Handel tym syropem kwitnie. Długa lista skutków ubocznych
Specyfik jest szczególnie popularny wśród niektórych gwiazd internetu, które nielegalnie go promują. W większości krajów nie można nim handlować, a mimo to w mediach społecznościowych przedstawiany jest jako najlepszy sposób na zgrabne ciało. Co w nim jest?
Eksperci ostrzegają przed tą niesprawdzoną mieszanką123RF/PICSEL
Wydaje się, że rynek nielegalnych substancji jest dobrze zakamuflowany i nikt publicznie nie będzie nas zachęcał do zakupu podejrzanych specyfików. Wystarczy jednak prześledzić profile popularnych influencerów w mediach społecznościowych, aby natknąć się na modny ostatnio syrop, którego nazwa zaczyna się od litery A.
W niepozornej buteleczce ma znajdować się bezpieczny, sprawdzony i niezwykle skuteczny suplement. Jak przekonuje producent, w delikatny sposób pobudza apetyt, wspomagając modelowanie ciała. Nadal będziesz szczupła, ale nabierzesz kuszących krągłości – zachęcają niektóre gwiazdy internetu.
Eksperci nie mają wątpliwości, jak bardzo się mylą. Handlowanie tym środkiem jest zakazane w większości krajów.
Producent obiecuje idealne ciało bez wysiłku123RF/PICSEL
Za miksturą stoi firma farmaceutyczna z Indii, a syrop promowany jest jako remedium na bezkształtną sylwetkę. Co znajdziemy w środku?
Cyproheptadyna
Silny lek przeciwalergiczny, który nasila łaknienie. Z tego powodu stosowany jest również w leczeniu anoreksji. Może spowodować uszkodzenie wątroby oraz szpiku.
Lizyna
Aminokwas budujący białka w mięśniach i kościach, poprawiający wchłanianie wapnia. Często dodawany również do pasz dla zwierząt, aby zwiększyć ich wartość odżywczą.
Pirydoksyna
Aktywna forma witaminy B6. Stosowana np. do leczenia zespołu napięcia przedmiesiączkowego. Po przedawkowaniu może być toksyczna.
Tiamina
Inaczej witamina B1, która wspomaga przemianę węglowodanów. Działa również przeciwbólowo.
Kosmetyki naszych babć, których warto używać
Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze całkiem niedawno nasze mamy i babcie musiały dbać o skórę bez rozbudowanych rytuałów pielęgnacyjnych. Nie oznacza to, że nie przywiązywały uwagi do dbania o urodę, jednak dostępność produktów kosmetycznych była wtedy mocno ograniczona i musiały radzić sobie na swoje sposoby.
Olej rycynowy był kiedyś obowiązkowym elementem domowych apteczek, ale również kosmetyczek. Jest lekarstwem na problemy gastryczne oraz uniwersalnym kosmetykiem do twarzy i włosów. Sprawdzi się u osób młodych borykających się z trądzikiem, ale też u kobiet dojrzałych, jako remedium na zmarszczki. Ma właściwości nawilżające, przeciwbakteryjne, przeciwzapalne. Wystarczy wmasować go w skórę lub dodać do ulubionego produktu do oczyszczania twarzy. Dzięki zawartości protein i kwasu omega-9, olejek rycynowy świetnie działa na włosy, rzęsy i brwi - regeneruje i domyka łuski. Wystarczy nałożyć olej na włosy 15-20 minut przed umyciem lub wmasować w rzęsy czy brwi – sprawdzi się równie dobrze, jak popularne odżywki.
Kultowym produktem spożywczym używanym do pielęgnacji były kiedyś również drożdże. Maseczki na ich bazie stosowano jako niezawodny środek na wypryski i trądzik. Przygotowanie takiego kosmetyku zajmie tylko kilka chwil – wystarczy połączyć ćwiartkę kostki drożdży z ciepłym mlekiem i nałożyć na twarz. Po 10 minutach dokładnie zmyć. Regularne stosowanie na pewno przyniesie efekty.
Nasze babcie potrafiły też stworzyć naturalne kosmetyki, na bazie produktów z kuchennej szafki. Miód służył jako pomadka na wysuszone, spękane usta, z jajek zaś przygotowywały maseczkę wzmacniającą włosy. Przepis jest dziecinnie prosty – 2-3 jajka wystarczy roztrzepać w misce, a następnie nałożyć na włosy kilka minut przed myciem.
Szare mydło było przed laty najbardziej popularnym kosmetykiem i nie mogło go zabraknąć w żadnym domu. Używano go do mycia ciała, włosów, do prania i leczenia ran. Działa przeciwbakteryjnie, nie zawiera substancji zapachowych i barwiących, dzięki czemu jest hipoalergiczne. Nadaje się też do codziennej pielęgnacji skóry atopowej i trądzikowej. W gąszczu różnorodnych żeli, płynów myjących i kolorowych mydełek często zapominamy o szarym mydle, a szkoda. Kosztuje grosze, a sprawdzi się świetnie.
Kosmetyki produkowane kilkadziesiąt lat temu w większości pochodziły z naturalnych źródeł. Niektóre z tych produktów do dziś możemy zobaczyć na półkach sklepowych, inne bez trudu przygotujemy w domu. Warto nadal ich używać i przekazywać te sprawdzone receptury kolejnych pokoleniom. Woda brzozowa była popularnym kosmetykiem w czasach PRL-u, używanym na wypadanie włosów i łupież. To nic innego jak sok z brzozy z dodatkiem alkoholu – sok jest źródłem witamin z grupy B, które odpowiadają za porost włosów, zaś alkohol to składnik niezbędny do przedłużenia trwałości tego specyfiku. Wodę brzozową wystarczy wcierać w skórę głowy (najlepiej codziennie, przed pójściem spać), a efekty w postaci wyrastających włosków oraz mniejszego przetłuszczania się będą szybko widoczne. Warto przetestować ten kosmetyk przede wszystkim ze względu na niską cenę – może się okazać, że ten niepozorny produkt przyczyni się do spełnienia marzeń o bujnych włosach!
Nikotynamid
Czyli witamina B3 uczestnicząca w rozkładzie węglowodanów, kwasów tłuszczowych i aminokwasów. Reguluje poziom cholesterolu we krwi, ale w nadmiarze może wywołać problemy skórne.
Pantenol
Witamina B5, której potrzebujemy do prawidłowego metabolizmu. Nadmiar skutkuje biegunką.
Wciąż brzmi niegroźnie? Cyproheptadyna to lek antyhistaminowy, który powinien być wydawany na receptę i stosowany pod czujnym okiem lekarza. Przedawkowanie może zagrażać zdrowiu i życiu, a w połączeniu z pozostałymi składnikami skutkuje najczęściej sennością, zawrotami głowy, drgawkami, nieostrym widzeniem, problemami żołądkowymi czy nawet uszkodzeniem organów wewnętrznych.
Mikstura jest więc nielegalna i może być szkodliwa. Handlowanie nią w internecie to proceder zakazany, czego nie wszyscy są świadomi.