Reklama

Reklama

Środki przeciwbólowe: Nasi wrogowie czy sprzymierzeńcy?

Żyjemy w przekonaniu, że jeśli możemy jakiś lek kupić bez recepty w aptece albo nawet w supermarkecie, oznacza to, że jest on zupełnie nieszkodliwy. Niestety, jest inaczej.

Statystyki mówią, że w ciągu roku Polacy kupują około dwóch miliardów tabletek przeciwbólowych. Z tej liczby jedynie bardzo niewielka część (około 150 milionów) to leki przepisywane przez lekarza. Oznacza to, że średnio każdy z nas zażywa w ciągu roku około 53 tabletek przeciwbólowych kupowanych bez recepty, czyli mniej więcej jedną tabletkę tygodniowo. Ta liczba nie wydaje się duża, bardziej niepokojące jest to, że wybierając takie środki, 90 proc. z nas nie pyta o radę ani lekarza, ani farmaceuty. Kupujemy, łykamy i już. Tymczasem nawet te leki przeciwbólowe, które uważamy za bardzo łagodne, nie są dla naszego zdrowia obojętne.

W jaki sposób likwidują ból?

Reklama

Zadaniem środków przeciwbólowych jest likwidacja, a przynajmniej zmniejszenie bólu. Wszystkie tego typu leki hamują więc przewodzenie bodźców czuciowych, jednak nie każdy preparat przeciwbólowy robi to w taki sam sposób. Zwyczajowo za niebezpieczne uważamy narkotyczne środki przeciwbólowe, działające na receptory opioidowe w mózgu i rdzeniu kręgowym.

Takie preparaty niemal natychmiast znoszą uczucie bólu. Problemem jest to, że w krótkim czasie doprowadzają do uzależnienia, a ich efekt przeciwbólowy niezwykle szybko się zmniejsza. Osoba odczuwająca ból przestaje więc reagować na lek, a żeby znów zaczął przynosić ulgę, trzeba zwiększyć jego dawkę. Tego typu preparaty stosowane są jednak tylko z przepisu lekarza i jedynie w sytuacjach, gdy innego rodzaju środki okazują się za słabe (ból pooperacyjny, rozległe urazy, zaawansowana choroba nowotworowa). Okazuje się jednak, że również środki dostępne bez recepty mogą być niezwykle groźne.

Działanie NLPZ, czyli popularnych, w większości dostępnych bez recepty niesteroidowych leków przeciwzapalnych (ibuprofen, naproksen, kwas acetylosalicylowy, diklofenac) polega na hamowaniu aktywności enzymu, który jest odpowiedzialny za produkcję prostaglandyn COX-2 (hormonów wywołujących m.in. ból). NLPZ, choć z pozoru dużo bezpieczniejsze niż narkotyczne środki przeciwbólowe mogą zaszkodzić zdrowiu bardziej, niż powszechnie się sądzi. W Ameryce z powodu ich stosowania umiera kilkanaście tysięcy ludzi rocznie. W Wielkiej Brytanii na leczenie powikłań po NLPZ wydawane jest 40-50 milionów funtów rocznie! W Polsce nie prowadzi się takich badań, ale prawdopodobnie skutki są podobne.

Na co mogą zaszkodzić?

O tym, że nadużywanie NLPZ może doprowadzić do niewydolności nerek, wrzodów żołądka czy anemii, wiadomo od dawna. Najnowsze badania pokazują jednak, że skutki uboczne występujące po zażywaniu tych leków mogą dotyczyć także innych narządów. Naukowcy z uniwersytetu w Bernie (Szwajcaria) ogłosili ostatnio, iż jest bardzo prawdopodobne, że częste przyjmowanie nienarkotycznych leków przeciwbólowych znacznie podnosi ryzyko ataków serca i udarów. Z kolei według badań przeprowadzonych w 2009 roku przez doktor Sharon Curhan z bostońskiego Brigham and Women’s Hospital nadużywanie NLPZ może zwiększać ryzyko utraty słuchu.

Za dużo, za często, niepotrzebnie

Najczęstszym błędem popełnianym przez osoby biorące leki przeciwbólowe jest przekraczanie dopuszczalnej dawki. Niektórzy łykają tabletki regularnie "na wszelki wypadek". Inni liczą też na to, że większa ilość takiego środka szybciej i skuteczniej zlikwiduje ból - a to wcale nie jest prawdą. Powyżej pewnej dawki, lek nie zwiększa już swojej siły działania. Są też tacy, którzy wcale nie zdają sobie sprawy z tego, że przesadzają. Takie środki jak kwas acetylosalicylowy, ibuprofen, paracetamol czy naproksen występują pod różnymi nazwami handlowymi.

Często są też składnikami preparatów złożonych. Tę samą substancję aktywną można więc znaleźć w leku reklamowanym jako środek przeciwbólowy, w preparacie na grypę i w lekarstwie na katar. Kto próbuje pozbyć się bólu głowy, przeziębienia i kataru, na każdą z tych dolegliwości stosując "inny" środek, może nieświadomie zażyć ten sam lek w dawce, która kilkakrotnie przekracza dopuszczalną.

Magdalena Patryas

Nasz ekspert radzi: "Całkowicie rezygnować nie trzeba"

- Ból ma nas informować, o tym, że w organizmie dzieje się coś złego. Jednak kiedy już o tym wiemy, nie spełnia żadnej pozytywnej funkcji i dlatego należy go leczyć.

- W czasie gdy odczuwamy ból, organizm produkuje wiele aktywnych biologicznie substancji. Jeśli trwa to długo albo jeśli ból jest bardzo silny, w organizmie pojawia się nadmiar tych związków, a to czyni dużo większe spustoszenia niż środki przeciwbólowe.

- Wiele osób uważa, że branie środków przeciwbólowych jest szkodliwe w każdej sytuacji. W związku z tym nie zażywają ich nawet przy bardzo silnym bólu. Niestety, wbrew ich przekonaniu takie postępowanie wcale nie oddziałuje pozytywnie na stan zdrowia, wręcz przeciwnie.

- Środki przeciwbólowe (oczywiście, jeśli są brane w zalecanych dawkach) mają działanie nie tylko kojące, lecz także lecznicze.

lek. med. Arkadiusz Miller, internista, LUXMED


Dowiedz się więcej na temat: tabletki | Apteka | tabletka przeciwbólowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje