Reklama

Reklama

"Wyrzucone" z kanonu Pisma Świętego. Tak apokryfy przedstawiają Boże Narodzenie

Z jednej strony powszechnie znana, z drugiej – pełna niedopowiedzeń. Taka jest historia narodzin Jezusa. Chociaż wszyscy znamy opowieść o przybyciu Trzech Króli, pastuszkach i braku miejsca w gospodzie, warto wiedzieć, że w dwóch Ewangeliach próżno szukać wyczerpującej ilości informacji na ten temat. Od II wieku naszej ery zaczęły się pojawiać apokryfy, uznawane przez Kościół za niewiarygodne. Chociaż budzą kontrowersje do dziś, możemy znaleźć w nich szegóły dotyczące narodzin i dzieciństwa Chrystusa.

"Bóg się rodzi, moc truchleje (...). Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony". Tymi słowami zaczyna się jedna z najbardziej znanych polskich kolęd, napisana przez Franciszka Karpińskiego. "Grzech i piekło niech się smucą, diabli niech się z sobą kłócą" to z kolei XVI-wieczna kolęda Paula Gerhardta. Łączy je jedno - obie nawiązują do apokryfów.

To, co wiemy o narodzinach Chrystusa, opiera się tylko na dwóch relacjach ewangelicznych, które trochę różnią się od siebie. Zupełnie inaczej historię narodzenia przedstawiają apokryfy, czyli nieuznane przez Kościół teksty. To z nich możemy dowiedzieć się o tym, czego nie znajdziemy w Nowym Testamencie.

Reklama

Czym są apokryfy?

Apokryf (gr. tajemny, ukryty) to określenie używane w kontekście religijnym, dotyczące ksiąg o biblijnej tematyce uznawanych za natchnione i takie, które nie wchodzą w skład Kanonu Biblii. W szerszym kontekście apokryfy to dzieła o niepewnej, podejrzanej autentyczności.

Grupa Ojców Kościoła nie uznawała apokryfów za heretyckie pisma, ale za "dodatki" do objawionych tekstów. Współcześnie, specjaliści zwracają uwagę, że nie należy ich mierzyć jedną miarą, bo wiele z nich powstało w oparciu o inspirację Biblią. Wiele apokryfów spełniło dużą rolę kulturotwórczą i stało się fundamentem tradycji - opowiadało o zdarzeniach, o których milczało dotychczas Pismo Święte.

Zobacz również: "Oj tak, porobiło się". Rozmowy z rosyjskiego pociągu

Spór o apokryfy. Rozwiązał go Sobór trydencki

Spór o to, które księgi uznać za natchnione, a które nie, trwał przez stulecia. Zakończył go dopiero Sobór trydencki w 1546 roku. Jednym z tekstów, który znalazł się poza kanonem była "Protoewangelia Jakuba", czyli jedna z najstarszych ewangelii dzieciństwa, która powstała ok. II wieku, zachowana w ponad 140 odpisach. W Europie została wydana drukiem w XVI wieku - apokryf przedstawia przede wszystkim historię Maryi, ale poświęca trochę miejsca Bożemu Narodzeniu.

Zobacz również: Dla nich grudzień jest piekłem. Milcząca opowieść wigilijna wszystkich psów

Boże Narodzenie w apokryfach

Relacje dotyczące Bożego Narodzenia opisane w apokryfach inspirowały nie tylko pisarzy, ale również malarzy i rzeźbiarzy. I to o wiele bardziej niż ewangelie Mateusza i Łukasza.

Pierwsza z nich skrótowo opowiada o narodzeniu Jezusa - opisuje to, jak anioł nawiedził Józefa we śnie i uprzedził, że niedawno poślubiona przez niego kobieta spodziewa się dziecka. "Oto panna pocznie i porodzi syna" - miał przekazać Józefowi posłaniec. Mężczyzna przyjął wiadomość, a po czasie jego żona Maria urodziła w Betlejem syna nazwanego Jezus. Później Mateusz opisuje już przybycie mędrców ze Wschodu.

Ewangelia Łukasza jest nieco bardziej rozbudowana. Zawiera chronologiczne dane i odwołuje się do historycznych wydarzeń. Znajdziemy w niej m.in. wspomnienie o dekrecie cesarza Augusta nakazujące spis ludności w rzymskich prowincjach.

Zagadką pozostaje do dziś, dlaczego ewangeliści tak niewiele miejsce poświęcili kwestii Bożego Narodzenia. Według historyków miało to związek z wierzeniami i poglądami pierwszych chrześcijan. Nie świętowali Bożego Narodzenia i liczyło się dla nich to, że Bóg stał się człowiekiem. Dlatego też nie przywiązywali dużej wagi do miejsca i daty jego przyjścia na świat.

Apokryfy zaczęły się pojawiać od II wieku naszej ery. Ich treść dostarczała wielu szczegółów dotyczących narodzin i dzieciństwa Jezusa. Stały się więc pełnym barwnych opowieści uzupełnieniem dwóch ewangelii. Jednak nawet i tu nie ma informacji o dacie narodzin Chrystusa. To w nich znajdziemy dobrze znane nam odniesienia takie jak "anieli grają, króle witają, pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda, cuda ogłaszają", "ogień krzepnie, blask ciemnieje" zostały zaczerpnięte właśnie z apokryfów.

Zobacz również: W ten sposób anioł wysyła ci znak. Sygnał, którego lepiej nie lekceważyć

Narodziny Jezusa według "Protoewangelii" Jakuba

"I była [tam] ciemna chmura, która ocieniła jaskinię. I rzekła położna: "Dziś dusza moja została wywyższona, bo moje oczy ujrzały dziś rzeczy przekraczające wszelkie pojęcia, ponieważ zbawienie narodziło się dla Izraela". I natychmiast chmura poczęła znikać z jaskini, a w jaskini pojawiło się wielkie światło, że nie mogły go znieść. I wkrótce światło to poczęło znikać, aż ukazało się dziecię i zbliżyło się, i zaczęło ssać pierś swej matki. I położna wydała okrzyk i rzekła: "Jakże wielkim jest dla mnie dzień dzisiejszy, gdyż ujrzałam ten niezwykły cud" - tak opisuje narodzenie Jezusa "Protoewangelia" Jakuba.

Według pisma, Józef - wdowiec z dziećmi, podejmuje decyzję o ucieczce z Betlejem, gdy dowiaduje się o zbliżającym się spisie ludności. Wstydzi się tego, że Maryja - dziewica, którą kilka lat wcześniej w świątyni powierzono mu pod opiekę, jest w ciąży, a to nie on jest ojcem. Uciekł więc na pustynię okalającą Betlejem z kobietą i swoimi synami.

W trakcie wędrówki Maryja doznała wizji dotyczącej zbliżającego się rozwiązania. Ze względu na brak możliwości schronienia w okolicy, Józef pozostawił Maryję z synami w jaskini, a sam udał się w okolice Betlejem, by znaleźć położną, która odbierze poród. W drodze doznał wizji dotyczącej dziewictwa Maryi.

Po bezkrwawym porodzie małemu Jezusowi przybyli oddać pokłon Trzej Królowie. W darze przynieśli mirrę, kadzidło i złoto. Zanim jednak mędrcy ze Wschodu przybyli do jaskini, przyszli z wizytą do Heroda w Jerozolimie i poinformowali go, że na świat przyszedł nowy król żydowski. Reakcją na wiadomość był rozkaz o tzw. rzezi niewiniątek.

Narodzenie Jezusa w nieco bardziej rozbudowany sposób opisuje apokryf "Księga o narodzeniu Zbawiciela". Znajdziemy tu informację o tym, że w trakcie narodzin można było słyszeć "głosy niewidzialnych istot", a położna miała na imię Zahel.

Oprócz tego w tekście znajdziemy historię pastuszków, których Józef spotkał w drodze do miasta. Mieli mu opowiedzieć o swojej wizji, która zapowiadała jakieś cudowne wydarzenie. Według apokryfu przybyli do jaskini z Dzieciątkiem i oddali mu pokłon. Po nich na miejsce przybyli Trzej Królowie.

"Księga o narodzeniu Zbawiciela" znana jest z wersji, która powstała ok. VI - VII wieku. Specjaliści uważają, że to o wiele starsza historia, ponieważ podobny motyw pojawia się w innych apokryfach, m.in. w "Ormiańskiej Ewangelii Dzieciństwa" i jej wersji arabskiej czy "Ewangelii Pseudo-Mateusza". Ostatni z wymienionych dodaje do historii Bożego Narodzenia opis tego, jak wół i osioł uklęknęły, by oddać cześć Dzieciątku.

Kiedy urodził się Jezus?

W Ormiańskiej Ewangelii Dzieciństwa z XII wieku znajdziemy informację, że Józef wybrał się do Betlejem wraz ze swoim synem Izeaszem i ciężarną Marią. W drodze kobieta doznała wizji, w których ujrzała zastępy istot - po prawej stronie cieszyły się, po lewej - smuciły. Później anioł wyjaśnił jej, że pierwsze z nich były uradowane przyjściem na świat Zbawiciela, a drugie stanowiły legiony Szatana.

W apokryfie znajdziemy datę Bożego Narodzenia - miało ono nastąpić 6 stycznia, czyli 21. dnia miesiąca Tebeth. Tego dnia Józef miał się udać na poszukiwanie położnej i zostawić Marię pod opieką syna Ozeasza.

Ewangelia Gruzińska podaje jeszcze dokładniejszą datę przyjścia na świat Jezusa. Zgodnie z nią, Jezus miał się narodzić w czwartek, 6 stycznia, o północy. W czasach starożytnych, nim w 336 roku wprowadzono 25 grudnia jako dzień Bożego Narodzenia, święto obchodzono 6 stycznia. Tak jak to pozostało np. w Kościele Ormiańskim.

Trzej Królowie czy magowie?

W apokryfach znajdziemy również historie, których głównymi bohaterami są Trzej Królowie. Z kilku powodów przypisywano im duże znaczenie. Dla pierwszych chrześcijan ich pokłon wywyższał Chrystusa nad inne bóstwa. Co więcej, w ich hołdzie doszukiwano się spełniania proroctw Starego Testamentu, m.in. z "Księgi Izajasza", które głosiło: "I pójdą narody do swego światła, królowie do blasku swojego wschodu".

Średniowieczna europejska tradycja mówi nie tylko o mędrcach określanych jako "Trzej Królowie", ale również magach lub astrologach. Ciekawe w tym kontekście są syryjskie wierzenia - według nich, mędrców miało być aż... dwunastu. Według apokryfu "Syryjska Opowieść o Magach" z VII wieku mędrcy ze Wschodu pochodzili z krainy Szir na krańcu świata. Co więcej, należeli do tajnego zakonu szafarzy tajemnic, które zostawił Adam. Miały być przechowywane w Jaskini Triumfów.

Zapomnijcie, że wśród "magów" był Kacper, Melchior i Baltazar. W orszaku mieli się znajdować np. Hormzid, Arszak czy Merodach. Do Jerozolimy mieli dotrzeć w kwietniu, a później wybrali się w drogę do Betlejem. Tę miała im wskazywać tajemnicza, świetlista gwiazda. Mędrcy nie podążali do Jezusa sami - według "Ormiańskiej Ewangelii Dzieciństwa" każdy z orszaków liczył... prawie 4 tys. osób.

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pismo święte | boze narodzenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy