Reklama

Reklama

Minge dokonała aborcji! "Natura nie chce tej ciąży w pani"

Opinia publiczna, komentatorzy, politycy, gwiazdy i miliony Polek - wszyscy żyją dziś historią 30-letniej Izabeli - młodej matki, która zmarła w wyniku sepsy, po tym jak lekarze nie wykonali aborcji, czekając aż serce dziecka przestanie bić. Głos w sprawie postanowiła także zabrać projektantka mody Ewa Minge i zamieściła na Instagramie poruszający wpis.

W przeddzień protestów, które zaplanował i ogłosił już Ogólnopolski Strajk Kobiet Ewa Minge postanowiła podzielić się z obserwatorami swoją historią i wyjawić co myśli o obowiązującej ustawie aborcyjnej i postawie lekarzy, którzy nie zdecydowali się na aborcję. 

- Długo się zastanawiałam czy opisać moje osobiste doświadczenie, które pomimo upływu czasu jest dla mnie bolesne. Ale uznałam, że głos osób popularnych jest mocniejszy i może kogoś zainspiruje moja historia. Planowałam dużą rodzinę, chciałam mieć minimum troje dzieci. Trzecia ciąża nie była wiec przypadkiem. Od początku czułam się fatalnie, ale uznałam, ze to minie. Szybko orientowałam się za każdym razem, że jestem w ciąży wiec lekarz miał możliwość ocenić sytuacje we wczesnym stadium. Niby wszystko w porządku ale... Po dwóch tygodniach od wizyty czułam się już tak źle, ze gorączka i zawroty głowy zmusiły mnie do leżenia. Plamienie i to takie dziwne zaniepokoiło i zadzwoniłam do lekarza. Kazał natychmiast przyjechać. Po badaniu stwierdził, ze serce bije, ale jemu się ta ciąża nie podoba a zwłaszcza moje samopoczucie i wyniki. Zasugerował aborcje. Nie zgodziłam się - wyjawiła Ewa Minge. 

Reklama


- Wróciłam do domu i z godziny na godzinę czułam się gorzej. Kolejnego dnia moja ksiegowa uprzedziła mnie, ze jak nie zrobię co zaleca lekarz zadzwoni do moich rodziców, że próbuje się zabić. Kolejne dwie doby, krwawienie, fatalne samopoczucie i pojechałam znowu do lekarza. Usiadł na przeciwko mnie, wziął za rękę i nowi: ma pani dwoje zdrowych dzieci, ma pani wiec dla kogo żyć. Natura czasem wie co robi i ta natura wyraźnie nie chce tej ciąży w pani. Proszę nie igrać z życiem w imię życia, bo umrze pani razem z tym płodem. Nie nazwał go dyplomatycznie dzieckiem. I dodał , że moje dzieci zapłacą najwyższą cenę, bo stracą matkę. Żyjemy w czasach wysokiej cywilizacji i nowych technologii . Szkoda, że ludzie zamieniają się także w maszyny ...do zabijania. Stan prawny, to jedno a stan służby zdrowia to drugie. Tu można było zgodnie z prawem wykonać aborcje. Co spowodowało, że nie została wykonana? Niezrozumienie ustawy? Czy ludzka ignorancja i sytuacja opisana przez koleżankę z sali i matkę zmarłej dziewczyny? Niestety jest to normą, znieczulica, anonimowy pacjent z numerkiem choroby, który jest intruzem, problemem w dolinie bogów, którzy szafują ludzkim życiem. Ustawa też jest tu winna, bo kobieta powinna mieć prawo w takiej sytuacji nakazać usunięcie takiego płodu bez czekania na decyzje lekarza - napisała na Instagramie. 

Wpis Ewy Minge nie jest oczywiście wyjątkiem, bo nie brakuje gwiazd, które w mocnych słowach krytykują zarówno postawę lekarzy jak i zaostrzoną ustawę antyaborcyjną. Osobista historia, którą podzieliła się z fanami Minge sprawiła jednak, że pod jej wpisem momentalnie pojawiło się mnóstwo emocjonalnych komentarzy, słów wsparcia i wdzięczności za poparcie akcji "Ani jednej więcej". Bez wątpienia więc Minge pojawi się na weekendowych protestach, które odbędą się w wielu polskich miastach. Będziecie tam?

***
Zobacz również:

Śmierć 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Gwiazdy dołączają do akcji "Ani jednej więcej"

Janachowska wysyła Kaję Godek do psychiatryka. "Zagraża życiu innych"

Kasia Smutniak o sytuacji w Polsce. "Tracimy wolność"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje