Reklama

Reklama

Pierwszy papież, który zrzekł się Piotrowego tronu. Czy Franciszek pójdzie w jego ślady?

W lutym 2013 roku papież Benedykt XVI ogłosił swoją abdykację. Od niedawna w mediach krążą spekulacje o tym, że jego następca Franciszek również nosi się z takim zamiarem. Choć zrzeczenie się papieskiej godności to zjawisko wyjątkowo rzadkie, to z pewnością nienowe. Do pierwszej abdykacji w historii kościoła doszło ponad 700 lat temu.


Kardynalski klincz

Po śmierci papieża Mikołaja IV w 1292 roku kolegium kardynałów stanęło przed nie lada problemem. Wybór nowego papieża w warunkach cichej wojny politycznych interesów hierarchów zdawał się niemożliwym do osiągnięcia kompromisem. Konklawe trwało przez 27 miesięcy, w czasie których dochodziło do roszad, wolt; część kardynałów dwukrotnie opuściła wybory na znak protestu.

By przełamać ten impas, Karol II Andegaweński wymusił przyjęcie w poczet kolegium czterech dodatkowych wiernych mu duchownych. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu - wybór papieża wcale nie stał się bliższy. Z czasem dla wszystkich stało się jasne, że jedynym możliwym kandydatem będzie ktoś "z zewnątrz", posiadający do tego odpowiedni autorytet.

Reklama

"Papież anielski"

Piotr Angelari pochodził z ubogiej rodziny zajmującej się uprawą roli. Wśród licznego rodzeństwa, to właśnie jego rodzice przeznaczyli do stanu duchownego. Tak też szybko się stało. Jeszcze jako nastolatek wstąpił do zakonu benedyktynów. Niedługo później wybrał jednak życie pustelnicze, zamieszkał w jaskini w Murrone, niedaleko Neapolu.

Szybko rosła jego sława świętego męża, przez co dołączyli do niego kolejni uczniowie - tak tworzyły się zręby późniejszego zakonu celestynów. Piotr w późniejszym okresie życia został opatem klasztoru, a następnie proboszczem jednego z kościołów niedaleko Sulmony. Życie wewnątrz instytucji kościoła okazało się jednak dla eremity nieznośne, zrzekł się wszelkich funkcji i powrócił do życia pustelniczego. W okolicach 1294 roku w progach jego pustelni stanął król Neapolu Karol II. 

Nie wiadomo do dziś jakich argumentów użył władca, musiały one jednak, niczym kamień z wigilijnej pieśni, być wagi wielkiej. Piotr zgodził się, by przedstawić jego kandydaturę na tron Piotrowy. Kolegium kardynałów zostało niejako postawione pod ścianą - z jednej strony było jasne, ze Piotr jest "człowiekiem Andegaweńczyka", z drugiej otaczał go nimb świętego męża, pustelnika i uzdrowiciela.

Sam Piotr traktował swoją decyzję, jako misję od Boga. Konklawe ostatecznie ugięło się i wybrało go na głowę kościoła w 1294 roku. Piotr przyjął imię Celestyna V. Ten wybór wzbudził powszechny entuzjazm, zwłaszcza wśród francuskich spirytystów, którzy w Piotrze-Celestynie widzieli spełnienie wizji Joachima da Fiore o "anielskim papieżu", zwiastującym początek ery mnichów.

Zobacz również: Jak będzie wyglądał koniec świata według "objawień maryjnych"?

Krótkie rządy

Ze wstąpienia na urząd Celestyna V najbardziej cieszył się z pewnością Karol II Andegaweński - posiadał on bowiem ogromny wpływ na nowego papieża i mógł w zasadzie osobiście obsadzać dzięki temu ważne kościelne stanowiska. Król Neapolu szybko też wymusił na Celestynie ratyfikację układu z Jakubem II Sprawiedliwym w sprawie sporu o Sycylię.

Celestyn V nie krył, że sprawowanie tak ważnej funkcji nie jest mu zupełnie na rękę, męczy go i w ogóle nie odpowiada jego mistyczno-ascetycznym aspiracjom. Pragnął tylko powrotu do sprzyjającej głębokim rozważaniom ciszy własnej samotni. Dlatego też, po konsultacjach ze specjalistami prawa kanonicznego, siedem miesięcy po wyborze abdykował ze swojego urzędu w czasie jednego z konsystorzy.

Zobacz również: Mistyk i męczennik miał trzy przepowiednie dla Polski. Co zapowiedział św. Andrzej Bobola? 

Piotr z Murrone liczył na to, że będzie mógł powrócić do pustelniczego trybu życia. Jednak jego następca Bonifacy VIII obawiał się, że stary pustelnik zostanie uznany za antypapieża, co wiązało się z ryzykiem schizmy w łonie kościoła. Uwięził więc Piotra w zamku Fumone w pobliżu Ferentino. Tam w 1296 roku bohater naszego tekstu zmarł.


Perdonanza Celestiniana

Krótkie rządy Celestyna V pozostawiły jednak po sobie trwały ślad. Już w pierwszym miesiącu pontyfikatu papież ogłosił odpust zupełny, dla każdego, kto wzbudzi w sobie żal i uda się do bazyliki Santa Maria di Collemaggio w L'Aquila.

Pomysł był to iście rewolucyjny. Do tej pory odpustami handlowano i nikt, kto nie posiadał odpowiedniego majątku, nie mógł liczyć na automatyczne zmazanie grzechów. Tym razem był to odpust egalitarny i inkluzywny. Ta decyzja Celestyna V wraz z mijającymi wiekami przekształciła się w kościelną tradycję Świętych Jubileuszów -  obchodzonych do dziś co 25 lat. 

Na pamiątkę pierwszego "darmowego" odpustu z 1294 roku w mieście w L'Aquila obchodzone jest święto Perdonanza Celestiniana - Odpust Celestyński.

W tym roku Franciszek jako pierwszy papież od czasów Celestyna po 728 latach otworzył Drzwi Święte, co skłoniło niektórych do spekulacji dotyczących ewentualnej abdykacji papieża.


Zobacz również: Maryja pokazała jej przyszłość świata. Co zobaczyła Mirjana Soldo?

 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Celestyn V | abdykacja Benedykta XVI | Historia kościoła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy