Reklama

Reklama

Jak osiągnąć równowagę i uodpornić się na stres?

Co różni ludzi szczęśliwych od tych, którzy są niezadowoleni? Nie powodzenie czy pech, a nastawienie do życia. Ci pierwsi nawet w złych chwilach zachowują nadzieję. Takiego podejścia warto się nauczyć.

Choć dzisiejsze tempo życia i presja wymagań nie sprzyjają pogodzie ducha i dobremu samopoczuciu, każdy z nas może obronić się przed spadkiem nastroju. Bez zażywania leków i dokonywania wielkich zmian. Wystarczy wiedzieć, jakie zachowania skutecznie zwalczają przygnębienie.

Reklama

Jeśli poznasz mechanizm powstawania depresji, łatwiej się przed nią uchronisz. Dzięki dobrym, codziennym nawykom poczujesz się spokojniejsza i zyskasz siłę, by stawić czoła trudnościom.

Jedna zła myśl i dwie dobre

Gdy dzieje się coś niedobrego, większość z nas ma skłonność do pogrążania się w czarnych myślach i negatywnych wspomnieniach. Rozpamiętywanie przykrości może być wprawdzie pomocne, ale pod warunkiem że służy wyciągnięciu wniosków z popełnionych błędów i nie trwa zbyt długo.

Ciągłe roztrząsanie niemiłych wydarzeń prowadzi donikąd i jest stratą energii. Ludzie skupiający się w kółko na złych emocjach po jakimś czasie mają problem z wyrwaniem się z zaklętego kręgu własnej bezradności. W dodatku odczuwają coraz silniejszy lęk i nabierają mylnego przeświadczenia, że i tak mi się nie uda. Czy jednak nad toksycznymi myślami da się zapanować?

Prawdopodobnie nie wyrzucimy z pamięci wszystkich bolesnych doświadczeń, ale warto nauczyć się przekierowywać swoją uwagę w inną stronę. Ilekroć pomyślisz, że ktoś zawiódł twoje zaufanie, natychmiast postaraj się przypomnieć sobie sytuacje, w których ktoś okazał ci wsparcie i życzliwość.

Kiedy martwisz się, że nikt nie docenia twoich wysiłków, przywołaj w pamięci chwile, kiedy chwalono twoją pracę. Przekonasz się, że każde złe doświadczenie da się zrównoważyć minimum dwoma pozytywnymi, które pozwolą ci spojrzeć na rzeczywistość z innej, jaśniejszej strony i nie twierdzić, że świat jest okropny i zły.

Zbawienna moc działania

Przestaniesz wciąż wracać myślą do niemiłych wydarzeń, jeśli zaangażujesz się w jakieś absorbujące zajęcie. Gdy tylko poczujesz, że nachodzi cię pokusa, by ponarzekać albo znów zacząć się zamartwiać, zacznij działać. Oczywiście, każda z nas lubi co innego, więc podczas gdy my pójdziemy biegać, nasza przyjaciółka może na przykład upiec ciasto. Jednak niektóre czynności mają dobroczynny wpływ na wszystkich.

Do nich należy m.in. rozmowa z drugą osobą lub wspólne wykonywanie konkretnej fizycznej czynności. Dlatego tak istotna jest obecność kogoś życzliwego, kto nie pozwoli ci na rozpamiętywanie smutków. Bogate życie towarzyskie i pielęgnowanie przyjaźni ma zbawienny wpływ na nasze odczuwanie szczęścia. Przede wszystkim nie pozwala koncentrować się tylko na sobie i swoich problemach. Po drugie, wymusza aktywność, dzięki której nabieramy energii i optymizmu. Istnieje ścisły związek między ilością udanych relacji a odpornością na stres.

Człowiek otoczony serdecznymi ludźmi ma poczucie, że nie jest osamotniony, a każdemu kłopotowi da się zaradzić. Dobrze jest jednak pamiętać o jednej rzeczy. Angażujące zajęcie to nie zawsze to samo co rozrywka. O ile zrobienie porządków w szafie może okazać się pomocne, o tyle zakrapiana impreza niekoniecznie. Terapeutyczną moc mają bowiem działania wymagające koncentracji, a nie te noszące znamiona ucieczki. Dlatego zamiast zaszaleć, lepiej pójść do kina, popracować w ogródku lub rozwiązać krzyżówkę.

Pożytki z dobrego i długiego snu

Jedną z pierwszych oznak psychicznego przemęczenia są kłopoty ze snem. Najczęściej polegają na tym, że wprawdzie zasypiamy po położeniu się do łóżka, ale wybudzamy na dwie, trzy godziny przed czasem. Rozregulowany nocny rytm ma wiele wspólnego z depresją, a nawet może ją wywołać.

Na szczęście dobrego snu można się nauczyć, podobnie jak zdrowych nawyków żywieniowych. I to jeszcze zanim pojawią się kłopoty. Przede wszystkim postaraj się kłaść i wstawać zawsze o tej samej porze. Nadrabianie zaległości w weekend bywa kuszące, ale zaburza twój biologiczny zegar. Z tego samego powodu rozsądniej unikać drzemek w ciągu dnia. Łóżko niech kojarzy ci się wyłącznie z odpoczynkiem. Jeśli nie możesz zasnąć, wstań, wyjdź do innego pokoju i zrób coś relaksującego, dopóki znów nie poczujesz zmęczenia.

Chodzi o to, żeby sypialnia automatycznie przywodziła ci na myśl sen. Gdy masz problem z wyciszeniem umysłu, wyobraź sobie coś kojącego: sceny z ulubionego filmu, piękne krajobrazy, przyjemne momenty minionego dnia. Nie próbuj jednak zmuszać się do zaśnięcia za wszelką cenę. Jedna noc spędzona na czuwaniu to jeszcze nie tragedia.

Obowiązki nie są obciążeniem

Rutyna i powtarzalność mogą kojarzyć się z czymś nudnym, mało kreatywnym. A jednak okazuje się, że dyscyplina ma zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Jeżeli wypracowałaś sobie rozkład dnia, który ci odpowiada i w którym dobrze funkcjonujesz, postaraj się przestrzegać go nawet wówczas, gdy zdarzą ci się gorsze dni.

Takie sztywne ramy bywają nieocenione w walce z chwilowym przygnębieniem i spadkiem nastroju. Odwiezienie dziecka do szkoły, spacer z psem, regularne ćwiczenia lub stałe obowiązki odwracają naszą uwagę od negatywnych myśli oraz pomagają wziąć się w garść. Jesteśmy na szczęście tak skonstruowani, że im bardziej przyzwyczajamy się do pewnych czynności, nawet tak banalnych jak codzienne zakupy, tym więcej odnajdujemy w nich przyjemności.

Nawet powrót do domu autem w korkach da się przecież umilić słuchaniem audiobooka. Można go też wykorzystać na relaks, ciesząc się chwilą samotności i spokoju. Świadomość, że istnieją w naszym życiu rzeczy niezmienne, daje przyjemną pewność, że panujemy nad biegiem wydarzeń i mamy nad nimi kontrolę.

Oczywiście, nie trzeba przesadzać w drugą stronę. Kurczowe trzymanie się harmonogramu bez względu na okoliczności wskazuje raczej na postawę pełną lęku niż dobrą organizację.

Zasada równego podziału

Żelazną regułę inwestowania oszczędności przynajmniej w kilku miejscach świetnie znają finansiści. To samo dotyczy także naszego codziennego życia. Nie pozwólmy, by dominował w nim wyłącznie jeden element: praca zawodowa lub rodzina.

Jeśli uzależniamy swoje samopoczucie od tego, czy udało nam się otrzymać awans, albo wiążemy wszelkie nadzieje na przyszłość z karierą męża, ryzykujemy, że w przypadku ewentualnego niepowodzenia zawali nam się świat. Podobnie może się zdarzyć, gdy jedynym źródłem satysfakcji są dla nas relacje z partnerem lub opieka nad dziećmi.

Zadbajmy o to, by mądrze zrównoważyć składniki naszego życia. Nie zaniedbujmy domu, poświęcając się bez reszty firmie. Nie rezygnujmy z indywidualnych pasji na rzecz częstszego przebywania z mężem.

Badania pokazały, że ludzie, którzy osiągają w kilku dziedzinach umiarkowane sukcesy, są znacznie szczęśliwsi i spełnieni od tych, którzy mogą pochwalić się nieprzeciętnymi osiągnięciami, ale wyłącznie na jednym polu.

Stres maleje przy wspólnym obiedzie

Istnieje prosty rytuał, który bywa często niedoceniany, choć prawie natychmiast poprawia relacje z bliskimi i przekłada się na jakość naszego życia. To wspólne jadanie przynajmniej jednego posiłku dziennie.

Najlepiej by była to kolacja lub późny obiad, podczas którego możemy spokojnie porozmawiać o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. Dziś, kiedy domownicy jadają z konieczności w różnych miejscach i porach, zgromadzenie wszystkich przy jednym stole może stanowić nie lada wyzwanie.

Warto jednak wprowadzić taki obyczaj. W ten sposób nie tylko podtrzymacie bliskie więzi, ale na bieżąco będziecie mogły rozwiązywać wszystkie pojawiające się problemy i omawiać istotne kwestie dotyczące waszej rodziny.

Ważne, by skupić się na sobie nawzajem. Wyłączmy urządzenia, które mogą nas rozproszyć: telewizor, komputer, telefony komórkowe. Wtedy nawet pół godziny przy posiłku rozładuje pojawiające się między wami napięcia i poprawi humor po ciężkim dniu.

Ty zajmujesz się psem, a on tobą

Zwierzęta domowe mają magiczny dar polepszania samopoczucia. Ich obecność trwale obniża poziom hormonów stresu oraz pobudza aktywność serotoniny i dopaminy, czyli hormonów szczęścia decydujących o dobrym nastroju.

Psychologowie opisują pozytywne przemiany, jakie zachodzą w pacjentach z silną depresją, gdy tylko pod ich opieką znajdzie się kot lub pies. Czworonogi, oprócz tego, że zmuszają do aktywności i podejmowania inicjatywy, dają nam bezinteresowną miłość, radość oraz poczucie tego, że jesteśmy ważni.

A to z kolei jest niezbędne do szczęśliwego życia. Osoby, które przygarnęły zwierzę, żyją dłużej, rzadziej chorują i częściej niż inni deklarują zadowolenie z życia.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje