Reklama

Reklama

Skąd u mnie ta miażdżyca?

Jem warzywa, ale wciąż mam wysoki poziom cholesterolu. Dlaczego tak jest?

Niektóre osoby mają miażdżycę nawet w dość młodym wieku. Tak jak pani Sylwia (37 lat).

Reklama

- Moje serce raz bije za wolno, raz za szybko - skarżyła mi się. Po badaniu stetoskopem klatki piersiowej i obejrzeniu jej wyników badań zaczęłam rozmowę: - Widzę, że ma pani aż 230 mg/dl cholesterolu całkowitego, w tym aż 160 mg/dl cholesterolu LDL, czyli tego złego! To zdecydowanie za dużo... A przecież norma cholesterolu całkowitego wynosi 150-190 mg/dl, a LDL - poniżej 135 mg/dl.

Czy zawsze u pani tak było? - Pół roku temu miałam tego cholesterolu całkowitego jeszcze więcej, bo aż 300 mg/dl. Ale teraz schudłam, zaczęłam jeść dużo warzyw i owoców. Zrezygnowałam z tłuszczów zwierzęcych, jem mniej smażonego lub duszonego mięsa, a także tłustych wędlin. - Czy pani pali? A może uprawia jakiś sport? - Dlaczego pani pyta? - Bo ruch obniża cholesterol, a papierosy odwrotnie, bardzo go podnoszą. - Rzeczywiście, jeszcze niedawno paliłam, ale już przestałam. Ale nie mam czasu na ćwiczenia i właściwie nie jestem aktywna fizycznie.

- No właśnie, dlatego cholesterol nadal jest za wysoki. Ma pani tzw. żółtaki płaskie powiek, żółtawe plamki wokół oczu. To złogi cholesterolu, które odkładają się na skórze. - Z czego bierze się taki nadmiar cholesterolu? - Najważniejszym czynnikiem jest nieprawidłowy sposób odżywiania się. Głównym winowajcą jest dieta obfitująca w tłuszcze zwierzęce (masło, smalec), czerwone mięso, pełnotłusty nabiał. A także produkty z mąki pszennej, cukier, słodycze, słone przekąski. Dostarczają one złego cholesterolu, nasyconych kwasów tłuszczowych i tłuszczów z grupy trans, co zwiększa jego stężenie we krwi.

- To cholesterol jest dobry i zły? - Tak. Dobry, czyli HDL, ma za zadanie obniżać poziom złego cholesterolu LDL, który odkłada się w tętnicach i powoduje miażdżycę. Jeśli dobrego cholesterolu jest mało, nie redukuje on złego cholesterolu. Dzieje się tak, gdy w diecie brak tłuszczów roślinnych (margaryn, oleju, oliwy), ryb, orzechów, pestek słonecznika, dyni. - A co jeszcze zwiększa poziom złego cholesterolu? - Stres i skłonności genetyczne. W organizmie brakuje wtedy tzw. odpowiednich receptorów, czyli wyspecjalizowanych komórek, które wychwytują i wiążą cholesterol, aby go przetransportować do wątroby i nadnerczy. Jeśli ten system nie działa, cholesterol krąży we krwi i odkłada się w naczyniach krwionośnych. Powoduje miażdżycę, choroby serca i mózgu.

- Czyli jestem skazana np. na zawał albo udar? - Ależ nie! Przepiszę pani lek z grupy tzw. statyn, który obniża poziom cholesterolu. Dawkę ustalimy metodą prób i błędów. Jeśli jeden preparat (tzw. monoterapia) nie pomoże, wzmocnimy go drugim lekiem. Na przykład takim, który wiąże kwasy żółciowe i substancje hamujące wchłanianie cholesterolu. - Słyszałam, że są nowe, skuteczne leki. Czy tak? - Ostatnio pojawiły się nowoczesne preparaty - przeciwciała monoklonalne. Podaje się je w zastrzykach raz na tydzień lub na dwa tygodnie. Uzupełniają one terapię u osób ze skłonnościami genetycznymi, którym statyny nie pomagają lub nie mogą ich zażywać.

W niektórych przypadkach możliwe jest też leczenie zabiegowe. Podłącza się wtedy daną osobę do filtra, dzięki któremu mechanicznie odciąga się cholesterol z krwi. Ale pani to nie dotyczy. Znajduje się pani w grupie osób, które stanowią większość, bo ponad 50 proc., których skutecznie leczy się statynami. - Czy to wystarczy? - Niestety, nie. Kurację lekami trzeba wspierać dietą i aktywnym trybem życia. Zalecam więc więcej ruchu. Chodzi o intensywny, godzinny wysiłek minimum trzy razy w tygodniu. - Co to znaczy "intensywny"? - Taki, przy którym się pani zasapie. Może to być np. naprawdę szybki marsz (np. z kijkami, czyli nordic walking), bieg czy jazda na rowerze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje