Reklama

Reklama

Nie tylko afera piwna. Kibice w Katarze nie będą mieli co jeść?

Kiedy kibice z niecierpliwością odliczali godziny do pierwszego gwizdka rozpoczynającego mistrzostwa świata w piłce nożnej, władze Kataru postanowiły zmienić reguły gry i zakazać sprzedaży alkoholu na stadionach. Jak się okazuje, afera piwna to niejedyne kuriozum związane ze strefami gastronomicznymi dla zagranicznych gości. Lista z każdym dniem robi się coraz dłuższa, a ceny szokują.

  • Katarczycy cofają pozwolenie na sprzedaż alkoholu na stadionach i usuwają strefy kibica w małowidoczne miejsca. 
  • Jedzenie i picie w strefie kibica ma horrendalne ceny i złą jakość. 
  • Internet kipi memami na temat cen i jakości jedzenia w katarskich strefach kibica
  • Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny i nie piją alkoholu, ale turysta w Katarze nie będzie chodził głody. Kuchnia arabska ma do zaoferowania wiele ciekawych smaków.

Tego kibice w Katarze nie zjedzą 

Katar jest krajem wyznaniowym. Normy zachowania reguluje tu szariat — prawo moralne wynikające z Koranu. Przepisy te dotyczą także jedzenia. Kibice, którzy wybrali się na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2022, próżno będą szukać żeberek wieprzowych czy golonki — Koran zakazuje spożywania wieprzowiny. Pobożny muzułmanin nie może jeść potraw zawierających krew lub mózg zwierzęcy oraz ryb, które nie mają łusek (np. węgorzy). Nie wolno mu też spożywać zwierząt, które zostały zabite z innych powodów niż w imię Allaha. Z tego względu w Katarze zwierzęta zabijane są rytualnie, tylko wówczas są halal — dozwolone.

Reklama

Szariat zabrania też spożywania alkoholu. Dlatego w Katarze jest on zakazany. W całym państwie jest tylko jeden sklep monopolowy, gdzie zakupy mogą robić jedynie posiadający odpowiednie pozwolenie obcokrajowcy. Natomiast picie lub pozostawanie w stanie nietrzeźwym na ulicy grozi grzywną, której wysokość w przeliczeniu na złotówki to około 3 700.

Zobacz również: Dlaczego muzułmanki noszą chusty?

Afera piwna, czyli Katar wycofuje się z obietnic na 48h przed inauguracją

Kiedy władze Kataru zgłosiły chęć organizacji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, od razu pojawiła się kwestia sprzedaży alkoholu podczas tego sportowego wydarzenia. I nie chodziło tutaj o to, że FIFA chciała chronić upodobanie kibiców do łagodzenia stresu przed meczem za pomocą piwa, ani zapijania smutków w razie przegranej czy oblewania zwycięstwa swojej reprezentacji — chodziło o pieniądze — duże pieniądze.

Na szali było 75 milionów dolarów, które Budweiser — producent piwa — płaci FIFA za możliwość zostania jednym z głównych sponsorów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Federacja już zawczasu postanowiła zabezpieczyć swoje interesy. Katarczycy, aby móc zorganizować mundial 2022 zobowiązali się, że na stadionach, na których będą odbywać się mecze, będzie można kupić jego produkt. Organizatorzy pozwolili także na sprzedaż i spożywanie napojów alkoholowych w strefach kibica pod warunkiem, że pijani miłośnicy futbolu będą odprowadzani w specjalnie wyznaczone miejsce, by wytrzeźwieć. Kibice, którzy planowali obejrzeć MŚ w Katarze, nie byli może zachwyceni takim pomysłem, ale czego się nie robi w imię miłości do futbolu...

Jak to z kompromisami bywa: nikt nie był szczęśliwy z takiego rozwiązania, ale każdy jakoś je przełknął i wszystko wydawało się w tej kwestii ustalone. Jednak, gdy do mundialu pozostał już tylko tydzień, Katarczycy zaczęli wycofywać się ze swoich obietnic.

Najpierw "The New York Times" podał, że gospodarze przesuwają namioty Budweisera w niezbyt atrakcyjne z punktu widzenia marketingu miejsca i dążą do tego, by były one jak najmniej widoczne dla kibiców. W odpowiedzi producent piwa oraz FIFA starali się znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli na prezentację namiotów, ale jednocześnie nie złamie katarskich wytycznych w tej kwestii. 

Gdy prace trwały, a kibice liczyli godziny do rozpoczęcia mundialu, 18 listopada 2022 r. "The Times" podał, że Katarczycy wprowadzają całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na wszystkich ośmiu stadionach. To nie tylko duża niedogodność dla miłośników piwa, ale także widmo ogromnych kar dla Federacji za złamanie kontraktu z koncernem-sponsorem.

Zobacz również: Media: Rodzina królewska ma naciskać na FIFĘ. Chodzi o zakaz sprzedaży alkoholu

Sałatka za 50 złotych, piwo jeszcze droższe. Internet zalewa powódź kpin 

Piwo, wino, szampan czy wódka mają być dostępne w strefie kibiców, w restauracjach i barach hotelowych oraz na czterech wynajętych przez Katar wycieczkowcach, które służą jako hotele dla fanów futbolu. Jednak sprzedaż alkoholu rozpoczyna się dopiero po 18.30 i trwa do 1.00 rano. Kibic, który w Katarze zapragnie napić się piwa, jak podaje Reuters, będzie musiał zapłacić około 13,73 dol., czyli niespełna 75 zł. Jeśli wybierze tańszą — bezalkoholową wersję — wyda 45 zł. Chcą zaś zaspokoić pragnienie w strefie kibica zwykłym napojem, będzie musiał przygotować około 22 zł.

Inne popularne dania europejskiej i meksykańskiej kuchni także nie należą do najtańszych. Wygłodniały kibic w strefie za kawałek pizzy będzie musiał zapłacić ponad 40 złotych, natomiast za sałatkę grecką — prawie 50! To nie ceny tych potraw są najbardziej kuriozalne, ale ich stosunek do jakości.

Wizytujący strefy kibica przed mundialem dziennikarze "The Sun" podzielili się z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami, co do serwowanego w nich jedzenia. Jak twierdzą, jest ono słabej jakości i wygląda jak wyjęta przed chwilą z foliowego opakowania. Nachosy — popularna przegryzka do piwa — są wyjątkowo suche, podane z niewielką ilością guacamole wyciśniętego z plastikowej butelki — kosztują w zaokrągleniu 25 złotych. Nie lepiej jest w przypadku quesadillas z kurczakiem, także wyglądają mało zachęcająco, a kosztują 43 złote.

Po publikacji w "The Sun" kibice z całego świata wzięli temat jedzenia w Katarze na ostrza swego ciętego dowcipu. Internet zalewa fala kpin z gastronomicznej oferty. Ludzie robią zdjęcia nieudanych potraw bądź resztek posiłków, podają horrendalne ceny i opisują je jako menu strefy kibica w Katarze.

Zobacz również: „Tutaj cukier to kultura” – o marokańskiej kuchni z miętową herbatą w tle

Co jeść w Katarze? 

Sałatka grecka nie jest specjałem kuchni arabskiej, więc czy można się dziwić, że nie pachnie świeżością jak te na Bałkanach? Kibice, którzy będą uczestniczyć na żywo w święcie futbolu, powinni spróbować lokalnych przysmaków — będzie to z korzyścią zarówno dla ich kubków smakowych, jak i portfeli. Arabska kuchnia jest bardzo różnorodna, toteż każdy znajdzie w niej dania, które przypadną mu do gustu.

Choć Katarczycy nie spożywają wieprzowiny, to inne rodzaje mięsa często goszczą na ich stołach. Szczególnie delikatna i zachwalana jest jagnięcina. Można tam też spróbować wołowiny i cielęciny, drobiu, mięsa kóz czy wielbłądów. Popularne są też ryby, sery, oliwki czy chleb. Potrawy najczęściej są pieczone lub grillowane. Nikogo nie powinno też zaskoczyć, że jego danie będzie posypane daktylami bądź orzechami, bo Arabowie często wykorzystują je do przygotowywania posiłków.

Kuchnia katarska, podobnie jak wszystkie kuchnie arabskie, jest bardzo aromatyczna. Do przygotowania dań używane są przyprawy korzenne: kardamon, imbir, cynamon czy kurkuma. Tamtejsi kucharze często sięgają też po chili, szafran i kolendrę.

Jednym z najpopularniejszych, narodowych dań w Katarze jest makbūs, czyli potrawa z ryżu, jagnięciny i warzyw gotowanych na wolnym ogniu, co nadaje jej wspaniały aromat. Dla tych, którzy wolą znane smaki, dobrym wyborem będzie shish kebab, czyli kebab podawany w formie szaszłyków.

Alternatywą mogą być także znane sieci fast foodów takie jak McDonald czy Pizza Hut, gdzie jak donoszą reporterzy Interii, ceny kształtują się na podobnym poziomie jak w Polsce: "Paragony grozy w Katarze? Drogo przy stadionach, taniej w centrach handlowych".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy