Reklama

Andrzejki w PRL-u. Ostatnia impreza przed "czasem zakazanym"

Andrzejki w PRL-u były okazją do towarzyskich spotkań i hucznych imprez, które poprzedzały adwent. W jednych miejscach organizowano je 29 listopada, w innych - ostatniego dnia miesiąca i trwały tylko do północy. Jak wyglądały andrzejki w PRL-u? Czy wosk lał się wówczas strumieniami? Jak spędzano ostatni wieczór przed adwentem?

Andrzejki w PRL-u, czyli zabawa taneczna w lokalu, Domu Ludowym, remizie i na świetlicy

Na pytanie “jak spędzali andrzejki w PRL-u" większość rozmówców przypomina sobie o zabawach tanecznych, w których brali udział jako młodzi dorośli. Ci z miast chodzili do kawiarni, restauracji i innych tego typu lokali. Ci ze wsi brali udział w andrzejkach organizowanych w salach domów ludowych, remizach czy na świetlicach. 

“Najtańszą opcją była świetlica. Gdzie zbierali się po prostu młodzi ludzie i przy piosenkach z gramofonów tańczyli" - wspomina Józef.

Krystyna dodaje: “Imprezy andrzejkowe (zresztą nie tylko one) miały swoją hierarchię. Najniżej stały te, gdzie płaciłaś tylko za wstęp, w który wliczona była już orkiestra, a wszystkie inne rzeczy musiałaś kupić w bufecie. Poziom wyżej (jakościowo i cenowo) były zabawy taneczne ze stolikiem - w cenie był czteroosobowy stolik i cztery oranżady. Kolejna półka cenowa i jakościowa była wtedy, gdy na stoliku obok napojów znalazła się też wódka. A najwyższy poziom to były zabawy z ciepłymi daniami, ciastami i/lub zimną płytą".

Reklama

Charakter imprezy wpływał też na obowiązujący dress code. Na potańcówkę przy gramofonie można było przyjść luźniej ubranym, natomiast andrzejki przy stoliku od panów wymagały garniturów, a od pań sukienek koktajlowych. 

“To nie były długie, błyszczące sukienki sylwestrowe - bo za naszych czasów taka była moda - ale wypadało przyjść w eleganckim stroju" - wspomina Danuta.

Ostatnia impreza przed “czasami zakazanymi"

Piąte przykazanie kościelne mówiło “w czasach zakazanych zabaw hucznych i wesel nie urządzać". Choć władzy ludowej nie po drodze było z Kościołem, to Polacy naród przewrotny i ponad wszystko miłujący wolność - im mocniej im czegoś zabraniano, tym chętniej brali w tym udział. 

Skoro władza ludowa chciała im odebrać wiarę, to oni tym gorliwiej wypełniali kościelne zasady. Nie inaczej było w przypadku przestrzegania zakazu hucznych zabaw, który odnosił się zarówno do okresu wielkiego postu, jak i adwentu. Andrzejki były ostatnią imprezą przed okresem spokojnego oczekiwania na narodziny Jezusa. Jest w tym coś ironicznego - wróżbiarski wieczór, pełen odwołań do pogańskich zwyczajów otwiera ważny okres w kalendarzu Kościoła katolickiego. 

Dla większości uczestników andrzejkowych wróżb były to tylko niewinne zabawy i tak traktowali je również księża - zachowując neutralny stosunek do andrzejkowych imprez.

Kiedy odbywały się andrzejkowe zabawy? To w dużej mierze zależało do lokalnych zwyczajów. Podczas gdy na Nowym Świecie w Warszawie obchodzono je w wigilię świętego Andrzeja, czyli 29 listopada, na Pradze takie imprezy mogły odbywać się w sobotę przed andrzejkami, a na Bemowie 30 listopada. 

“Pamiętam, że pierwsze imprezy andrzejkowe odbywały się 30 listopada i trwały tylko do północy. 1 grudnia zaczynał się adwent, więc taka impreza mogła trwać tylko do 12 w nocy" - wspomina swoje andrzejki pani Stanisława i dodaje - “później się to zmieniło i zabawy organizowano w sobotę przed andrzejkami". 

Klubokawiarnia z andrzejkową ofertą

Innym lokalem, w którym można było trafić na andrzejkową imprezę, były popularne w tamtych czasach klubokawiarnie, których oficjalna nazwa brzmiała “wiejskie kluby kultury". Pierwsze takie miejsca powstały w 1963 roku, a ich rolą byłą łączenie kawiarni z czytelnią, sklepem, a wieczorami klubem. Propaganda PRL-owska głosiła, że są to centra kulturalno-oświatowe, a w literaturze można było znaleźć stwierdzenia, że ruch klubowy to “jedno z najbardziej interesujących osiągnięć pracy kulturalnej w Polsce Ludowej" (A. Kamiński," Funkcje pedagogiki społecznej. Praca socjalna i kulturalna"). Choć może peany na temat klubokawiarni w ówczesnych pracach socjologicznych są przesadzone, to faktem pozostaje, iż ruch klubowy miał ogromne znaczenie dla polskiej wsi.

“Nie pamiętam, żeby na zabawach tanecznych były jakieś wróżby andrzejkowe poza przekładaniem butów, ale było ich dużo na andrzejkach w klubokawiarniach - organizowanych dla młodzieży" - wspomina Krystyna. 

Prywatki z wróżbami

Kto nie miał pieniędzy lub nie chciał ich wydawać na huczne, andrzejkowe zabawy taneczne, mógł zaprosić do siebie znajomych i spędzić ten czas na prywatce. To właśnie na domówkach najczęściej hołdowano pogańskim zwyczajom i gusłom. Tutaj lał się przez dziurkę od klucza wosk, a kształt cienia woskowej bryły wydobytej z miski z wodą miał określać przyszłość. Za sprawą nieznanych magicznych sił wosk często układał się w kształty państw, co wróżyło w przyszłości podróże.

Inną często spotykaną (nie tylko na prywatkach) wróżbą był “obuwniczy pociąg". Każdy z uczestników zdejmował jeden but i na zmianę je przekładano. Właściciel czy właścicielka buta, który jako pierwszy przekroczył próg, miał szansę na najszybsze zamęście bądź ożenek. 

Skórka z jabłka to kolejna często wspominana wróżba. Polegała ona na obraniu owocu w taki sposób, by nie przerwać jego skórki. Następnie należało rzucić ją przez lewe ramię za siebie. Kształt, który utworzyła skórka, miał być pierwszą literą imienia życiowej miłości.

Imieniny Andrzeja nigdy nie przechodziły bez echa

Andrzejki w PRL-u to temat bardzo obszerny, ale wydaje się, że w większości regionów świętowano je podobnie (co nie oznacza, że wszędzie tak samo). Imieniny Andrzeja wyznaczające kres zabawom i początek adwentowi były hucznie obchodzone przez obywateli Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Polska Rzeczpospolita Ludowa | Czar PRL | Andrzejki | Adwent
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy