Reklama

Reklama

Przez 13 lat jej pokarmem była Eucharystia. Historia błogosławionej Aleksandriny Marii da Costy

Aleksandrina Maria da Costa przez 13 lat nie jadła i nie piła, a jej jedynym pokarmem była Eucharystia. Post nie wpłynął negatywnie na jej organizm, który przez cały czas pracował bez zarzutu. Mimo licznych badań lekarze nie potrafili znaleźć naukowego wytłumaczenia tego zjawiska. Po latach mistyczka została wyniesiona na ołtarze.

Ucieczka przed gwałtem

Aleksandrina Maria da Costa przyszła na świat 30 marca 1904 roku w Balazar w Portugalii. Obecnie jest znana jako błogosławiona Kościoła katolickiego i jedna z największych mistyczek XX. wieku. 

Mając 14 lat, została napadnięta przez mężczyzn, którzy planowali dopuścić się gwałtu. Aleksandrina broniąc się, wyskoczyła przez okno. Wskutek upadku doznała urazu kręgosłupa oraz paraliżu, co sprawiło, że resztę swoich dni spędziła w łóżku. Od 1925 roku nie była w stanie się z niego podnieść. 

Początkowo Aleksandrina modląc się, błagała Boga o uzdrowienie. Po upływie mniej więcej trzech lat stwierdziła, że cierpienie jest łaską, którą otrzymała. Wierzyła, że jest to jej powołanie. Szacuje się, że już w 1933 roku zaczęła doznawać wizji i ekstaz, a wszystko to, co mówił do niej Jezus, skrupulatnie notowano.

Post mistyczki

Aleksandrina Maria da Costa miała regularnie słyszeć słowa, które wypowiadał do niej Chrystus. Podczas jednej z wizji dowiedziała się, że zacznie doznawać cierpienia, które odczuwał Jezus na krzyżu. Nie otrzymała stygmatów, ale w bólu przeżywała Mękę Pańską. Od 1938 roku przez cztery następne lata miała w każdy piątek, mimo paraliżu, wstawać z łóżka i odprawiać Drogę Krzyżową, która trwała 3,5 godziny. 

Reklama

Po raz ostatni w widoczny sposób przeżyła mękę w Wielki Piątek 27 marca 1942 roku. To właśnie w tym dniu rozpoczął się jej post, który trwał 13 lat, aż do jej śmierci. Od tamtej pory nie była w stanie jeść ani pić, a każda próba dostarczenia płynu bądź pokarmu kończyła się wymiotami i krztuszeniem się. 

Non stop odczuwała głód i pragnienie, jednak w żaden sposób nie mogła zagłuszyć bólu, który temu towarzyszył. Nie miała jednak żadnych problemów z przyjmowaniem Eucharystii. Zgodnie z tym, co miał przekazać Jezus, jej pokarmem miało być jego ciało. 

Zobacz także: Objawienia w Garabandal. Wielki Cud to ostateczne ostrzeżenie dla ludzi?

Aleksandrina nadal przeżywała Mękę Pańską, ale osoby trzecie nie były w stanie tego dostrzec. Mówiła o odczuwalnym bólu powodowanym przez koronę cierniową oraz gwoździe. To sprawiło, że do jej łóżka zaczęły ustawiać się kolejki. Przychodzili duchowni, lekarze oraz zwykli ludzie ciekawi zjawisk, których doświadcza mistyczka. 

Nie zabrakło teorii spiskowych dotyczących Aleksandriny. Nie dowierzano, że nie spożywa żadnych pokarmów, a mimo to nie upada na zdrowiu. Zaczęto spekulować, że mistyczka nie do końca mówi prawdę. To sprawiło, że została poddana licznym badaniom i kontroli, która trwała 40 dni. Lekarze przyznali, że przez ten czas nie jadła oraz nie piła, a mimo to jej wyniki się nie pogorszyły. 

Zaznaczono, że nie zmieniła się jej waga, a temperatura, oddech, ciśnienie i puls pozostawały w normie. Przy okazji dodano, że przez ten czas w pełni zachowała władze umysłowe, a nauka nie jest w stanie wytłumaczyć doświadczeń Aleksandriny.

Cierpienie Aleksandriny Marii da Costy

Aleksandrina cierpiała nie tylko z powodu głodu, pragnienia, paraliżu oraz Męki Pańskiej. Okazuje się, że doznawała męk, by ochronić przed piekłem dusze osób, które żyły w grzechu. Miała ocalić jednego z lizbońskich księży, o którym wspomniał sam Jezus. Zdradził jej nazwisko duchownego, a on przyjęła na siebie cały ciężar jego win. 

Zobacz także: Oto prawda o objawieniach w Medjugorie? Sam duchowny wątpi w ich prawdziwość

Mistyczce nie był obojętny również los młodzieży. W trosce o ich zbawienie ofiarowała swoje cierpienie. Została salezjanką współpracownicą i codziennie przyjmowała osoby, które przychodziły do niej z prośbą o modlitwę. 

Aleksandrina Maria da Costa zmarła 13 października 1955 roku. W styczniu doznała objawienia, w którym przekazano jej, że umrze w przeciągu najbliższych 12 miesięcy. Dzień przed śmiercią przyjęła sakrament namaszczenia chorych i przyznała, że jest szczęśliwa, bo idzie do nieba. Sto lat po narodzinach w 2004 roku została beatyfikowana przez Jana Pawła II.      

***

Horoskop, tarot, numerologia, znaki zodiaku - wszystko o tym, co przyniesie los. Na www.kobieta.interia.pl znajdziesz wróżby, przepowiednie, wizje i horoskopy dzienny, miesięczny, roczny.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mistyczka | Aleksandrina Maria de Costa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy