Spis treści:
- Luka płacowa ma się w Polsce dobrze
- Kobiety o siebie nie walczą?
- Walka o likwidację luki płacowej trwa
Luka płacowa ma się w Polsce dobrze
Jak wynika z raportu "Barometr Polskiego Rynku Pracy" Personnel Service, brak równouprawnienia w kwestiach płac to nadal kwestia paląca i boleśnie aktualna. Porównania zarobków w podziale na płeć rażą w oczy. Podczas gdy, jak wspomniano wyżej, 51 proc. Polek otrzymuje wynagrodzenie w kwocie do 4 tys. zł, wśród mężczyzn kwotę tę zarabia jedynie 36 proc. Ogólna mediana wynagrodzeń w roku 2024 wyniosła w Polsce 6480,52 zł. W podziale na płci mediana wyglądała następująco: kobiety: 6242 zł brutto, mężczyźni: 6755 zł brutto. Luka płacowa wynosi więc 8 proc. Skąd te dysproporcje? Rozważań na ten temat nie brakuje. Mężczyźni upatrują ich w różnicy poziomu trudności prac, także w aspekcie prac fizycznych, które są bardziej wymagające a przez to lepiej opłacane. Kobiety zaś łączą Gender Pay Gap z brakiem całkowitego wyzwolenia się z przestarzałych form patriarchatu.
Jeśli chodzi o wyższe widełki płacowe, kobiety wciąż wypadają gorzej od mężczyzn. Wynagrodzenie w kwocie 4000 - 4999 zł netto otrzymuje tylko 14 proc. pań i 20 proc. panów. Na pensję w kwocie 5000-5999 zł netto może liczyć 7 proc. Polek i 14 proc. Polaków. Najbardziej uderza rozbieżność na najwyższych pułapach wynagrodzeń. Między 6000 a 7499 zł zarabia 2 proc. kobiet, czyli 4 razy mniej niż mężczyzn (8 proc.). Zarobki powyżej 7500 zł netto osiąga 10 proc. mężczyzn i tylko 3 proc. kobiet.
Zobacz także: Zmiany ws. płacy minimalnej. Koniec z wliczaniem premii
Kobiety o siebie nie walczą?

Analizując kolejne dane, można odnieść wrażenie, że Polki niepewnie stąpają po rynku pracy, brakuje im pewności siebie i godzą się na mniej, byle tylko pracować. Co 4 zatrudniona deklaruje, że uda się do szefa w sprawie negocjowania dla siebie podwyżek, podczas gdy wśród mężczyzn będzie to co 3 pan. Podobny brak wiary w swoje możliwości wynika z danych, które wskazują, że kobiety częściej wstrzymają się od złożenia CV na stanowisko, które je interesuje, jeśli nie spełniają pełnych 100 proc. kryteriów wymienionych w ogłoszeniu o pracę. Czy panów powstrzymują takie braki?
Z pewnością nie, bowiem analiza wykazuje, że składają oni dokumenty po spełnieniu 60 proc. wymaganych kryteriów, jak podaje w swoich analizach Harvard Business Review. Podczas gdy w Europie odsetek kobiet pełniących bardzo wysokie stanowiska i zasiadających w radach dyrektorów wzrósł o 1 pkt procentowy w stosunku do roku 2023, w Polsce kobiety stanowiły jedynie 23,4% członków rad nadzorczych największych spółek na GPW, co oznacza spadek o 2,9 pkt proc.
Zobacz także: Przelała się czara goryczy. Rzucają papierami i odchodzą z impetem
Walka o likwidację luki płacowej trwa

Spoglądając w przyszłość, na szczęście sytuacja zarobkowa w naszym kraju ma szansę się poprawić, przynajmniej w kontekście wynagrodzenia i obsadzania na wysokich stanowiskach pracowników płci żeńskiej. Zarówno wymuszające zmiany podejście nowej generacji młodych pracowników z Pokolenia Z, którzy odwracają model zatrudnienia z jednostronnego wymagania ze strony szefa, na obopólne spełnianie swoich oczekiwań.
"Zetki" nie godzą się na niesprawiedliwość i nie boją się walczyć o swoje prawa i wynagradzanie rzetelnej pracy. To dotyczy także kobiet. Ponadto opublikowany pod koniec września przez Ministerstwo Sprawiedliwości, otwiera się w nowym oknie projekt regulacji wdrażający dyrektywę Women on Boards zakłada, że od lipca 2026 r. duże spółki giełdowe - a od stycznia 2026 roku też największe spółki z udziałem Skarbu Państwa - będą miały obowiązek zapewnienia co najmniej 33-procentowego udziału niedoreprezentowanej płci w zarządach i radach nadzorczych.
Zobacz także: Polacy nie mają sił na wypoczynek? "Przyzwyczajeni do przesady"












