Reklama

Reklama

Niesamowite przepowiednie Ojca Pio. Czy świat wkrótce czeka zagłada?

Wizje końca świata nawiedzają od dawna wizjonerów, jasnowidzów i świętych obdarzonych charyzmatem proroctwa. Także słynny z czynienia cudów zakonnik, święty Ojciec Pio, był świadkiem objawień o charakterze apokaliptycznym. Niektórzy z badaczy twierdzą, że przedstawione przez franciszkanina z Pietrelciny znaki zaczęły się wypełniać. Czy koniec świata właśnie się rozpoczął?

Ojciec Pio jest jednym z najbardziej znanych świętych Kościoła katolickiego, a jego pełne cierpienia życie stało się inspiracją dla milionów wiernych. Franciszkanin zasłynął jako uzdrowiciel, stygmatyk, prorok, ale przede wszystkim jako osoba tak głębokiej wiary, że jego walka z diabłem miała wymiar zarówno duchowy, jak i fizyczny.

Obserwujemy znaki końca czasu?

Święty Ojciec Pio doświadczył w swoim życiu wielu wizji i objawień. Jedno z nich, będące niejako spotkaniem z Jezusem Chrystusem, jest dla nas w tym momencie najważniejsze. Czy proroctwo Świętego Ojca Pio z 15 stycznia 1957 roku właśnie się spełnia?

Reklama

Tego dnia franciszkanin doznał widzenia, w którym Jezus opisał mu znaki towarzyszące zbliżającej się wielkiej katastrofie i przerażającej wojnie. 

“Przybędę na ten świat przepełniony grzechem w towarzystwie przerażającego wycia grzmotów. Przybędę w mroźną zimową noc. Gwałtownie wzmagające się wiatry poprzedzą ogromne zamieszanie na świecie - Ziemia będzie drżeć wskutek niezwykle silnych wstrząsów. Pioruny i błyskawice z ognistych chmur będą zapalać i obracać w pył wszystko, co było związane z grzechem i było nim zniewolone lub przezeń zagrożone. Wszystko to zostanie zniszczone. Powietrze będzie przesycone gryzącymi gazami. Duszące opary oraz uderzenia trąb powietrznych zaczną niszczyć wszystko. Najwspanialsze budowle legną w gruzach" tak słowa Zbawiciela z wizji Ojca Pio opisuje w swojej w książce "Świat objawiony" Zbigniew Kozłowski.

Kolejne słowa opisują działania wojenne toczące się na linii od Budapesztu do Norymbergi i od Drezna do Berlina. Zagładę południowej części Anglii na skutek ogromnych powodzi. Zniknięcie starych i narodziny nowych lądów.

Czasów ostatecznych nie przetrwa ani Nowy Jork, ani Marsylia. Jedna trzecia Paryża zniknie z powierzchni Ziemi, ale kraje na południe od Dunaju nie odczują skutków wojny.

"Dam wam następujące znaki i instrukcje, w ten sposób możecie być przygotowani na nadchodzące wydarzenia: Noc będzie bardzo zimna, a wiatr zacznie przeraźliwie huczeć i wyć. Po krótkim czasie usłyszycie grzmoty. Zamknijcie wszystkie drzwi i okna i z nikim nie rozmawiajcie z zewnątrz. Padnijcie przed krzyżem, żałujcie za grzechy i błagajcie o opiekę Mojej Matki" - czytamy dalej.

Wśród analityków i badaczy zajmujących się interpretacjami apokaliptycznych wizji i przepowiedni podnoszą się coraz częściej głosy, że ta wizja Ojca Pio właśnie zaczęła się spełniać. Ogniste strumienie spadające z nieba zapowiedziane przez Jezusa, tłumaczone są przez nich coraz częstszymi obserwacjami upadków meteorytów.

Pierwszym z tych incydentów, było uderzenie meteorytu niedaleko Czelabińska w 2013 roku. Od tego czasu liczba kosmicznych gości rośnie. 23 grudnia 2020 roku w okolicy miasta Yushu w północno-zachodnich Chinach uderzyła kolejna kula ognia, zmieniając na kilka sekund noc w jasny dzień. Upadek był na tyle silny, że został wyraźnie zarejestrowany przez chińskie Centrum Sieci Trzęsień Ziemi. 

Poza meteorytami sam rok 2020 także nie oszczędził nam katastrof i tragicznych wydarzeń - oczywiście pandemia koronawirusa pierwsza przychodzi na myśl, ale nie zabrakło też pożarów, katastrof naturalnych, suszy, wybuchów wulkanów, a nawet plagi szarańczy.

Czy powinniśmy już rozpocząć przygotowania na koniec świata? Być może niekoniecznie, ale z pewnością warto śledzić kolejne informacje dotyczące dziwnych zjawisk na niebie i Ziemi.

Stygmaty i uzdrowienia: Kim był Ojciec Pio?

Francesco Forgione, czyli Święty Ojciec Pio urodził się 25 maja 1887 w Pietrelcinie. Już jako dziecko doświadczał momentów jasnowidzenia i kontaktu ze świętymi. Bardzo wcześnie poznał swoje powołanie do życia klasztornego. Dzięki wytrwałości swojego ojca, który opuścił Włochy i udał się do Stanów Zjednoczonych, by zarobić na wymaganą edukację syna, Francesco szybko złożył śluby zakonne. Przyjął imię brata Pio, na cześć świętego Piusa V, patrona Pietrelciny.

Całe życie borykał się z problemami ze zdrowiem. W wielu listach opisywał też swoją duchową walkę z szatanem, tak zażartą, że po takim spotkaniu na ciele zakonnika pojawiały się prawdziwe sińce niczym od uderzeń. Doznawał wielu objawień, między innymi Jezusa i Matki Boskiej, ale i podszywającego się pod te postacie diabła. Twierdził jednak, że spoglądając głęboko w swoje serce, jest w stanie odróżnić wizytę sił dobra od zła. 

Wielu świadków jego późniejszego procesu kanonizacyjnego twierdziło, że wraz z otrzymaniem stygmatów Ojciec Pio został obdarzony też darem czynienia cudów, leczenia chorych, lewitacji, a także przebywania w dwóch miejscach równocześnie. 

Wśród mu współczesnych - również i innych duchowych - nie brakło jednak takich, którzy uznawali go za oszusta i osobę, która sama się okalecza, w celu zdobycia sławy i funduszy. Kolejni papieże różnili się diametralnie w ocenie działań wizjonera. 

Zakonnik zmarł w 1968 roku. W chwili śmierci stygmaty, które posiadał przez ostatnie 50 lat swojego życia, zniknęły, nie pozostawiając blizn. 

W 2002 roku Ojciec Pio został kanonizowany na świętego Kościoła katolickiego przez Jana Pawła II.


Mistyczka przepowiedziała przyszłość Polski. Czeka nas wojna?

Najpiękniejsze sanktuaria maryjne

Rzym przez kilka dni jest idealny. Potem odkrywasz prawdę

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje