Reklama

Reklama

Te komendy powinien znać twój pies. To może uratować mu życie!

„Pies to nie małpa, nie trzeba go uczyć cyrkowych sztuczek” – można czasem usłyszeć opinię na temat nauki psa podstawowych komend. Może i bez komendy "podaj łapę" jesteśmy w stanie się obejść, ale niektóre z komend mogą uratować psu życie. Które z nich warto trenować ze swoim psem i w jakich sytuacjach mogą się przydać?

Właściciele psów spędzają często sporo czasu ze swoimi pupilami. Kochający opiekun mieszka ze swoim psem, niekiedy nawet dzieli z nim łóżko i też kilka godzin łącznie w ciągu dnia bywa ze zwierzakiem na spacerach. Z biegiem wspólnych miesięcy, lat, między właścicielem, a psem tworzy się więź.

 Aby tę więź pogłębiać można wykonywać razem ze swoim pupilem sporo wspólnych aktywności, jak bieganie, zabawa szarpakiem, aportowanie, czy nauka komend. Ta ostatnia aktywność, jest nie tylko umacnianiem więzi człowieka i psa, ale też nauką niezwykle potrzebnego zjawiska.

Można określić je mianem "posłuszeństwa", jednak chodzi głównie o komunikacje i wzajemnie zrozumienie. Nauka słów i tego co one oznaczają i czego człowiek w praktyce chce od psa, to żmudna i niekiedy trudna praca, ale efekty tej współpracy człowieka i psa mogą być oszałamiające. 

Reklama

Nie chodzi tu o wykonywanie cyrkowych sztuczek dla przyjemności człowieka. Chodzi o coś znacznie istotniejszego.

Po co psu nauka komend?

Psi mózg potrzebuje stymulacji do rozwoju. Im więcej czasu poświęcamy pupilowi, zapoznajemy go z nowymi sytuacjami, dbamy o jego rozwój społeczny i poprzez zabawę, okraszoną często psimi smakołykami, pomagamy psu lepiej rozumieć świat, być pewniejszym siebie i... rozwijać mózg. 

Psy podczas nauki komend spędzają czas aktywnie z właścicielem, więc utrwala się między nimi więź i buduje się zaufanie, a także taki trening "męczy" psa umysłowo, co skutkuje później relaksem i długim snem po takiej aktywności. Jest także inny aspekt komend - psie bezpieczeństwo. 

Człowiek wypracowując z psem reakcję na dane, konkretne słowo, tworzy z pupilem własny system komunikacji. Jest to niezwykle przydatne na spacerach, kiedy to właśnie opiekun jest odpowiedzialny za komfort i bezpieczeństwo psa. 

Nasz zwierzak nie potrafi przewidzieć następstw niektórych sytuacji. Tutaj właśnie pojawia się niezwykła rola opiekuna i przydatność nauczonych komend. 

Zobacz również: Pies nie chce jeść i pić. Co robić?

Słowa, które mogą uratować psie życie, czyli „stój” i „do mnie”.

W duecie człowiek i pies, to właśnie człowiek jest odpowiedzialny za przewidywanie następstw sytuacji i rozpoznawanie zagrożeń podczas spaceru. Aby ta aktywność była przyjemnością dla właściciela i psa, opiekun powinien dbać nieustannie o naukę komend. Pies, który jest spuszczony ze smyczy powinien być odwoływalny. 

Co to oznacza? Na słowo "chodź" lub "do mnie", które wypowiada właściciel, pies powinien natychmiast do nas wrócić. To ratunek w sytuacji, gdy pies zauważy dziką zwierzynę, czy innego psa w oddali, do którego nie powinien podbiegać. 

Bez względu na to, jak bardzo pies chciałby pobiec do celu, który go interesuje, na sygnał "do mnie" powinien natychmiast wrócić do właściciela. Nauka tej komendy powinna zacząć się jak najszybciej, kiedy pies trafi pod nasz dach. 

Początkowo trening odbywa się na długiej smyczy, by sprawować kontrolę nad psem, a zwierzę jest nagradzane za niemal każdy krok w stronę właściciela, a w przeciwnym od interesującego go obiektu. 

Nauczenie psa, by zrezygnował z czegoś, co jest dla niego niezwykle kuszące, jak chociażby pogoń za wiewiórką, na rzecz przyjścia do właściciela wymaga wiele czasu i cierpliwości. Jest to jedna z trudniejszych, ale niezwykle potrzebnych komend. 

Podobnie może być z komendą "stój" lub "zostań", kiedy chcemy, by pies natychmiast, bez względu na wszystko, zatrzymał się. Komenda ta może okazać się przydatna i ratująca życie psa, kiedy może wbiec on na ulicę i zostać potrącony przez samochód. 

Pies, który na spacerze jest spuszczany ze smyczy, powinien mieć do perfekcji opanowane wyżej wymienione komendy. Chroni to nas przed ucieczką psa, ewentualnym konfliktem z innym psem, wywołanym przez podbiegnięcie naszego pupila, a także jest to ochrona przed wypadkiem, jak wbiegnięcie psa na jezdnie.

Zobacz również: "Przyszedłem uśpić psa, bo jest stary i śmierdzi". Weterynarze kontra prośby o świąteczną eutanazję 

„Zostaw” i „fuj” – kiedy nie chcesz, by twój pies został otruty

Komendą, która również może uratować psie życie są polecenia takie jak "zostaw" lub "fuj". Coraz głośniejsze stają się sytuacje, w których słyszymy, że na osiedlach zostaje rozrzucone jedzenie z trutką na szczury lub kiełbasy nadziane haczykami, czy gwoźdźmi. 

Na grupach psich właścicieli w mediach społecznościowych często pojawiają się zdjęcia walczących o powrót do zdrowia zwierząt, podpiętych pod kroplówki i apele zrozpaczonych opiekunów czworonogów: 

"Uważajcie na tym osiedlu, ktoś rozrzucił kiełbasę z trutką. Mój pies walczy o życie". 

Oczywiście takie sytuacje są niezwykle tragiczne i mimo wszelkich starań właściciel nie zawsze jest w stanie w porę zareagować. Jednak by zminimalizować ryzyko zjedzenia przez psa czegokolwiek, co znajdzie na ziemi w trakcie spaceru, pracę nad tym zagadnieniem należy również rozpocząć z psem jak najwcześniej i jak najszybciej, gdy pupil pojawi się w naszym domu. 

Pies powinien być nagradzany za każdorazowe zostawienie napotkanych resztek jedzenia. Jednak gdy już sam się nimi zainteresuje, a właściciel zauważy psa węszącego nad takim jedzeniem, należy ćwiczyć komendę "zostaw" lub "fuj". 

Pies po usłyszeniu polecenia powinien zostawić nawet najbardziej smaczną kiełbasę i skupić się na opiekunie, który nagradza go własnymi smaczkami, przygotowanymi na tę okazję. Takie sytuacje pokazują także, że zawsze powinniśmy interesować się tym, co w trawie węszy nasz pies. Dlatego na spacerze ograniczmy zaglądanie do telefonu oraz rozmowy z inną osobą i skupmy się na tym, co robi pies, by móc w porę zareagować.   
Nauka komend to codzienna praca od chwili przekroczenia progu domu przez małe łapki. Niekiedy jest to proces żmudny, ale który nigdy nie powinien być okupiony złością i frustracją opiekuna.

Jeżeli pies będzie czuł się w trakcie nauki bezpiecznie i zachęcany przez pozytywne nastawienie ukochanego pana czy pani, oraz nagradzany smaczkami i zabawą za poprawne wykonanie zadania, to zaprocentuje to w przyszłości zaufaniem i mocną więzią. Jeżeli nie czujemy się na siłach sami nauczyć psa poleceń, z pomocą przychodzą szkoły dla psów i behawioryści. 

Nie ma chyba nic piękniejszego we wspólnym życiu z psem, niż długi spacer z pupilem, kiedy możemy obserwować jego beztroskę i radość. To zapewnić może nauka komend, które z pewnością nie są cyrkowymi sztuczkami. Dlatego warto poświęcić czas na szkolenie naszego pupila, by zapewnić jemu i sobie długie lata wspólnego życia. 

***

Ponad 30 tys. zakażeń. Ministerstwo Zdrowia podaje nowe dane

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy