Polska na własne oczy. "Widoki nie z tej ziemi". Przeszłam najpiękniejszy szlak Beskidu Żywieckiego

„Widoki nie z tej ziemi”. Ten górski szlak uchodzi za jeden z najpiękniejszych w Beskidzie Żywieckim. Dlatego warto przejść niemal 15-kilometrową trasę i zobaczyć roztaczające się z niego panoramy na własne oczy. Trasa prowadzi przez dwa schroniska na halach Rysianka i Lipowska. Obiekty odwiedzisz jednego dnia, bo dzieli je niecałe 15 minut drogi od siebie. Ruszajmy w drogę!

Szlak wiodący przez hale Rysianka i Lipowska uchodzi za jeden z najpiękniejszych w Beskidzie Żywieckim
Szlak wiodący przez hale Rysianka i Lipowska uchodzi za jeden z najpiękniejszych w Beskidzie ŻywieckimNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne
Patrząc z góry wokoło świat wydaje się lepszy

Zespół KSU wyśpiewując te słowa inspirował się przede wszystkim Bieszczadami, ale z pewnością można je odnieść do każdej górskiej wędrówki.

W tym również do jednego z najbardziej malowniczych szlaków Beskidu Żywieckiego. Nie ma co ukrywać - to moja ukochana trasa, którą przemierzyłam już wielokrotnie, ale za każdym razem zachwyca mnie tak samo. To również miejsce, w którym zawiłe i fascynujące karty historii łączą się z barwnym folklorem beskidzkich górali.

Najpiękniejszy zakątek Beskidu Żywieckiego

Piękne widoki, schroniska z niezwykłą atmosferą... To czeka was na jednym z najpiękniejszych szlaków Beskidu Żywieckiego
Piękne widoki, schroniska z niezwykłą atmosferą... To czeka was na jednym z najpiękniejszych szlaków Beskidu ŻywieckiegoNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Beskid Żywiecki jest jednym z najchętniej odwiedzanych górskich regionów w Polsce. Znajdują się tu bardziej i mniej zatłoczone trasy, więc jest w czym wybierać. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji wybrać się do części położonej w województwie śląskim, warto nadrobić zaległości i ruszyć w trasę szlakiem wiodącym przez schroniska na hali Rysiance i Lipowskiej.

Oczywiście każdy ma swoje ulubione miejsca w górach, jednak dla mnie wspomniana trasa jest wyjątkowa. Nie bez powodu nazywam ją "najpiękniejszą". Dlatego jeśli tylko mam okazję, a pogoda ku temu sprzyja - ruszam w drogę. Oczywiście można do nich dotrzeć na kilka sposobów, ale ja postanowiłam przedstawić moją ulubioną trasę. Niektórzy nie bez powodu opisują ją słowami:

Widoki nie z tej ziemi

Malowniczą pętlę rozpoczynamy w miejscowości Złatna, skąd udajemy się do pierwszego schroniska na Rysiance. Później udajemy się na Lipowską, skąd zejdziemy do przysiółka Zapolanka. Naszą trasę kończymy w Ujsołach.

Szlak liczy prawie 15 kilometrów, a panoramy na Beskidy czy Tatry rozciągają się niemal z każdego punktu - od czasu do czasu trafimy na odcinki prowadzące przez las.

Leśna huta szkła w Złatnej: początek trasy

Początek szlaku na Rysiankę i Lipowską w Złatnej
Początek szlaku na Rysiankę i Lipowską w ZłatnejNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Trasę rozpoczynamy u podnóża Lipowskiej, Boraczego Wierchu, Wilczego Gronia i Okrągłej, czyli w Złatnej- Hucie. Znajdują się tu pozostałości leśnej huty szkła, której założenie przypisuje się hrabiemu Adamowi Wielopolskiemu, który był właścicielem tej ziemi.

Między 1812 a 1815 rokiem zawarł umowę dzierżawy terenu z mistrzem szklarskim niemieckiego pochodzenia, Georgiem Frenzelem. Pod okiem fachowców z Czech i Moraw powstały tu dwa piece hutnicze, budynek huty, tartak, stanowisko żużli i stłuczek. W skład kompleksu wchodził również parterowy dom właścicieli i 5 domów dla robotników.

W ten oto sposób w niewielkiej wiosce "na krańcu świata", gdzie początkiem XIX wieku znajdowało się 98 domów rozrzuconych po górach, powstała przemysłowa osada. Szklanymi wyrobami handlowano nawet w miastach Galicji, Węgier i Śląska. Nadal możemy zobaczyć pamiątki tej działalności - do dziś znajdują się tu pozostałości wspomnianych pieców, a nad wszystkim duma Świątek, niegdyś znajdujący się w centrum hutniczej osady. A to tylko jedna z niewielu historii skrywana w beskidzkich lasach.

Tutaj zaczyna się czarny szlak prowadzący w kierunku hali Rysianka - przejście tego odcinka zajmuje ok. dwie godziny. Po drodze czeka nas kilka podejść, ale w jakże pięknej scenerii. Im wyżej, tym częściej spoza wierzchołków drzew majaczą w oddali szczyty beskidzkich wierchów.

Hala Rysianka

Wokół schroniska na Rysiance rozpościerają się niezapomniane widoki
Wokół schroniska na Rysiance rozpościerają się niezapomniane widokiNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

W końcu docieramy do pierwszego celu podróży, który znajduje się na wysokości 1322 m n.p.m. Hala Rysianka to jedna z najbardziej widokowych hal Beskidu Żywieckiego. Roztacza się z niej panorama na Babią Górę, Pilsko, łańcuch Tatr i Małą Fatrę. Miejsce to zalicza się do Grupy Lipowskiego Wierchu i Romanki.  Warto spędzić tu jakiś czas, by zebrać siły i delektować się nie tylko pysznościami ze schroniskowego menu, ale przede wszystkim widokami. Stąd faktycznie jest o wiele bliżej nieba.

Hala Lipowska

Wystarczy zrobić kilka kroków od schroniska na hali Lipowskiej, by naszym oczom ukazał się taki oto widok
Wystarczy zrobić kilka kroków od schroniska na hali Lipowskiej, by naszym oczom ukazał się taki oto widokNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Niecałe 15 minut drogi od Schroniska Górskiego PTTK Rysianka znajduje się Schronisko PTTK na Hali Lipowskiej. O tym, dlaczego obiekty zostały wybudowane tak blisko siebie, za chwilę.

Hala Lipowska jest położona na wysokości 324 m n.p.m. Ze schroniska rozpościera się widok na las, ale jeśli podejdziemy kawałek dalej, ujrzymy halę Lipowską i roztaczającą się z niej panoramę w całej okazałości. Jednak najpierw dobrze zatrzymać się w samym schronisku i kosztować panującej w nim atmosfery.

Waszą uwagę zwróci pewnie napis na tablicy pamiątkowej znajdującej się w głównej sali. Uwieczniono na niej słowa kard. Karola Wojtyły, który przebywał w 1958 roku na obozie narciarskim.

"W górach chodź zawsze tak, aby nie gubić znaków... Wujek" - głoszą wyryte na desce słowa. Przyszły papież zapisał je w pamiętniku Marii Kiwierskiej.

Wyjątkowe miejsce w Beskidzie Żywieckim. Kultowe schroniska dzieli 15 minut

Jak to się stało, że schroniska dzieli niecałe 15 minut drogi? Cofnijmy się do lat 30. XX wieku. Obiekty łączą zawiłe losy, a punktem wspólnym przed wybuchem II wojny światowej była zacięta rywalizacja o turystów.

Schronisko na Lipowskiej powstało z inicjatywy niemieckiego towarzystwa Beskidenverein, z kolei na Rysiance schronisko budowali Polacy.

Schronisko na hali Lipowskiej: historia

Schronisko na hali Lipowskiej jest tłumnie odwiedzane przez turystów
Schronisko na hali Lipowskiej jest tłumnie odwiedzane przez turystówNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Schronisko, które powstało na skraju Hali Lipowskiej, zostało zbudowane w latach 1931-1932 przez Beskidenverein, niemiecką organizację. Jednak budowa, którą kierował pochodzący ze Złatnej Marcin Lach spotkała się ze sprzeciwem Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

Niemcy zdobyli jednak potrzebne zezwolenia, a oficjalne otwarcie miało miejsce 6 sierpnia 1932 roku. Patronem schroniska został wówczas dr Edward Stanowski (Dr. Stonawskihütte), prezes Beskidenverein. Cztery lata później została tu doprowadzona linia telefoniczna.

Wraz z wybuchem II wojny światowej nastały mroczne czasy. Zarządzający schroniskiem Alojzy Wagner już wcześniej był podejrzewany o antypolską działalność. Mężczyzna opuścił obiekt przed wybuchem wojny i powrócił już w niemieckim mundurze, jako przewodnik oddziałów Wehrmachtu. Następnie schronisko przejął volksdeutsch o nazwisku Olejarczyk.

- W czasie II wojny światowej schronisko odwiedzali nieliczni turyści, było ono miejscem odpoczynku niemieckich żołnierzy, którzy opuścili je z końcem 1944 roku. Ponad rok po zakończeniu działań wojennych schronisko stało opuszczone, w tym czasie doszło do zdewastowania budynku i kradzieży mienia. Obiekt przejął Żywiecki Oddział PTT, przeprowadził niezbędne naprawy i schronisko ponownie zaczęło przyjmować turystów. Obiekt w bardzo złym stanie technicznym zostaje przejęty przez Zakład Urządzeń Turystycznych PTTK - czytamy na stronie schroniska.

W 1960 roku gospodarzami Lipowskiej zostali Maria i Zbigniew Gowin. Rozpoczęli modernizację obiektu, który został ponownie otwarty dla turystów w 1980 roku.

Schronisko na Rysiance: historia

Schronisko na hali Rysianka cieszy się ogromną popularnością wśród turystów
Schronisko na hali Rysianka cieszy się ogromną popularnością wśród turystówNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Z kolei schronisko na hali Rysianka zostało wybudowane w latach 1936-1937 przez Gustawa Pustelnika. Początkowo miało być domem mieszkalnym. Ze względu na brak zgody pozostałych właścicieli hali, budowę wstrzymano. Obiektem zainteresowało się Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa, które postanowiło dokończyć prace.

16 maja 1937 roku zaczęło funkcjonować jako "Schronisko Tatrzańskiego Towarzystwa Narciarzy - Lipowska".

W czasie wojny współpracujący z Abwehrą (niemiecki organ wywiadu i kontrwywiadu wojskowego w latach 1921-1944) Pustelnik nadal prowadził schronisko. Przekształcił je wówczas w dom wypoczynkowy niemieckich żołnierzy. Wojsko okupanta stacjonowało tu niemal do końca 1944 roku. Pieczę nad obiektem po wojnie, przejął żywiecki oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Zdewastowany obiekt został wyremontowany i otwarty 25 stycznia 1955 roku. W latach 60. schronisko miało centralne ogrzewanie, światło elektryczne i instalację wodną.

W drogę!

Widoki na trasie prowadzącej z Lipowskiej w kierunku Ujsół. Turystów na szlaku nie brakowało
Widoki na trasie prowadzącej z Lipowskiej w kierunku Ujsół. Turystów na szlaku nie brakowałoNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Z kart historycznej zawieruchy powróćmy na szlak. Opcji powrotu jest kilka, ale jeśli macie sporo sił, a na wyprawę zarezerwowany cały dzień, wybierzcie szlak prowadzący z hali Lipowskiej w kierunku Ujsół lub Hali Boraczej (można z niej zejść do Milówki, czyli rodzinnej wsi braci Golców).

My wybieramy pierwszą opcję. I tak przez cały czas schodzimy w towarzystwie górskich panoram m.in. halą Bacmańską. Docieramy do Redykalnego Wierchu, skąd można się udać w kierunku Hali Boraczej lub iść przed siebie - w naszym przypadku przez przysiółek Zapolanka do Ujsół. Najpierw podążamy żółtym szlakiem, który w końcu zamieni się w czarny i doprowadzi nas do wspomnianej miejscowości. Na tym odcinku warto zachować ostrożność - czasami bywa naprawdę stromo.

Zapolanka. Urokliwy przysiółek w górach

Malowniczy szlak Beskidu Żywieckiego wiedzie przez przysiółek Zapolanka
Malowniczy szlak Beskidu Żywieckiego wiedzie przez przysiółek ZapolankaNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

Na moment chciałam się zatrzymać na Zapolance. To liczący 853 m n.p.m. szczyt w Grupie Lipowskiego Wierchu i Romanki. Ze względu na to, że stoki są w większości bezleśne, również stąd możemy podziwiać oryginalną urodę Beskidu Żywieckiego. Przejście tego odcinka może zająć nam sporo czasu. Pytacie dlaczego, skoro to mało wybitne "wzniesienie"? Ten uroczy zakątek to kolejna brama widokowa na szczyty Beskidu Żywieckiego i Śląskiego, której nie będziecie chcieli szybko opuścić.

Znajduje się tu kilkanaście domów, a kwitnące w ogrodach kwiaty latem tworzą barwną scenerię. Gdzieniegdzie zapewne przywita nas szczekanie pilnujących posesji psów. Są prawdziwymi czworonożnymi strażnikami tutejszych domostw. Jak dla mnie Zapolanka to miejsce na osobną wycieczkę - i to o każdej porze roku.

Wędrówkę jednym z najpiękniejszych szlaków Beskidu Żywieckiego kończymy w Ujsołach. Naprawdę warto na własne oczy zobaczyć "widoki nie z tej ziemi". Myślę, że zakochacie się w tym miejscu i będziecie chcieli tu wracać. Bo jak pisał w wierszu "W górach" Jerzy Harasimowicz:

Zawsze kiedy tam wracam, siedzę na ławce z księżycem (...). Dalekie miasta są niczem

I tutaj dokładnie tak jest...

Widok na miejscowość Ujsoły w Beskidzie Żywieckim. W tle góra Muńcuł, przez którą również wiedzie interesujący szlak
Widok na miejscowość Ujsoły w Beskidzie Żywieckim. W tle góra Muńcuł, przez którą również wiedzie interesujący szlakNatalia Grygny/Interia.plarchiwum prywatne

***

Wakacje, znowu są wakacje! Polacy ruszają na długo wyczekiwany odpoczynek, a my chcemy im w tym towarzyszyć, służyć radą, co można zobaczyć w naszym kraju. Może wspaniałe atrakcje czekają tuż za rogiem? Cudze chwalicie, swego nie znacie - pisał poeta. I my chcemy pokazać, że faktycznie tak jest. Zajrzymy do małych miasteczek, legendarnych uzdrowisk i zapomnianych zamków. Popłyniemy wodami tajemniczych jezior, poplażujemy na polskich Malediwach. Pójdziemy leśną ścieżką, gdzie oczy poniosą. Bądźcie z nami przez całe lato!

Nietypowe pomysły na wakacje. Ile zapłacimy?Interia.tv

Polecamy

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas