Reklama

Reklama

Nadciśnienie – szkoda, że nie boli!

Ból jest najbardziej skuteczny – ma kluczowe znaczenie dla rozpoznania i umiejscowienia procesu chorobowego. Z bolącym zębem pędzimy do dentysty nawet w środku nocy. Nadciśnienie nie boli, latami może przebiegać bezobjawowo. Na jakie symptomy warto zwrócić uwagę?

Przewlekłe bóle i zawroty głowy, nadpobudliwość nerwowa, problemy ze snem, częste zmęczenie, kołatania serca i ból w jego okolicy, duszność oraz szum w uszach. Tego nie wolno bagatelizować.

Nieleczone nadciśnienie może skutkować rozwojem miażdżycy, udarem mózgu, zawałem serca, niewydolnością nerek czy uszkodzeniem zmysłu wzroku. Szokującym jest, że schorzenia, które dotąd dokuczały ludziom w podeszłym wieku stają się dziś zmorą młodych osób. Trudno przejść obojętnie obok informacji, że 23-letni człowiek od kliku miesięcy leczy nadciśnienie.

Jakie są tego przyczyny? Wszechobecny stres, niewystarczający czas na odpoczynek i brak umiejętności relaksowania się. Nie sposób pominąć wpływ diety na rozwój nadciśnienia tętniczego. Ponad połowa chorujących zmaga się równocześnie z  nadwagą lub otyłością.  

Nadciśnienie karmi się solą, a my jej powszechnie nadużywamy. Rekomendowana dawka dzienna soli dla dorosłego człowieka to pięć gramów - czyli mała, płaska łyżeczka. Wydawać się może, że to dużo, tymczasem dostarczamy jej naszemu organizmowi o wiele więcej.

Trzeba pamiętać, że sól jest najtańszym konserwantem i jest obecna w większości gotowych artykułów, które spożywamy. Występuje w chlebie, produktach cukierniczych, żywności typu fast food czy jogurtach.

Reklama

Przeciętny Polak korzystając z żywności wysoko przetworzonej zjada 10-15 gramów soli dziennie. Nasze kubki smakowe są z nią oswojone do tego stopnia, że często - jeśli obecna jest w małych dawkach - nie wyczuwamy jej.

Warto pozbyć się solniczki, a w jej miejsce postawić pojemniczek z ziołami. Sięgajmy po kminek, majeranek czy lubczyk.  

Nawet jeśli nie wykryto u nas nadciśnienia, ale jesteśmy nim genetycznie obciążeni - zrezygnujmy z tłuszczów zwierzęcych jak: masło, słonina, smalec, tłuste mięsa. One niszczą naczynia krwionośne, sprzyjają miażdżycy i wpływają na podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi.

Lepszym wyborem będą tłuszcze roślinne, takie jak oliwa z oliwek, olej rzepakowy, olej z orzechów włoskich czy sezamowy. Naszym sprzymierzeńcem będą orzechy, migdały, pestki dyni i słonecznika, sezam, siemię lniane czy awokado. Obfitują one w wielonienasycone kwasy tłuszczowe: omega-3 i omega-6, które wpływają na obniżenie ciśnienia.  

A co najlepszego możemy dla siebie zrobić, by zmniejszyć ryzyko nadciśnienia? Włączyć do jadłospisu warzywa i owoce. Nie przeliczane na plasterki, ale zjadane w konkretnych ilościach - najlepiej trzy porcje warzyw i dwie owoców w ciągu dnia.

Porcję należy rozumieć jako całego pomidora czy połowę dużej papryki. Warto wybierać mało kaloryczne i jednocześnie obfitujące w potas. Ten pierwiastek ma zdolność obniżania zarówno ciśnienia skurczowego, jak i rozkurczowego.

Sięgajmy po pomidory, cytryny, buraki, paprykę, rzodkiewkę, cebulę, pietruszkę, brokuły, sałatę, szpinak, seler naciowy, jak i korzeniowy.

Mamy wpływ na jakość naszego życia. Mamy wpływ na swoje zdrowie.  


Ewa Koza, dietetyk, autorka bloga mamsmak.com  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: nadciśnienie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy