Reklama

Reklama

Mój tłuszcz, moja duma!

Cat Pause z dumą mówi o sobie, że jest gruba. Może znieść eufemizmy, takie jak “krągła", "pulchna" czy "puszysta", ale nie podobają jej się oceniające etykietki, takie jak “otyła" czy "z nadwagą".

Cat Pause zajmuje się nową dziedziną wiedzy, którą określa jako “fat studies" ("grubasologia").  W przeciwieństwie do prowadzonych od wielu lat studiów nad otyłością, "grubasologia" nie uznaje otyłości za chorobę.

 O co chodzi w "grubasologii"?

Reklama

Jak wyjaśnia Cat Pause, "grubasologia" to dyscyplina akademicka - podobnie jak historia, angielski czy nauki polityczne - która zajmuje się badaniem nastawienia wobec osób grubych, a także stawia pod znakiem zapytania utarte przekonanie, że każdy, kto ma obfite kształty, nie jest zdrowy.

- Jednym z powodów, dla których tłuszcz budzi w nas strach i nienawiść, jest złudzenie, że możemy "czytać" ludzkie ciała - mówi Pause. - Kiedy ludzie patrzą na grube ciało, takie jak na przykład moje, odczytują z niego, że nie jestem zdrowa, że moje ciało toczy choroba. To ciało mówi im, że nie ćwiczę i nie jem nic oprócz szkodliwej żywności.

Pause twierdzi, że w rzeczywistości niektórzy ludzie są po prostu więksi niż inni. "Grubasologia" podkreśla, że zamiast nieustannego oceniania ludzi grubych i zmuszania ich do odchudzania, społeczeństwo powinno zaakceptować fakt, że ludzie są różni.

Jednym z pierwszych zadań jest rehabilitacja słowa "gruby", które nie powinno być używane jako obelga. Cat Pause oczekuje, że słowo to przejdzie podobną drogę co słowo "queer" (pedał) w środowisku homoseksualistów.

 Kto zarabia na twoim odchudzaniu?

Wraz z "grubasologią" pojawiają się nowe zjawiska socjologiczne. Grubi aktywiści (fat activists) z dumą mówią o tym, że są grubi (fat pride) i odrzucają presję, jaką wywiera wart wiele miliardów dolarów przemysł związany z odchudzaniem.  Nie chcą głodować, aby osiągnąć rzekomo idealną, wychudzoną sylwetkę.

Z tą presją wiąże się niechęć Cat Pause do słowa “nadwaga". Sugeruje ono, że przekroczyła normę i jest daleka od idealnej wagi, jaką powinna osiągnąć.  Jak sama twierdzi, nie ważyła się od lat, a kiedy robiła to po raz ostatni, wskazówka wagi zatrzymała się na 130 kg.

- Również termin "otyłość" jest używany przez środowiska medyczne, aby patologizować grube ciała, aby robić z tego chorobę - zaznacza Cat.   

Wykładowca z Uniwersytetu Massey, Andrew Dickson, twierdzi, że przemysł związany z odchudzaniem był zbudowany na wykorzystaniu poczucia niepewności ludzi grubych.

- Wiemy, że 95 proc. osób próbujących zrzucić wagę spotka porażka, więc tak naprawdę nie jest to branża związana z odchudzaniem, a z niepokojem dotyczącym wagi - tłumaczy Andrew Dickson. - Jedyne, co otrzymujemy, to straszliwe, ciągłe obawy dotyczące tego, ile ważymy.

 Odchudzony i zestresowany

Dickson twierdzi, że osobiście nigdy nie był tak zestresowany jak wtedy, gdy zszedł ze 130 kg do 86 kg. Obsesyjnie wypełniał wtedy wszelkie zalecenia:  męczące biegi, nieustanną  dietę i zażywanie przepisanych leków.

Teraz, przy wadze 100 kg, jest zdrowy, chociaż tradycyjna klasyfikacja określiłaby go jako otyłego. Wciąż biega ok. 60 km tygodniowo i określa się jako "grubego atletę".

- Nie biegam szybko i nie dążę do tego, żeby wygrać.  W tym wszystkim nie chodzi tylko o to, żeby wyglądać jak Usain Bolt -mówi Dickson.

 Lekarze zdania nie zmienią

"Grubasologii" nie brakuje przeciwników. Według krytyków, zapewnienia o tym, że otyłość niekoniecznie jest ogromnym problemem zdrowotnym, upadają w obliczu medycznych dowodów dotyczących chorób, takich jak np. cukrzyca. I stanowisko grubych aktywistów nic tu nie zmieni.

- Nie chodzi tylko o to, ile ważysz przy danym wzroście, chodzi też o to, czy tłuszcz odkłada się w wątrobie, trzustce i innych miejscach, których nie widać  - zauważa Elaine Rush, specjalista od spraw żywienia z Uniwersytetu w Auckland.


Codzienne zniewagi i dyskryminacja

Aktywiści nowo powstającego ruchu nie są pozbawieni poczucia humoru, nawet jeśli sprawa dotyczy ich tuszy. W łazience Cat Pause znajduje się zestaw wag łazienkowych, w których cyfry na skali zostały zastąpione słowami: “gorąca", “idealna", "seksowna". W Melbourne klub pływania synchronicznego dla grubych kobiet nazywa się Aquaporko.

Cat Pause uważa, że to śmiech ratuje ludzi przed szaleństwem, ale grubym nie zawsze jest do śmiech. Australijska blogerka Kath Read, znana w sieci jako "Fat Heffalump", skarży się, że wiele z żartów kierowanych pod jej adresem trudno uznać za łagodne.

- Właściwie nie ma dnia, żebym nie została zwyzywana przez nieznajomego człowieka na ulicy - mówi Kath Read. - I to nie chodzi o ten rodzaj ludzi, po których można by się spodziewać takiego zachowania, jak na przykład nastolatki. Chodzi o mężczyzn w eleganckich garniturach, o kobiety w moim wieku, a mam prawie 40 lat, o osoby, po których można by się spodziewać, że będą szanować innych...

Pause zwraca uwagę na to, że wprowadza się prawa przeciwko rasizmowi i seksizmowi, ale dyskryminacja ludzi grubych jest nie tylko tolerowana, ale w pewnym sensie nawet promowana przez rządy prowadzące kampanie przeciwko otyłości.

- Dyskryminowanie kogoś ze względu na jego rozmiar nie jest nielegalne, a dyskryminowanie ze względu na rasę, płeć czy orientację seksualną  jest w większości zabronione - zauważa Pause i dodaje, że większe osoby również powinny być grupą chronioną.

 Na podst. AFP

Dowiedz się więcej na temat: otyłość | nadwaga | odchudzanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje