Reklama

Reklama

Mają dość monarchii. Ostatni królewski pogrzeb w Anglii?

Jeszcze przed śmiercią Elżbiety II, gdy ogłoszono jej zły stan zdrowia, w Wielkiej Brytanii urosły w siłę głosy antyrojalistyczne. Jak przeciwnicy monarchii zareagowali na śmierć królowej? Czy pogrzeb, któremu dziś przygląda się świat, będzie ostatnim królewskim pochówkiem na Wyspach?

Mają dość uprzywilejowanej kasty

Niewiele zostało już na świecie krajów, gdzie oficjalnym ustrojem jest monarchia. Wielka Brytania w każdym podręczniku podawana jest jako przykład modelowy — nawet jeśli król czy królowa pełnią w nim jedynie funkcję reprezentacyjną. Monarchia we współczesnym świecie jest archaizmem i na Wyspach wielu, szczególnie młodych ludzi, jest tego zdania. Uważają oni, że taki ustrój nie pasuje do nowoczesnej Brytanii — takiej, jakiej by sobie życzyli.

Jednym z argumentów antyrojalistów jest konieczność zlikwidowania podziałów społecznych, które są wynikiem wyłącznie urodzenia. Uważają oni, że w nowoczesnej Wielkiej Brytanii nie ma miejsca na wpływy, arystokratyczną władzę i ogromne przywileje wąskiej grupy ludzi, którzy otrzymali je tylko dlatego, że urodzili się w takiej, a nie innej rodzinie. 

Reklama

Czytaj również: Królowe i królowie na brytyjskim tronie. Umierali wyniszczeni chorobami

Ile kosztuje Brytyjczyków monarchia?

Koronnym argumentem antymonarchistów są także finanse. Według raportu opublikowanego w czerwcu 2022 r. utrzymanie monarchii kosztowało brytyjskich podatników w latach 2021 - 2022, 102,4 milionów funtów, co stanowiło wzrost o 17 proc. w stosunku do poprzedniego roku rozliczeniowego.

Brytyjczycy pokrywają ze swojej kieszeni utrzymanie królewskich zamków w Anglii, opłacają centralne koszty personelu czy zagraniczne podróże monarchów. Nie dziwi więc, że część społeczeństwa — szczególnie w dobie kryzysu — chciałaby wykorzystać te pieniądze w inny sposób. Jednak warto zwrócić uwagę, że zgodnie z raportem Consultancy Brand Finance z okazji 90. urodzin królowej, monarchia generuje dla brytyjskiej gospodarki ponad miliard funtów rocznie, z czego duża część to wpływy do sektora turystycznego i dla biznesu.

Zobacz również: Styl Elżbiety II. Dlaczego królowa nosiła kolorowe kreacje i broszki?

Monarchia to dla nich symbol rasizmu i kolonializmu

Inną kwestią, dla której antyrojaliści chcą zniesienia monarchii, jest dla nich sprawa kolonializmu i rasizmu. Brytyjczycy mają świadomość, że niewolnictwo i kolonializm były przez wieki siłą napędową Imperium. To dzięki nim Wielka Brytania rosła w siłę kosztem terytoriów zależnych, kosztem ludzi, którym odbierano prawo do człowieczeństwa. Królowa nigdy nie przeprosiła za kolonializm i nie zajęła stanowiska w tej kwestii — stanowiska, którego oczekiwało od niej wielu młodych ludzi. Tu jednak warto zauważyć, że zrobił to przyszły król Karol — uznał on za okrucieństwo, rolę, jaką miała jego rodzina w handlu niewolnikami.

Królewskie skandale i oskarżenia o rasizm

Niektórzy członkowie rodziny królewskiej sami wkładają nóż w ręce antymonarchistów. Afera z księciem Andrzejem (opisywaliśmy ją szeroko w artykule: Książę Andrzej odpowie za napaść seksualną) oraz Meghan Markle, która oskarża rodzinę królewską o rasizm, to kolejne powody, dla których wielu młodych ludzi nie chce dłużej utrzymywać tego, w ich opinii "zepsutego środowiska".

PrzeczytajNiebezpieczne związki brytyjskiej rodziny królewskiej. O tym nie chcą mówić

Antymonarchistka płacze po królowej

Mimo opozycji antymonarchistycznej, widocznej w młodych pokoleniach, wśród tłumów, które dziś płaczą po brytyjskiej królowej i niosą kwiaty, są także antyrojaliści.

Wielu z nich podziela bowiem opinię dziennikarki Aly Pantony, która na łamach brytyjskiego "Glamour" przyznała, że choć jest antymonarchistką, nosi żałobę po królowej. Dlaczego? Aly, podobnie jak wielu Brytyjczyków, oddziela postać od instytucji. 

Dziennikarka uważa, że wraz ze śmiercią królowej kończy się nie tylko historyczna era, ale także era lojalności i oddania. Większość Brytyjczyków nie pamięta czasów “przedelżbietańskich", królowa była dla nich rodzajem niezmiennej opoki w ciągle zmieniającym się, dynamicznym świecie. Była stała i niezmienna. Spajała naród i wielokrotnie była dla niego ogromną pociechą. Antymonarchistka przyznaje:

“Nigdy nie zapomnę jej przemówienia do kraju podczas pandemii w kwietniu 2020 roku, kiedy w Wielkiej Brytanii codziennie umierały tysiące ludzi, a my byliśmy zamknięci w naszych domach jak zdezorientowani więźniowie, przerażeni o naszych bliskich. Ja, jak wielu innych, płakałam, gdy wypowiadała te słowa [...]".

Dziennikarka przypomina również, że królowa nigdy nie podsycała konfliktów, ani nie powiększała przepaści pomiędzy podzielonym brytyjskim społeczeństwem — co wybierani przez naród politycy mają w zwyczaju ze względu na własne interesy. To właśnie postawa, którą przyjęła Elżbieta II, sprawiała, że niezależnie od opcji politycznej, niezależnie od antymonarchistycznych poglądów — była królową wszystkich Brytyjczyków.

Mimo ogromne szacunku, mimo łez wylewanych po śmierci królowej, nie da się jednak nie zauważyć, że antyrojaliści płaczą za Elżbietą jako osobą, za jej sposobem bycia z narodem — jednocześnie twardo stojąc na stanowisku, że oto nadchodzi najlepszy czas, aby zerwać z tym archaizmem, jakim jest monarchia.

Zobacz również: Te słowa Elżbiety II na długo zapadają w pamięć

Antymonarchiści nie tylko w Wielkiej Brytanii

Kwestia zniesienia monarchii nie dotyczy wyłącznie Wielkiej Brytanii, Elżbieta II była bowiem formalnie głową 15 państw: Australii, Antigui i Barbudy, Bahamów, Belize, Grenady, Kanady, Jamajki, Nowej Zelandii, Papuy-Nowej Gwinei, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Tuvalu oraz Wysp Salomona.

Kto stoi na czele Australii? Kto jest formalną głową państwa kanadyjskiego? Gdy myślimy o tych krajach, monarchia nie jest pierwszym, co przychodzi nam na myśl, bo od lat 80. (choć w przypadku Australii podawanych jest wiele dat uniezależnienia się od Wielkiej Brytanii) rządzą się one własnymi prawami i mają wybierane w demokratyczny sposób władze. Mimo to oficjalnie głową tych państw była Elżbieta II. Choć rządy tych krajów przesyłają kondolencje i ubolewają nad śmiercią monarchini-symbolu, w dłuższej perspektywie mogą zechcieć zerwać ostatnie wiążące ich z kolonialną przeszłością więzy. 

O ile w przypadku Kanady czy Australii może to być kwestia odległej przyszłości, o tyle Jamajka z dość dużym prawdopodobieństwem może spróbować w niedługim czasie uniezależnić się od korony brytyjskiej. Już w marcu 2022 r. podczas wizyty księcia Williama i księżnej Kate w tym kraju, premier Jamajki, Andrew Holness podkreślał, że jego kraj chce być niepodległy. Królowa mogła być ostatnim filarem, który podtrzymywał misterną konstrukcję zależności Jamajki od Wielkiej Brytanii, teraz gdy ten filar runął — władze karaibskiej wyspy mogą zechcieć podjąć zdecydowane kroki, by ostatecznie zrzucić z siebie tę wielowiekową zależność.

Śmierć Elżbiety II to nie tylko śmierć starszej, dystyngowanej kobiety, to koniec pewnego etapu dla Wielkiej Brytanii i dla świata. Wraz z nią odchodzi stary porządek i trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał nowy. Choć w tłumie, który dziś płacze stoją ramię w ramię zwolennicy i przeciwnicy monarchii, to nie można nie zadawać pytania o jutro królestwa, bo dla jednych właśnie odchodzi opoka, która czyniła świat spójnym (bo była od zawsze), dla innych rodzi się nowa nadzieja na zmiany.

Zobacz również: Rodzina królewska tkwi w tym od lat. Nie mają w tym dniu prywatności

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy