Reklama

Nakarm swoją lichą monsterę. Po takiej dawce liście będą ogromne

Choć na pierwszy rzut oka połączenie bigosu z monsterą może wydawać się absurdalne i wprawiać w konsternację, to w rzeczywistości jest bardzo popularnym zabiegiem wśród miłośników roślin. Otóż bigosem nazywamy potocznie mieszankę ziemi ze specjalnie wyselekcjonowanymi dodatkami, co ma czynić z nich doskonałe podłoże.

Czym jest bigos do monstery?

Odpowiednio dobrana ziemia do konkretnej rośliny, to już połowa sukcesu, by ta pięknie i zdrowo się rozwijała. Oczywiście w tym celu możemy sięgać po gotowe produkty, dostępne w sklepach ogrodniczych, ale bigos do monstery bez problemu możemy także w zaciszu własnego domu.

Zacznijmy od wyjaśnienia, dlaczego podłoże do monstery nazywamy bigosem. Skojarzenie z tą popularną, polską potrawą nie jest przypadkowe, ponieważ bigos do monstery to tak naprawdę mieszanka wielu składników, które w przypadku ogrodnictwa, tworzą doskonały efekt finalny w postaci podłoża do rośliny. Zatem do dzieła!

Reklama

Jak zrobić bigos do monstery?

Przede wszystkim należy zaznaczyć, że monstera nie czuje się najlepiej w podłożu uniwersalnym, które niestety bardzo często jest wybierane do tej rośliny. Problem polega na tym, że w ziemi uniwersalnej woda może bardzo długo zalegać, co w przypadku monstery absolutnie nie jest wskazane. Wówczas dochodzi do gnicia korzeni. Z kolei niedobór wody sprawia, że takie podłoże twardnieje niczym skała i bardzo szybko się wysusza.

Dlatego zdecydowanie lepiej postawić na dobrze dobrane składniki w odpowiednich proporcjach, dzięki czemu monstera doskonale rozkwitnie i nie będzie narażona na różnego rodzaju choroby.

Warto wiedzieć: Zauważyłeś je na monsterze? Nie czekaj. "Żółty znak" to sygnał ostrzegawczy

Pierwszym składnikiem naszego bigosu jest włókno kokosowe, ale z powodzeniem możemy go zastąpić zwykłą, uniwersalną ziemią, o której wspominaliśmy. Niewielka ilość ziemi uniwersalnej nie sprawi, że woda będzie w niej zalegać. Ponadto jest jeszcze trzecie wyjście - zmieszanie włókna kokosowego z ziemią uniwersalną.

Kolejna warstwa bigosu to kora sosnowa. Taką korę powinniśmy najpierw wyprażyć w piekarniku nagrzanego do temperatury 150 stopni Celsjusza przez kwadrans. Dlaczego? Otóż mogą znajdować się na niej larwy i jaja ziemiórek, które dla monstery są jednym z największych szkodników.

Kora zapewni naszemu podłożu doskonałe napowietrzenie, dlatego po podlaniu rośliny ziemia nie będzie nieodpowiednio ubita.

Czytaj także: Dlaczego monstera płacze? Co oznaczają na jej liściach krople wody?

Następnym dodatkiem powinien być perlit. Ta skała pochodzenia wulkanicznego, nazywana potocznie szkłem wulkanicznym, pomaga w dostawaniu się powietrza w głąb podłoża, dzięki czemu minimalizujemy ryzyko "ukiszenia" się podłoża.

Wracamy do kokosa, ale na tym etapie sięgamy po ususzone kawałki skorupy kokosa. Dlaczego skorupa kokosa jest niezbędna w bigosie? Otóż doskonale wchłania nadmiar wody, a w przypadku wystąpienia przesuszenia - oddaje wodę do podłoża. Drugim, równie ważnym czynnikiem są jego świetne właściwości napowietrzające.

Na sam koniec powinniśmy wsypać keramzyt. To kruszywo nada całej mieszance lekkości. Teraz czas wszystko dokładnie wymieszać. Każdy składnik, który znalazł się w bigosie do monstery, powinien być aplikowany w takich samych proporcjach. Jeśli mowa o średniej wielkości donicy, to wystarczy, że każdy, dosypany składnik będzie odpowiadał jego wielkości mieszczącej się w dłoni. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: monstera | Ziemia
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama