Reklama

Reklama

Bliskie spotkania z owadami

Nie zawsze udaje się ich uniknąć. A jeśli już dojdzie do użądlenia, konsekwencje mogą być poważne. Dlatego trzeba szybko reagować!

Kiedyś wierzono, że użądlenie osy i pszczoły wzmacnia organizm. Dziś wiadomo, że to nieprawda. Jad owadów błonkoskrzydłych (osy, pszczoły, szerszenia, trzmiela) to silna toksyna. Zawiera co najmniej kilkanaście uczulających substancji. Nawet u osoby bez alergii wielokrotne ukłucie przez osę czy kilka pszczół jest niebezpieczne.

Reklama

Naturalną reakcją po użądleniu jest miejscowy niewielki obrzęk, zaczerwienienie, pieczenie, bolesność skóry. Objawy te zwykle ustępują w ciągu kilku godzin. Łagodzi je zimny okład czy chłodzący żel. U niektórych osób może wystąpić tzw. reakcja toksyczna (nie oznacza alergii). W miejscu użądlenia pojawia się obrzęk wielkości dłoni i zaczerwienienie. Objawy te znikają dopiero po kilku dniach. Jeśli rozwinie się  stan zapalny i miejscowe zakażenie (ranka ropieje), potrzebny będzie antybiotyk czy lek sterydowy. 

Są osoby, które na jad osy, pszczoły czy szerszenia reagują alergią. U nich oprócz miejscowej reakcji skórnej pojawiają się często inne objawy - tzw. reakcja uogólniona. Może być to pokrzywka całego ciała, świąd, złe samopoczucie, uczucie lęku. Do tego może dołączyć ból brzucha, nudności, wymioty, zawroty głowy, biegunka, ucisk w klatce piersiowej. Przy silnym uczuleniu na jad cały organizm mobilizuje siły przeciw toksynie, dlatego reakcja bywa gwałtowna. Już kilka minut po użądleniu mogą wystąpić kłopoty z oddychaniem, spadek ciśnienia krwi. W najgorszym razie - utraty przytomności i zatrzymanie krążenia. To zagrażający życiu tzw. wstrząs anafilaktyczny. Im gwałtowniejsza reakcja organizmu, tym większe zagrożenie. Alergia czy objawy wstrząsu nie dają o sobie znać przy pierwszym kontakcie z jadem. Powoduje on tylko rozwój nadwrażliwości i dopiero następne użądlenia mogą wywołać nasiloną reakcję alergiczną. 

Przy wstrząsie anafilaktycznym trzeba natychmiast wezwać pogotowie. Jeśli chory nie reaguje i nie oddycha, wykonać masaż serca i sztuczne oddychanie. Osoby, które wiedzą, że są uczulone na jad, powinny zawsze mieć ze sobą przepisany przez lekarza lek antyhistaminowy i sterydowy. Jeśli w przeszłości zdarzyła się im ciężka reakcja ogólna (duszności, spadek ciśnienia, utrata przytomności), muszą mieć ze sobą ampułkostrzykawkę z adrenaliną. Gdy mimo zażycia leków objawy się rozprzestrzeniają, w oczekiwaniu na pogotowie trzeba podać adrenalinę w boczną część uda (do 15 minut od ukąszenia). Taki zastrzyk ratuje życie.

W ustaleniu, czy jesteśmy uczuleni na jad owadów, pomagają testy alergologiczne. Polegają na oznaczeniu swoistych dla jadu przeciwciał IgE. Najlepiej wykonać je po czterech tygodniach od użądlenia. Wcześniej wynik może być fałszywie ujemny. Nie ma sensu robić testów, jeśli nigdy nie byliśmy pokąsani przez owady błonkoskrzydłe: przeciwciała powstają dopiero w kontakcie z jadem. Jeśli testy potwierdzą alergię, warto zastosować immunoterapię, czyli odczulanie. Cała terapia trwa około 5 lat. Zabezpiecza przed gwałtowną reakcją alergiczną w 80-90 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje