Reklama

Reklama

Rodzice, bądźcie czujni. Czym jest pętla przemocy szkolnej?

Zaczyna się na niewinnych zaczepkach, kończy na poważnych zaburzeniach psychicznych w dorosłym życiu. Pętla przemocy szkolnej może dotknąć każde dziecko, a rola dorosłego jest kluczowa. O tym, czym jest pętla przemocy szkolnej i jak można ją przerwać rozmawiamy z psychoterapeutą, Jakubem Leśniewskim, który wraz z naukowcami Uniwersytetu SWPS pod kierownictwem dr Małgorzaty Wójcik przeprowadził badania na ten nieustannie aktualny temat.

Katarzyna Drelich, INTERIA.PL: - Czym jest "pętla przemocy szkolnej"?

Jakub Leśniewski: - Wyróżniamy cztery typy przemocy: werbalną, relacyjną, materialną i fizyczną. Pętla przemocy szkolnej rozpoczyna się od niewinnych zachowań szkolnych, które dotyczą uczniów na każdym etapie edukacji. Tego typu zachowania, przynajmniej na początku, nie wykraczają poza normy. Jednak kiedy  trafiają na osobę, która jest odmienna, wyróżnia się na tle grupy lub ma mniejszy poziom pewności siebie, wówczas możemy mieć do czynienia z pierwszą fazą prześladowania.

Reklama

- Te niewinne zaczepki w środowisku szkolnym są przez dziecko czy nastolatka interpretowane jako krzywdzące, dotkliwe, siejąc w psychice młodego człowieka spustoszenie. Taka osoba zaczyna się czuć wyobcowana. W dużym stopniu zależy to od tego, jakie jest środowisko szkolne i czy dana osoba ma sieć wsparcia. Stopniowo, jeżeli ma odpowiednie zasoby osobowościowe, próbuje jakoś walczyć z problemem. Jednak  jeżeli tych zasobów nie ma, zaczyna sama siebie obwiniać, wierzyć w to, co inni mówią na jej temat. W następnej fazie, fazie pełnego prześladowania, przestaje się bronić,  reagować, szukać wsparcia, pomocy. Nastrój stopniowo się obniża. W pewien sposób sama zaczyna generować kolejne przemocowe zachowania grupy - swoją postawą, wycofaniem, poczuciem alienacji. Staje się ofiarą. Tak działa pętla - osoba, która pierwotnie nie miała podstaw do tego, by być ofiarą - staje się celem coraz bardziej widocznych ataków. Najczęściej dopiero wtedy bliscy i otoczenie zaczynają reagować.

Co jest najczęstszym powodem ku temu, by rówieśnicy zaczęli stosować taką przemoc?

- To zależy od tego, z jakim typem przemocy mamy do czynienia. Z naszych badań wynika, że kluczowa jest odmienność od grupy, czyli coś, co tę osobę w jakiś sposób wyróżnia, również w pozytywnym sensie. Mam w terapii pacjenta, 16-latka, ucznia klasy sportowej. Jest bardzo skupiony na tym, żeby w dyscyplinie, którą uprawia, osiągnąć sukces. Mierzy się z dużym wykluczeniem w swoim środowisku, a jego odmienność polega na tym, że nikt inny w tej klasie nie myśli tak poważnie o sporcie, jak on. U innych pojawiają się używki, imprezy, inne priorytety. A on jest tak zdeterminowany, żeby odnieść sukces, że nie chce brać udziału w różnych aktywnościach, które mogą oddalić go od celu. Zaczyna spotykać się z coraz większym wykluczeniem. Na początku była to przemoc relacyjna, a teraz zaczynają się wobec niego również werbalne ataki.

- Innym ważnym czynnikiem, o którym wcześniej już wspominałem, jest poczucie wyobcowania rozumiane jako brak wsparcia jakiejkolwiek osoby z grupy rówieśniczej. To również  prowokuje agresorów do zastosowania przemocy.

W państwa badaniu można przeczytać, że bardzo ważne jest wsparcie osoby lub grupy, która będzie bronić ofiary. Jakie to ma znaczenie i dlaczego te osoby w pewnym momencie rezygnują ze wspierania prześladowanych osób?

- Najczęściej chodzi o osobę lub grupę, która jest dostępna w szkole. Wsparcie od osoby lub grupy w szkole jest ważne w momencie, gdy taka ofiara sama się obwinia - wsparcie pozwala jej poczuć swoją siłę. Przestaje skupiać się tylko na  emocjach, które wiążą się z prześladowaniem, a zaczyna szukać rozwiązań. Natomiast odchodzenie od wspierania ofiary wynika ze specyfiki środowiska szkolnego. Osoba wspierająca nie chce być postrzegana jako ta, która donosi starszym, że ktoś sobie nie radzi. Tutaj bardzo ważna jest rola dorosłego - to niekoniecznie musi być psycholog, tylko np. zaufany nauczyciel. Wsparcie osoby dorosłej w szkole daje poczucie, że nie jest się z tym problemem samemu.

Czy wsparcie grupy rówieśniczej  może sprawić, że dziecko prześladujące będzie miało mniej odwagi, by stosować przemoc wobec rówieśników?

- Zwykle agresorem nie jest cała grupa, tylko konkretne osoby, które upatrzyły sobie swoje ofiary i są w takich działaniach liderami. Kiedy pojawia się przeciwwaga - czyli grupa, która pokazuje, że wyśmiewanie np. koloru włosów czy jakiejkolwiek odmienności nie jest powodem do przytyków - takie ataki po prostu słabną, bo jawnie nie są akceptowane w społeczności klasy. Wtedy pętla nie ma szansy się zaciskać.

Jak zatem rozmawiać z dziećmi, by miały odwagę bronić ofiar przemocy szkolnej?

- Z naszych badaniach wynika, że osoby nie ingerują w tego typu sytuacje z obawy przed tym, że same mogłyby stać się ofiarą. Dzieci są świetnymi obserwatorami i mają swój barometr tego, jakie dana reakcja może mieć dla nich konsekwencje - będąc świadkiem  w szkole podstawowej bullyingu (przemocy rówieśniczej, przyp.red.), nie chcą się angażować, bo potrafią ocenić swoje szanse i ryzyko.

- Niestety, wiedza dotycząca tego, kiedy rozpoczyna się bullying, jest niewielka. Łatwo wytłumaczyć uczniom, czym jest przemoc fizyczna, gdzie jest jej granica. Trochę trudniej mówić o przemocy werbalnej, bo w zależności od tego, jaka to jest szkoła i jakie to jest środowisko, granica może być płynna. Jednak już uczniowie szkół średnich są w stanie tę granicę nakreślić. Bardzo trudno jest zdiagnozować, przemoc relacyjną. Tu dochodzi do zachowań, takich jak wykluczenie, rozsiewanie plotek. Dużą rolę odgrywają w tym przypadku social media, np.  poprzez wykluczanie z grup, ignorowanie wiadomości. Dlatego należy położyć nacisk na edukowanie w tym zakresie. Od najmłodszych lat mówić głośno na zajęciach, co jest przemocą, by uczniowie sami później potrafili to dostrzec. Bo gdy jest za późno, czyli ktoś  już stał się ofiarą, a pętla przemocy rówieśniczej się zacisnęła - z powodów, które podałem wcześniej, bardzo trudno ją przerwać.

Czym może skutkować przemoc rówieśnicza?

- Ta wiktymizacja będzie wiązała się z trudnościami w przystosowaniu społecznym. Może wystąpić spadek zainteresowania wcześniejszymi aktywnościami, trudność w odczuwaniu przyjemności. Występują również objawy somatyczne, np. bóle głowy, brzucha, nudności. Zachowania, których normalnie nie połączylibyśmy wprost z przemocą. W późniejszym czasie mogą pojawić się zaburzenia lękowe, depresja. Można także zaobserwować wycofanie społeczne, lęk przed interakcją na poziomie zawodowym, niską samoocenę, unikanie bliższych relacji. W swojej praktyce zauważam, że pytając moich pacjentów o to, jak m.in. wyglądało ich środowisko szkolne, dostrzegam taką zależność: osoby, które spotkały się z przemocą rówieśniczą i szkolną, zgłaszają się do mnie w dorosłym życiu z problemami związanymi z obniżeniem nastroju czy  zaburzeniami lękowymi. Często takie problemy mają swoje źródła właśnie w środowisku szkolnym.

Domyślam się, że przenoszenie dziecka do innej szkoły nie jest w tym wypadku najlepszym rozwiązaniem?

- Zdecydowanie nie jest to dobre rozwiązanie, choć to częsty błąd. Rodzic uważa, że problem jest w dziecku, że to ono nie potrafi się przystosować, więc należy zmienić mu otoczenie. Nie diagnozuje się problemu tej grupy. Przenosząc dziecko, robimy mu jeszcze większą krzywdę i choć nic złego nie zrobiło, my jako dorośli je wtórnie stygmatyzujemy. Badania pokazują, że jeżeli ktoś był ofiarą przemocy rówieśniczej w szkole podstawowej, to w takiej roli zaczynał swój pobyt w szkole średniej - bo taki był schemat jego funkcjonowania.

Zatem którędy droga?

- Przede wszystkim nie możemy myśleć, że to środowisko szkolne jest wszystkiemu winne. Środowisko rodzinne również ma na dziecko duży wpływ. Jako rodzice powinniśmy być uważni na to, co się dzieje z naszym dzieckiem. Szczególnie wtedy, kiedy zmienia klasę czy idzie do nowej szkoły. Zwracać uwagę na nietypowe zachowania,  rozmawiać z dzieckiem. Trzeba chcieć próbować być z nim blisko i samemu się edukować, gdzie leży granica pewnych zachowań. Sami musimy wiedzieć takie rzeczy, by móc przekazywać je dzieciom.

- Co do szkół -  powinien być w nich dostępny system edukacyjny skierowany do pracowników szkół, aby każdy nauczyciel miał świadomość, na co trzeba zwracać uwagę w przypadku przemocy rówieśniczej. Gdzie  kończy się granica zaczepek i żartów, a zaczyna obciążająca - czasem na długie lata - przemoc rówieśnicza. Zdarza się, że nauczyciele bagatelizują różne zachowania,   być może dlatego, że nie mają odpowiedniej wiedzy lub są zbyt obciążeni pracą. Jednak powinni mieć  możliwość zasięgnięcia opinii, skonsultowania niepokojących ich sytuacji.

A co w przypadku, jeśli to nasze dziecko jest prześladowcą?

- Bardzo często zachowania przemocowe wynikają z niewiedzy dziecka. To, co dla takiego dziecka-prześladowcy może być niewinną zaczepką, komentarzem, przez drugą stronę może być odebrane zupełnie inaczej. Świat mediów społecznościowych coraz bardziej nas znieczula na pewne zachowania.  Granica między tym, co jest akceptowalne, a co nie, jest bardzo płynna. Należy tym młodym osobom, u których  psychika dopiero się kształtuje, pokazywać co jest dobre, a co złe, uczyć ich empatii i edukować o konsekwencjach różnych zachowań.

- Dziecka, które stosuje przemoc, również nie powinno się uważać za "złe". Trzeba spróbować dowiedzieć się, dlaczego to robi, co mu to daje. Może to być przykładowo sposób na poradzenie sobie z jego  własnymi problemami. Trzeba zrozumieć takie dziecko i również jemu zapewnić pomoc.

Sądzi pan, że po półtora roku nauki zdalnej to ryzyko przemocy szkolnej jest aktualnie większe?

- Trudno tu o jednoznaczne wyroki. To zależy od tego, jakie jest podejście szkoły. Jeśli od razu pojawi się presja wyników, osiągnięć, nadrabiania, to z pewnością może sprzyjać powstawaniu zachowań przemocowych u dzieci. Również to, jak uczniowie radzili sobie z sytuacją pandemii, ma ogromny wpływ na teraźniejsze zachowania. Dla jednych ten okres izolacji był łatwiejszy do zniesienia, dla innych trudniejszy. Niektóre dzieci pomimo nauczania zdalnego w dalszym ciągu miały kontakt z rówieśnikami na żywo, inne zaś mogły czuć się wyobcowane. Okres powrotu do szkoły powinien zwiększyć czujność dorosłych. Lockdown zdecydowanie zwiększył liczbę pacjentów trafiających do gabinetów psychoterapeutów z powodu różnych dolegliwości psychicznych. Wśród dzieci ten odsetek również jest większy. Warto być uważnym również na to, co dzieje się w mediach społecznościowych. Bardzo dużo zjawisk przemocy mogło przenieść się do wirtualnego świata, dlatego bądźmy czujni na to, czy nasze dziecko nie doświadcza przemocy rówieśniczej również tam.

Czytaj również:

Czego obawiają się rodzice i dzieci w nowym roku szkolnym?

Pracowała jako katechetka. Zwolniono ją za wpis na Facebooku


 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje