem ich wartości.

Reklama

Tak brzmią odpowiedzi na pytanie "Jaka waga jest maksymalna dla dziewczyny o wzroście 168-170 cm?" zadane na forum z tytułem "Oczami faceta - waga kobiet". 

Wątek założony był przez kobietę, a pytanie zostało skierowane oczywiście do mężczyzn. Takich sytuacji jest więcej. Choć coraz odważniej i częściej w mediach społecznościowych edukuje się kobiety, że ich wartość nie powinna być potwierdzana przez pryzmat przekonań płci przeciwnej, a waga nie stanowi o ich atrakcyjności, wciąż pokutuje przekonanie, że mężczyźni mogą określać, na jakiej wadze zaczyna i kończy się "prawdziwa kobieta", a zaczyna "locha". 

Waga gwiazd wciąż w centrum zainteresowania

"Joanna Liszowska przy wzroście 175 cm waży około 67 kilogramów! Trzeba przyznać, że tak niska waga aktorki mocno nas zaskoczyła"- brzmi fragment tekstu na jednym z portali, dotyczący "szokującej" informacji o wadze aktorki. Nie szokują nas osiągnięcia, nie emocjonuje nas wykształcenie. Szokuje nas to, co pokazuje waga. 

Pod artykułami dotyczącymi wagi Joanny Liszowskiej aż roi się od komentarzy: "Przy 175 cm byłaby szczupła jak modelka. Nie wiem po co podawać takie dane. Jest gruba i tyle", "Ale ściema! Skoro jest Pani taka "pogodzona" z własnym wizerunkiem to po co to oszustwo?".

Niebywałe, ile emocji mogą wzbudzić dwie cyferki opisujące wagę człowieka, którego nawet nie znamy. 

Z jednej strony tyle mówi się o kompleksach Polek, które zajmują pierwsze miejsce wśród Europejek pod względem niskiego poczucia własnej atrakcyjności. Z drugiej zaś, cudza waga wzbudza w społeczeństwie piłkarskie wręcz emocje i jest ogniwem zapalnym powodującym ataki i pisanie wyzwisk pod kątem kobiet, których są nam zupełnie obce.

Czy to nasze głęboko zakorzenione kompleksy dyktują nam, by taką uwagę przywiązywać do cudzej wagi? Jedno jest pewne: dopóki bardziej dbamy o zainteresowanie cudzymi wymiarami, niż o własne zdrowie - w tym zdrowie psychiczne - dopóty dalej będziemy zajmować pierwsze miejsce na liście najbardziej zakompleksionych narodów europejskich.

Przeczytaj również:

Wieczór panieński. Tegu unikaj jak ognia!

Różowy dom i sekretne imprezy Andrzeja Piasecznego 

Zobacz również: 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje