Reklama

Reklama

Polacy w Dubaju marzą o ogórkach kiszonych

Dubaj kusi luksusem. Nic dziwnego, że sporo rodaków właśnie tam poszukuje szczęścia, porzucając ojczyznę i osiedlając się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zachęcają nie tylko lepsze zarobki, ale i słońce.

Na forum "Praca w Dubaju" i fejsbukowej grupie "Polacy w Dubaju", ludzie radzą innym, jak skutecznie znaleźć pracę i co zrobić, by zostać tam na stałe. Pojawiają się też głosy krytyczne, bo przecież kiedy marzenie się spełni, czasami może okazać się, że nasze wyobrażenie o danym miejscu mija się z rzeczywistością.

Krzysztof pisze wprost, że czuje się zniesmaczony Dubajem. Powodów jest wiele. Metodycznie wylicza: 

- zazwyczaj wjeżdżasz do Emiratów na wizę turystyczną, a później pracodawca występuje o wizę pracowniczą (u mnie tak było),

Reklama

- to jest państwo policyjne, więc bez stałej wizy licz się z tym, że nic nie załatwisz,

- samo wynajęcie mieszkania np. w "Dubai Internet City" to potworna kasa,

- wszechobecne korki (nawet ulica po 8 pasów w jedną stronę potrafi się tu zakorkować na kilka godzin),

- obowiązuje tutaj zakaz posiadania alkoholu, więc po pracy na piwko ciężko wyskoczyć,

- żeby wynająć mieszkanie lub kupić samochód - potrzebujesz stałej wizy,

- kurs dirhama do dolara jest stały od kilku lat 1usd=3.66dhs, a wiadomo jak dolar stoi teraz,

- jak mieszkasz blisko meczetu (...) to od 5:30 zaczynają się modły, a kończą często po 22,

- tydzień pracy wg prawa emirackiego ma 48 godzin,

- oficjalny dzień wolny to piątek i sobota,

- różnica czasu z krajem to w zimie 3h, w lato 2h - 3h to dużo jak dla mnie,

- żeby mieszkać z rodziną (np. żona + dziecko) potrzebujesz tutaj minimum 10 tys. usd / miesiąc i to żyjąc z dnia na dzień nie odkładając niczego (niestety brutalna rzeczywistość),

- nigdy nie dostaniesz obywatelstwa Emiratów,

- samo miasto jest jak dla mnie potwornie byle jakie i pozbawione smaku,

- pisałem już o wszechobecnych korkach?

Jego zdaniem zaleta jest tylko jedna: możesz się pochwalić, że tu byłeś.  

Kolejny forumowicz zwraca uwagę na brak szkół publicznych: "W Dubaju dzieciaki trafiają do szkół międzynarodowych (amerykańskich, brytyjskich, francuskich, niemieckich itd.), prowadzonych wg różnych standardów (np. IGCSE). Koszty są dosyć spore i rosną wraz z wiekiem dziecka, więc przy negocjacjach z pracodawcą warto spytać, czy mogą pomóc w finansowaniu edukacji".

Jeśli więc zamierzasz sprowadzić się z całą rodziną, a dzieci masz małe, weź pod uwagę, że rosną szybko i dobrze jest mieć pewną kwotę przeznaczoną na edukacje potomków.

Kto inny z kolei narzeka na kursy prawa jazdy: "W szkołach jazdy instruktorami są zazwyczaj Pakistańczycy. Musiałem syna uczyć jeździć po ludzku, równolegle do jego kursu na prawo jazdy, bo to czego się tam uczył było... "dziwne" - pisze, radząc jednocześnie osobie, która pierwszy raz odwiedza Dubaj, by wypożyczyła samochód i pojeździła z kimś zaprzyjaźnionym, znającym miejscowy styl jazdy.  

Negatywnych wypowiedzi nie jest jednak dużo. Przeważają te pozytywne, obalające wiele mitów. Jedna z nich dotyczy ubioru, w jakim kobiety mogą chodzić po ulicy. "Niedawno przeprowadziłam się do Dubaju i nie mam żadnych problemów związanych z ubieraniem się. Zazwyczaj noszę bluzki z krótkim rękawem, ale gdy zakładam coś na ramiączkach - też jest OK. Na ulicach czasami widzę tak poubierane dziewczyny, że sama w Polsce bym tak się nie odważyła... Fakt, czasami i ja trafiam na tzw. "gapia" (...), ale to trzeba po prostu zignorować. Jakoś nie czuję się tu "na cenzurowanym", a wierzcie mi, że długo zastanawiałam się, zanim zgodziłam się na tę przeprowadzkę" - pisze Anita.

Dubaj jest miastem wielokulturowym, a rdzenni mieszkańcy stanowią mniejszość (jest ich zaledwie 17 proc.). Dlatego najczęściej zadawanym pytaniem oprócz: "Jak masz na imię" jest pytanie: "Skąd jesteś"?

Za czym Polacy mieszkający w Dubaju tęsknią najbardziej?

Rodacy, którzy wybierają się do emiratów w celach zarobkowych, najczęściej pytają o testy na Covid. Ci, którzy mieszkają w Dubaju już jakiś czas, marzą o polskim jedzeniu. Wydaje się, że większość emigrantów, nie tylko tych, którzy osiedlili się w mieście najwyższych na świecie budowli, tęskni za domowymi smakami.

Poszukiwane są ogórki kiszone, zachwalane pierogi na wynos (świeże, albo mrożone), gołąbki i słodkie serniki. Zdesperowani pytają nawet o majonez określonej marki, albo zwykłe chrupki kukurydziane.  

Zobacz również:

Sezon grzewczy rozpoczęty. Jak zaoszczędzić na ogrzewaniu? 

Nietypowe zastosowania mikrofalówki 

Jesieniara. Na czym polega ten trend?

Zobacz wideo:

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje