Reklama

Reklama

Portugalska kuchnia wspaniale opowiada historię tego kraju

Nie byłem przygotowany na to, że znajdę w Portugalii tyle wspaniałych rzeczy: tak wiele ładnych miast, pięknych kościołów. Miałem gigantyczną przyjemność z odkrywania Portugalii prowincjonalnej, nieoczywistej, nie zadeptanej przez turystów - mówi Bartek Kieżun - dziennikarz kulinarny i autor książek "Italia do zjedzenia" i "Portugalia do zjedzenia".

Katarzyna Pawlicka, Interia: - "Dla mnie jako antropologa mówienie o jedzeniu stało się mówieniem o człowieku, o jego historii, zwyczajach i przyzwyczajeniach" - piszesz w "Portugalii do zjedzenia". Jacy zatem są Portugalczycy?

Reklama

Bartek Kieżun: - Muszą być ciekawi świata, bo inaczej nie dopłynęliby do Ameryki i nie opłynęli świata dookoła. Na pewno są ludźmi, dla których jedzenie jest ważne i jest przyjemnością. Lubią cukier, więc być może trochę im brakowało słodyczy w codziennym życiu (śmiech).

Dużo mówi się o melancholii Portugalczyków. Tymczasem w Lizbonie czy Porto widziałam przede wszystkim ludzi uśmiechniętych, rozgadanych.

- Wiem, że fado wyrasta ze smutku portugalskiej duszy, ale mam wrażenie, że melancholia, o której mówisz jest tak naprawdę przyklejoną Portugalczykom łatką. Ludzie, których poznałem podczas podróży, byli energetyczni, zadowoleni z życia, myślący zdroworozsądkowo, nastawieni na działanie. Po prostu mądrzy. Smutek na pewno nie był ich cechą charakterystyczną...

Przejechałeś Portugalię wzdłuż i wszerz. Kuchnia poszczególnych regionów bardzo się od siebie różni?

- Portugalia jest niewielkim krajem, a do tego funkcjonuje w niezmienionych od powstania granicach. Nie było też na jej terenie mocnych historycznych tarć. Mimo wszystko różnice kulinarne da się zauważyć, choć oczywiście nie tak wyraźne, jak np. w przypadku Włoch, w których poszczególne regiony mają nie tylko inny klimat, ale też historię.

- Granica wypada mniej więcej na Tagu: góra Portugalii jest zielona, bardziej deszczowa, tam rośnie kapusta galicyjska, mnóstwo kukurydzy, warzyw, owoców, przede wszystkim winogron. Tu je się caldo verde, chleb kukurydziany. Południe, mniej więcej od Alentejo, to cudowny krajobraz, w którym się zakochałem. Górki, gorąco, więc mało roślin, ale za to dęby korkowe, drzewa oliwne, pałętające się między nimi zwierzęta, słynny alenteżański chleb z pszenicy durum. Do tego mamy jeszcze pas wybrzeża Oceanu, gdzie dominują ryby i owoce morze.

Więcej o książce "Portugalia do zjedzenia" Bartka Kieżuna przeczytasz TUTAJ



Dowiedz się więcej na temat: Portugalia | kuchnia | turystyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje