Reklama

Reklama

Dbasz o zdrowie? Patrz na etykiety

Czy etykiety na produktach spożywczych są celowo napisane skomplikowanym językiem, by konsument nie mógł ich odszyfrować? Spisek producentów? A może lenistwo kupujących lub pośpiech sprawiają, że omijają oni istotne informacje, często zapisane małym drukiem.

Tymczasem okazuje się, że większość z nas dokładnie nie wie, jak odczytać datę ważności danego produktu. Co innego bowiem: "najlepiej spożyć przed", a co innego: "należy spożyć do".

"Najlepiej spożyć przed" jest zaleceniem, które określa minimalną datę trwałości, ale nie ostateczną. Nawet, gdy owa data minie, produkt może zmienić kolor czy konsystencję, ale nadaje się po wykorzystania. Zazwyczaj taką informację znajdziemy na: ryżu mące, kaszy, kawie, herbacie, cukrze czy przyprawach, ale też napojach alkoholowych.

Inaczej trzeba zinterpretować informację "należy spożyć do": tu ewidentnie chodzi o termin przydatności do spożycia, a jeżeli go zlekceważymy, może dojść do poważnych konsekwencji zdrowotnych, m.in. zatrucia. Najczęściej zdanie to zobaczymy na: mięsie, produktach mlecznych i wyrobach garmażeryjnych. Tego zalecenia producenta musimy bezwzględnie przestrzegać.

Reklama

Problem z cukrem

Okazuje się, że dużym problemem jest kupno produktów, które mogą spożywać osoby będące na diecie. Zazwyczaj wybierają one produkty beztłuszczowe, po których... tyją! Dlaczego? By rzeczy bez tłuszczu były smaczne, producenci dodają do nich cukier, i to w dużych ilościach. Prowadzi to do katastrofalnych konsekwencji dla zdrowia, o sylwetce nie wspominając.

Dlaczego nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużo cukru spożywamy? Bo nie wiemy, jaka jego zawartość jest w naszych ukochanych produktach, nawet jeśli mamy napisane to na opakowaniu. Ważne, by pamiętać, że znajduje on się nie tylko w słodkich produktach, ale też takich, których etykiet nie czytamy, myśląc, że skoro mają słony smak, to dodana jest tylko sól.

Tymczasem pół szklanki cukru znajduje się w ulubionym przez nas napoju pomarańczowym czy jabłkowym! Nie wspominając o: majonezie, chlebie, sosie pomidorowym czy płatkach śniadaniowych. Na etykiecie znajdziemy informację, że dany produkt spożywczy zawiera ok. 12 g cukru. Wydaje się mało? Cola zawiera 10,6 g cukru na 100 ml. Zatem może okazać się, że jogurt zawiera więcej cukru, niż puszka modnego wśród młodzieży napoju.

Warto więc zastanowić się, dlaczego ciągle nie możemy pozbyć się niechcianych kilogramów, jedząc z pozoru zdrowe, beztłuszczowe rzeczy.  

Jeśli na etykiecie zaznaczone jest, że na 80 g produktu, każda porcja ciastek zawiera 25 g cukru, okazuje się, że jedno ciastko ma w sobie aż sześć łyżeczek cukru. Gdy na napoju gazowanym napisane jest, że ma w sobie 10 g na 100 ml - odstawmy go na półkę.

Bio, eko i organic to nie to samo

Napis "bio","eko" bądź "organic" zachęca do kupna. Te oznaczenia wywołują w nas dobre skojarzenia. Niesłusznie traktujemy je jako synonimy. Otóż oznaczenie "bio" przyznawane jest produktom, które zostały tak przygotowane lub wyhodowane, by nie zakłócić naturalnego cyklu życia i zwierząt, i roślin.

Z kolei "eko" oznacza, że nie tylko nie niszczą naszej planety, ale także wspierają jej rozwój.

"Organic" dotyczy produktów, które muszą zawierać w swojej masie minimum 95 proc. składników naturalnych. Przy ich produkcji zwraca się baczną uwagę, by nie niszczyć kondycji gleby, dzięki czemu ma ona szansę na podniesienie swojej jakości. Rosnące na niej rośliny uprawiane są w taki sposób, by nie przyczyniały się do wyjałowienia pól.  

Nasza świadomość ekologiczna wzrasta z dnia na dzień, z czego powinniśmy się cieszyć. Żyjemy przecież na planecie, która ma służyć nie tylko nam, ale i innym pokoleniom.  

Zobacz również: 

Kobiety mogą być księżmi. Tak zadecydował kościół Ewangelicko-Augsburski  

Anna Lewandowska w mocnym makijażu. Zachwyciła fanów!  

Klaudia Halejcio o związku z Tomaszem Barańskim. Poświęciła się?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje