Reklama

Reklama

Pocztówki z PRL na celowniku kolekcjonerów. Są warte krocie!

Nostalgia niejedno ma imię, a moda na PRL nie przemija. Teraz oczkiem w głowie kolekcjonerów są popularne w tamtych czasach pocztówki - za niektóre z nich można dostać krocie. Mowa o kartkach z wizerunkami dzieci, które malowała Danuta Muszyńska-Zamorska. Internauci w mediach społecznościowych chętnie chwalą się swoimi kolekcjami takich kartek i wspominają związane z nimi historie.

Była uwielbianą przez publiczność portrecistką, a w czasach PRL jej obrazy powielano masowo bez jej zgody. Teraz pocztówki z namalowanymi przez Danutę Muszyńską-Zamorską wizerunkami dzieci są nie lada gratką dla kolekcjonerów - obecnie za jedną taką kartkę możemy otrzymać nawet do 100 zł. W internecie ofert nie brakuje - cena jest tym wyższa, im kartka bardziej przypomina tę dopiero co wydrukowaną. Musi być również niezniszczona i nie mieć śladów użytkowania.

Zobacz również: Katarzyna Jasiołek: Rzeczy z przeszłością możemy "adoptować" w porywie serca, a nie sentymentu

Reklama

Moda na PRL trwa

Skąd ta nagła popularność? Moda na PRL wciąż ma się dobrze. Na topie są przedmioty zdobiące niegdyś mieszkania takie jak wazony czy dekoracyjne misy, za które nieraz trzeba zapłacić rekordowe ceny. 

Moda z tamtych lat zapukała również do naszych szaf - hitem są m.in. sukienki inspirowane projektami tamtych czasów. Teraz najwyraźniej przyszła kolej na pocztówki. W czasach Polski Ludowej prace Danuty Muszyńskiej-Zamorskiej zdobiły większość szkół czy przedszkoli. Tematem dzieł najczęściej były portrety dzieci i macierzyństwo. Jej najsłynniejszy obraz to "Dziewczynka z gołębiem" - jego reprodukcji było bez liku! Praca w formie gobelinu powędrowała również do papieża Jana Pawła II w trakcie jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny.

"A skąd to? Krajowa Agencja Wydawnicza wydała"

Krajowa Agencja Wydawnicza wydawała reprodukcje obrazów w serii pocztówek, dzięki czemu artystka zyskała w Polsce ogromną popularność. Sytuacja w rzeczywistości nie była tak kolorowa, jak mogłoby się wydawać. Artystki nie zapytano bowiem o zgodę na takie reprodukcje.

W rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" Muszyńska-Zamorska żaliła się, że ta "współpraca była niefortunna". Przyznała, że jako świeżo upieczona absolwentka nie miała żadnego doświadczenia prawnego i podpisywała umowy, które "nie były dopowiedziane". Artystka otrzymywała minimalne wynagrodzenie.

- Któregoś dnia weszłam do Centralu, a tam były talerze z Ćmielowa czy Chodzieży z moimi obrazkami. Piszę do fabryki, pytając kto dał im pozwolenie. Odpowiadają, że Krajowa Agencja Wydawnicza sprzedała te obrazki. Innym razem miałam wystawę w Empiku w Lublinie, po wernisażu podbiegają do mnie dzieci i panie po autografy i mają pocztówki dźwiękowe z reprodukcjami moich obrazów. Pytam: a to skąd? Krajowa Agencja Wydawnicza wydała - wspominała w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim".

Zobacz również: W szale pociął nożem swój obraz. "Chwila była piekielna"

Szkice na kartonikach sposobem na sukces

Artystka przyszła na świat 14 maja 1931 roku w Środzie Wielkopolskiej. Talent Danuty Muszyńskiej-Zamorskiej dał o sobie znać już w szkole podstawowej. Dostrzegła go nauczycielka artystki. Na profesjonalną naukę rysowania nadszedł czas dopiero po II wojnie światowej. Artystka trafiła do Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a następnie przeniosła się do PWSP w Łodzi. Zrobiła specjalizację na Wydziale Włókienniczym - uzyskała dyplom artysty plastyka z tkactwa dekoracyjnego. Chociaż projektowała, tworzyła tkaniny dekoracyjne i gobeliny, to i tak w jej sercu najważniejsze miejsce zajmował rysunek.

Po skończeniu studiów artystka nie mogła znaleźć pracy. Tym sposobem została nauczycielką plastyki w szkole podstawowej. - Od zawsze uwielbiałam dzieci. Będąc dzieckiem, nie potrafiłam sama cieszyć się jakąś zabawką. Bawiłam się w mamę otoczona dziećmi - opowiadała w "Dzienniku Łódzkim".

Muszyńska-Zamorska przyznała, że lubiła dzieci "radosne, szczere w swoich ocenach, niezakłamane, niepozujące".

- To były moje modelki. Zrobiłam szkice na małych kartonikach, które później, kiedy już w szkole nie pracowałam, wykorzystałam. Zaczęłam odnosić sukcesy i stałam się popularna jako malarka dzieci, ponieważ Krajowa Agencja Wydawnicza zaproponowała mi wydanie pocztówek - wspominała w "Dzienniku Łódzkim".

W międzyczasie Muszyńska podjęła pracę w zakładzie zajmującym się tkactwem odzieżowym. Jako pracująca w przemyśle artystka mogła wyjeżdżać na plenery - na jednym z nich pokazała prof. Lechowi Kunice pracę pod tytułem "Ewa". Ten przyznał, że Muszyńska ma predyspozycje do portretu. Praca trafiła na konkurs rysunku i zdobyła w nim drugie miejsce.

- To były lata 60., taki rysunek jak mój był niemodny. A okazało się, że się podoba. Uwierzyłam w siebie. Była jedna wystawa, druga, kolejna - przekroczyło to moje wyobrażenia - przyznała w rozmowie z "Niedzielą".

Zobacz również: Zdrowotne właściwości bursztynu. Na co pomaga "bałtyckie złoto"?

Obrazy, które powstawały z zauroczenia

Od tej pory zyskała popularność jako malarka obrazów olejnych i akwarel, których przewodnim motywem były portrety dzieci i macierzyństwo. Pierwsza wystawa jej prac miała miejsce w 1968 roku. W latach 70. i 80. XX wieku jej prace - w ramach cyklu "Dzieci świata" - były prezentowane w Polsce i za granicą. Znalazły się wśród nich m.in. obrazy przedstawiające dzieci w obozach koncentracyjnych.

Muszyńska malowała prawdziwe osoby albo wytwory jej wyobraźni. - Najlepsze powstawały z mojego zauroczenia. Pamiętam konkretne sytuacje, choć to rzeczy, które działy się wiele lat temu - powiedziała "Niedzieli".

Muszyńska przez całe życie pozostawała pod urokiem secesji i malarstwa ekspresjonistów Młodej Polski. Dlatego też w jej pracach doszukiwano się podobieństw do twórczości Stanisława Wyspiańskiego.

Zobacz również: Wzmacnia antykleszczową barierę. Posadź ją koniecznie na balkonie

Gobelin dla Jana Pawła II i sekretarza generalnego ONZ

Najsłynniejszym obrazem Muszyńskiej jest "Dziewczynka z gołębiem". Praca wykonana w formie gobelinu trafiła do Jana Pawła II. Jednak pierwszy gobelin z wizerunkiem "Dziewczynki..." otrzymał już wcześniej Kurt Waldheim, sekretarz generalny ONZ, któremu w 1971 roku przyznano Order Uśmiechu za działalność na rzecz dzieci.

Danuta Muszyńska-Zamorska za swoje prace i działalność charytatywną na rzecz dzieci została odznaczona Orderem Uśmiechu. Artystka została również uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi, srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis", odznaką Za Zasługi dla Miasta Łodzi. Była również Damą Zakonu Rycerskiego Świętego Jerzego Męczennika. Artystka zmarła 2 stycznia 2022 roku. 

Pocztówki PRL. "Bawiłam się nimi, jak byłam mała"

Polska publiczność tak pokochała malarstwo Muszyńskiej, że wizerunki namalowanych przez nią dzieci trafiły na pocztówki. Popularnością cieszą się do dziś - w mediach społecznościowych nietrudno trafić na wspomnienia osób, które niegdyś kolekcjonowały takie kartki. Co więcej internauci chętnie chwalą się swoimi kolekcjami. 

"Znalazłam ulubione pocztówki z dzieciństwa (...). To niesamowite uczucie przyrządzać potrawy z przepisów dziewczynki z ulubionej kartki", "Ja właśnie zbieram dla mojej córki. Bawiłam się nimi jak byłam mała, teraz kolej na moje dziecko", "Portrety dzieci autorstwa Danuty Muszyńskiej-Zamorskiej mocno wyryły się w mojej pamięci - były wszędzie! W domu, w przedszkolu, w poczekalni w przychodni", "Wszystkie pamiętam. Mama miała ich pełno", "Też zbierałam całe albumy pocztówek".

***

Zobacz również:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy