Reklama

Airbnb: Na co należy uważać? "To, co zastałam w pokoju, było szokujące. Nie dało się tam mieszkać"

Szukasz noclegu za granicą "nie za miliony"? Oczywiście jest to możliwe, jednak korzystając z różnych aplikacji takich jak Airbnb, należy zachować szczególną ostrożność. Nie każdemu gospodarzowi zależy na tym, aby należycie cię ugościć. Oto kilka rad, które przygotowałam, na podstawie mojego nieprzyjemnego doświadczenia. Pokój, na który natrafiłam, nie był zdatny do zamieszkania, ale Airbnb ruszyło z pomocą.

To miały być niezapomniane wakacje w moje urodziny. Rzeczywiście, nigdy ich nie zapomnę

Tego lata wybrałam się z mamą na Majorkę. Połowę wyjazdu spędziłyśmy w uroczym hotelu w Alcudii, a drugą w Palma de Mallorca. Jako że ceny hoteli w stolicy Majorki były dosyć wysokie, to postanowiłyśmy skorzystać z usług Airbnb. Niestety nasze pierwsze doświadczenie z tą aplikacją nie należy do pozytywnych. Już wcześniej podejrzewałyśmy problem, ponieważ po rezerwacji i zapłacie, właścicielka mieszkania zaczęła zmieniać zdjęcia w ogłoszeniu. Skontaktowałam się z nią w tej sprawie, jednak uspokajała mnie, że to nic takiego. Postanowiłyśmy, zaufać kobiecie i nie zrobiłyśmy z tego powodu problemu, ponieważ do wylotu zostało niewiele czasu. Okazało się to jednak być dużym błędem z naszej strony. 

Reklama

15 czerwca zmieniałyśmy lokum na Majorce, a niepowodzenia zaczęły się już z rana, gdy odjechał nam autobus. Po pewnym czasie udało nam dotrzeć do serca wyspy i znaleźć blok, w którym miałyśmy nocować. Do tego czasu gospodyni domu odpisywała nam bardzo szybko. Wchodząc do klatki, spodziewałyśmy się cywilizowanych warunków, ponieważ wyglądała na dosyć zadbaną. Zapukałyśmy do drzwi i otworzył je mężczyzna, który bardzo słabo mówił po angielsku. Uważam, że wynajmując komuś pokój, to umiejętność posługiwania się międzynarodowym językiem to podstawa, a zwłaszcza podczas zameldowania. Mężczyzna pokazał nam nasz pokój, który już na pierwszy rzut oka nie przypominał tego z ogłoszenia. Nie sposób było również przeoczyć nieprzyjemnego zapachu stęchlizny i kadzidła. Nie chciałyśmy jednak z nim dyskutować, gdyż bariera językowa by nam to uniemożliwiła. To był dopiero początek przygody.

Zobacz również: Gdzie jest sinica w Polsce? Mapa sinic 2023. W tych miejscach trzeba uważać 

To, co zastałam w pokoju, wprawiło mnie w osłupienie. Nie dało się tam mieszkać

Zaczęłyśmy rozglądać się po pokoju i z każdą minutą było coraz gorzej. Byłyśmy bardzo zdenerwowane, ponieważ w planach miałyśmy zostawić rzeczy i ruszyć na zwiedzanie miasta. Niestety ta sytuacja pozbawiła nas 5 godzin długo wyczekiwanych wakacji. Rozczarowanie wciąż rosło, w drzwiach balkonowych znajdowała się wybita dziura, która została zaklejona zwykłą tekturą. W "garderobie" znajdował się sejf, który był dosłownie zasypany gruzami.

Czystość mieszkania również pozostawiała wiele do życzenia. Wyposażenie pokoju było zniszczone oraz brudne, a wszystkie rzeczy przysypywała porządna warstwa kurzu. Prawdopodobnie nikt przed naszym przyjazdem nie pofatygował się nawet, aby zetrzeć kurze. Narzuta na łóżko miała nieprzyjemny zapach, jakby nie była prana od nowości. Dodatkowo niektóre kontakty w ścianach były wyrwane z gniazdek, więc strach było z nich korzystać.

Szafa była zdewastowana i zanieczyszczona, bałyśmy się tam cokolwiek włożyć, w obawie, że nasze ubrania się pobrudzą. W pokoju brakowało również minilodówki, czajniczka, sztućców i talerzy. Później również okazało się, że nie będzie śniadań, które były zapewnione w ofercie. W pierwszej kolejności sfotografowałyśmy wszelkie niedogodności, gdyż już wtedy wiedziałyśmy, że nie zostaniemy tam na długo. Postąpiłyśmy zgodnie z sugestią Airbnb i próbowałyśmy wyjaśnić sytuację z właścicielką. Po pewnym czasie Suzy postanowiła do nas przyjechać, jednak nie widziała w niczym żadnego problemu. Na początku kobieta była miła, pokazała nam nawet drugi pokój, który niestety też był zaniedbany. Nagle zmieniła swoje nastawienie i powiedziała, że jak nam nie pasuje mieszkanie, to możemy się wynosić na ulicę. Postanowiłyśmy najpierw skontaktować się z obsługą klienta Airbnb i dopiero oddać klucze właścicielce. Gospodyni mieszkania zauważyła, że kontaktujemy się z Airbnb, więc zaczęła na nas krzyczeć. Jej zachowanie było odrażające, jednak nie dałyśmy sobie wejść na głowę i kontynuowałyśmy procedurę reklamacji. 

Zobacz również: Wejście do restauracji było tuż obok śmietnika. Piękne, ale brudne Palermo

Jak wygląda kontakt z Airbnb?

Znalezienie numeru do obsługi klienta było dosyć trudne, dopiero przy trzeciej próbie udało nam się z nim skontaktować. Pierwsza rozmowa jest dosyć kłopotliwa, ponieważ odbierają telefon osoby o bardzo specyficznym akcencie, więc trzeba kilka razy prosić o powtórzenie tego, co mówią. Po zgłoszeniu problemu musiałyśmy poczekać na kontakt z innym działem. Po 30 minutach otrzymałam telefon od pracownika Airbnb, który bardzo dobrze posługiwał się językiem angielskim i okazał nam wiele współczucia. Preethi poprosiła o zdjęcia i starała się zebrać bardzo szczegółowe informacje na temat naszych doświadczeń. Konsultantka niestety z początku nie była w stanie obiecać, że dostaniemy pełen zwrot pieniędzy i poprosiła nas o cierpliwość.

Następnie skontaktował się z nami konsultant Dragos, który wedle procedury miał godzinę czasu na wyjaśnienie sytuacji z gospodarzem. Poprosił nas o udanie się na obiad, który po okazaniu paragonu zostanie przez nich opłacony. Na szczęście anulowano nam tę rezerwację i zwrócono koszty. Dodatkowo dostałyśmy kupon na następny nocleg, jednak wynosił on zaledwie 100 zł. Rekompensata nie kalkulowała się z naszymi przeżyciami. Konsultant Airbnb przysłał mi również propozycje noclegów w podobnej cenie. Postanowiłyśmy ponownie zaryzykować, ponieważ w pobliżu zostały hotele za kosmiczne pieniądze. Skontaktowałyśmy się z Alicią i szybko nas przyjęła pod swój dach. Okazała się być bardzo miłą gospodynią, która dbała o czystość mieszkania i swoich gości. Nasza historia zakończyła się dobrze, jednak niestety nie wszyscy trafiają na happy ending. 

Właściciel mieszkania żąda 6500 złotych. Sprawa może trafić do sądu

7 czerwca Gabriela skorzystała z aplikacji Airbnb podczas podróży do Pragi, na którą udała się ze swoim mężem. Niestety ceny hoteli były bardzo wysokie, gdyż w tym czasie odbywał się finał ligi i mecz Westhamu z Florentiną, wiec większość przystępnych miejsc, była już dawno zarezerwowana. Znaleźli w aplikacji lokum, które wydawało się dobre, cena była do zaakceptowania, a mieszkanie znajdowało się w centrum miasta. Początkowo kontakt z opiekunem mieszkania był bezproblemowy, jednak to nie był jego właściciel. Małżeństwo dostało informację, że klucz znajduje się w skrytce na hydrancie. Po przylocie do Pragi udali się we wskazane miejsce i zastali dwie skrytki. Podany przez opiekuna kod pasował tylko do jednej z nich. Kiedy już udało im się dostać do mieszkania, to okazało się, że brakuje w nim ciepłej wody, więc wysłali maila do właściciela, ponieważ numer kontaktowy był nieaktywny. Po zwiedzaniu miasta wrócili na mieszkanie, w którym usterka wciąż nie była naprawiona.

Małżeństwo postanowiło skontaktować się z Airbnb, które następnie miało przekazać informację do właściciela mieszkania. Mąż Gabrieli wziął sprawy w swoje ręce i sam spróbował włączyć wodę i na szczęście mu się to udało. Tuż przed powrotem do Polski opiekun mieszkania odezwał się, że może "zerknąć" na usterkę. Było na to jednak trochę za późno. Podczas wymeldowania również pojawił się kłopot, gdyż skrzynka, z której wyciągali klucze nie otwierała się. Kod zadziałał tym razem na drugą skrytkę, więc w niej umieścili klucze. Para nigdy nie dostała informacji, z której skrzynki ma skorzystać. Po kilku dniach właściciel mieszkania skontaktował się z małżeństwem i zażądał 6500 złotych za niewłaściwe umieszczenie kluczy w skrytce, a następnie za ich zgubienie. Sprawa ciągnie się od dwóch tygodni, a obsługa Airbnb przekazuje ją z rąk do rąk. Para sądzi, że jest to próba wyłudzenia pieniędzy. Dodatkowo właściciel mieszkania zarzuca im złą komunikację. Mimo że to on miał wyłączony telefon przez cały wyjazd. Gabriela wraz z mężem nie odpuszczają i jeżeli będzie taka potrzeba, to zgłoszą tę sprawę do sądu. 

Jak się nie sparzyć podczas wynajmowania pokoju w Airbnb? Konsultant doradza

Podczas mojej przygody z reklamacją pokoju wymieniłam wiele wiadomości z działem obsługi Airbnb, które były bardzo pomocne. Jeden z konsultantów powiedział, że sam korzysta z usług aplikacji i podzielił się ze mną istotną radą. Doradził mi, że przed rezerwacją miejsca zawsze należy napisać do gospodarza i sprawdzić jego reakcję. Twierdzi, że w ten sposób można uniknąć wielu niespodzianek i rozczarowań. 

Na podstawie mojego doświadczenia przygotowałam również porady, które pomogą ci uniknąć tego typu przygód.

  • Jeżeli coś cię zaniepokoiło, to zaufaj swojej intuicji i nie bagatelizuj tego. Jeśli właściciel mieszkania wydaje się podejrzany już na samym początku, to lepiej poszukaj innego noclegu.
  • Dokumentuj każdą niedogodność, aby móc potem udowodnić swoją rację podczas reklamacji. 
  • Nie dawaj się próbom wyłudzenia. To są twoje pieniądze i twoje wakacje, a nikt nie ma prawa ci ich odebrać. 

Dodatkowo zawsze zostawiaj opinię o swoich doświadczeniach, będzie to pomocne dla innych osób, które planują swoje wymarzone wakacje. Nie bądźmy obojętni na próby wyłudzenia. Wystawienie opinii potrwa kilka minut, a może pozbawić kogoś wielu nieprzyjemnych atrakcji. 

Zobacz również: Ceny w Chorwacji w restauracjach, sklepach i hotelach. Tyle zapłacimy w euro

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: podróże
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama