Reklama

Reklama

Ekspert radzi, jak wspierać osoby z otyłością. Nie tylko podczas świąt

Dla osób z otyłością święta to trudny i wymagający okres. Mierzą się nie tylko ze swoją chorobą, poczuciem wstydu, ale czasem również z uszczypliwymi komentarzami. Jak podkreśla psycholog i dietetyk Agata Ziemnicka, to czas, aby spojrzeć na osobę z otyłością życzliwie.

"Chyba troszkę przytyłeś?", "Może powinieneś pomyśleć o diecie?", "Kolejna porcja pierogów, czy nie za dużo?" - te z pozoru drobne uwagi, które mogą pojawić się w trakcie świątecznych spotkań, przynoszą często więcej szkody, niż pożytku.

Reklama

- Osoba, która choruje na otyłość i przychodzi na święta, nie dość, że zmaga się z chorobą, napięciem jakie towarzyszy pandemii, ale również wstydem i wyrzutami sumienia wynikającymi z tego, jak wygląda, że nie schudła, że znowu się nie udało - zauważa psycholog. Zatem nie pozwólmy rodzinie i bliskim na takie uszczypliwości. Osoby otyłe także mają pełne prawo nie godzić się na takie traktowanie.

- Kluczowe w rozmowie z taką osobą jest nie ocenianie jej. Jeśli naszym gościem jest osoba z otyłością i będziemy świadkami takiej dyskryminacji, warto takiej osoby bronić. To jest moment, aby zainterweniować. Jeśli my nie przerwiemy takiego zamkniętego kręgu dyskryminowania, stygmatyzowania, to nic się nie zmieni. Nie należy pozostawać biernym w takich sytuacjach - podkreśla Agata Ziemnicka.

Wyjaśnia również, że otyłości nie należy stawiać na tej samej szali co nadwagi. To problem bardziej złożony, a sama otyłość to nie jest kilka zbędnych kilogramów, które chcemy zrzucić do lata. To choroba, na którą składa się wiele czynników.

- Jak ma się nadwagę to redukcja kaloryczności i aktywność fizyczna faktycznie mogą człowiekowi pomóc zredukować tkankę tłuszczową. Bardzo się pilnując, można być osobą szczupłą, wszyscy to wiemy, badania to pokazują. Ale osoba z otyłością, jeśli w ogóle schudnie, to na pewno wróci do wagi wyjściowej - 95 proc. osób otyłych, które podejmują trud odchudzania wraca do poprzedniej wagi, albo nawet wyższej. Czyli na 100 osób zmagających się z otyłością, podejmujących katorżniczy wysiłek, o którym my nie mamy pojęcia, pięć pozostaje ze zmniejszona wagą, o ile w ogóle. To jest frustrujące i niesprawiedliwe. Te osoby podejmują ogromny wysiłek, a wszyscy mówią, że nic nie robią, są leniwe, grube - wyjaśnia.

- Jak dużo wsparcia i empatii oddajemy osobom chorującym na serce, stawy? Osoba z otyłością traktowana jest jak słabeusz, co jest okrutnie niesprawiedliwe. Wydaje mi się, że należy o tym mówić, że to jest osoba chora. Między odchudzaniem a leczeniem otyłości jest ogromna różnica - podkreśla.

Przyznaje również, że miniony rok nie oszczędzał nikogo, a przytłaczająca pandemia pogłębiła wiele dolegliwości. Dlatego tym bardziej zachęca do większej wrażliwości i życzliwości, tak dla innych jak i samych siebie. I choć wymienia wiele sposobów na to, jak możemy pomóc sobie, chociażby nieco "odchudzając" świąteczne potrawy, układając plan jak się nie przejadać w te święta, najlepszą strategią w tym roku jest: "odpuścić sobie".

- W tym roku życzę wszystkim, aby sobie odpuścili. Tak dużo ostatnio się wydarzyło, jesteśmy obciążeni, zestresowani, w chronicznym stanie napięcia. Paradoksalnie, jak sobie odpuścimy doprowadzi to do tego, że wcale nie będziemy jeść więcej. Najbardziej do sięgania po jedzenie skłania nas zakaz. W myśl powiedzenia, że zakazany owoc smakuje najlepiej. 

Proponuję podejść do tych świąt z bardzo dużą wyrozumiałością dla siebie i bliskich. Jest jeszcze trochę czasu, możemy wpłynąć na to, co pojawi się na świątecznym stole, możemy przecież wprowadzić kilka zdrowszych, nieco lżejszych alternatyw dla świątecznych dań. Chociaż należy też zaznaczyć, że wigilijne dania są bardzo zdrowe: ryba w galarecie, ryba po grecku, barszcz czerwony na zakwasie, bigos, śledzie - to są bardzo dobre i wartościowe produkty. Warto pamiętać, że nasze ciało, które zasiada do wigilijnego stołu, to nie jest to samo ciało, które było w zeszłym roku, to ciało jest napięte, ono jest niezdolne do tak szybkiego metabolizowania - tłumaczy psycholog i dietetyk.

Zatem w tym wyjątkowym czasie, nie dokładajmy sobie i innym zmartwień i stresów. "Jeśli pofolgujemy sobie przez jeden dzień, nic się nie stanie, ale niech to będzie jeden wyjątkowy dzień. Potem wracamy do pewnej regularności, idziemy na spacer, gramy z bliskimi w planszówki, dbamy o nasze ciało, które teraz potrzebuje tego najbardziej" - zachęca dietetyk. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje