Reklama

Reklama

Bób: Białko niemal idealne

Kusi i jednocześnie budzi respekt. Polacy lubią smak bobu, jednak w obawie o sensacje metaboliczne, często pochopnie z niego rezygnują. A szkoda. Bób jest niezwykle cenną rośliną strączkową, którą opłaca się włączyć do jadłospisu. A my znamy sposób na takie przygotowanie nasion, by bez lęku o zbędne "atrakcje" trawienne, rozkoszować się ich smakiem.

Bób: Białko niemal idealne

Jak mantrę powtarzamy, że głównym atutem rośliny strączkowych jest zawarte w nich białko. I niemal jednym tchem dodajemy, że jest doskonałą alternatywą dla białka zwierzęcego. A to nadinterpretacja. Warto doprecyzować: białko pochodzące z roślin strączkowych jest najbliższe pełnowartościowemu białku zwierzęcemu, ale nie zawiera kompletu niezbędnych nam do życia aminokwasów. Więc nie jest jego substytutem.

Weganie i wegetarianie dobrze o tym wiedzą, więc do perfekcji opanowali sztukę łączenia produktów roślinnych, tak, by w jednym posiłku mieć wszystkie aminokwasy.

Reklama

Dobrym sposobem jest łączenie roślin strączkowych na przykład z kaszą gryczaną. Czy bób będzie ci smakował podany w ten sposób? Dla mnie jest świetny. Nasze kubeczki smakowe mają jednak różne preferencje, więc nie siłuj się ze sobą. Jeśli wolisz, zjedz go solo. Życie ma nam smakować. A kaszę czy kawałek pełnoziarnistego pieczywa możesz zjeść za chwilę. I ciesz się tym, co tobie smakuje, bez nieustannego tłumaczenia światu swoich wyborów żywieniowych.

Bób: Więcej niż białko

Bób jest prawdziwą skarbnicą błonnika, zwłaszcza jego frakcji rozpuszczalnej, dzięki czemu pomaga regulować poziom cukru, cholesteroli i ciśnienia tętniczego krwi.

Z uwagi na zawartość żelaza i witaminy B12 jest produktem pożądanym przy anemii, niedokrwistości i niedoborach żelaza.

Roślina jest cennym źródłem witamin z grupy B, łącznie z kwasem foliowym. Nie doceniamy jego roli, wciąż powtarzając, że jest ważny dla małych dzieci i kobiet ciężarnych. Tymczasem właściwej podaży kwasu foliowego potrzebujemy wszyscy, dla zachowania homeostazy w komórkach. Nie tylko w postaci suplementów diety. Etap ciąży i rozwoju płodu zwiększa po prostu zapotrzebowanie na witaminę B9. Ale przy pozyskiwaniu jej z bobu przyszła mama powinna zachować umiar i ostrożność. Bób może być ciężkostrawny.

Jak przygotować bób?

Choć roślina może być zjadana na surowo, w tej wersji ma niewielu fanów. Zdecydowanie większą popularnością cieszy się bób gotowany. Zaznaczmy, dla porządku, że wcale nie jest produktem niskokalorycznym, jednak z uwagi na wysoką zawartość błonnika i jednocześnie niską tłuszczu, nie musi być wykluczony nawet z diety odchudzającej.

Umiar jest kluczem, bo bób lubi przysporzyć niechcianych sensacji metabolicznych - wzdęty brzuch, bulgotanie czy zawstydzające gazy.

Umyte i starannie przebrane, nieuszkodzone, nasiona wrzuć do garnka i zalej wrzątkiem. Wody powinno być dwa razy tyle, co bobu. Daruj sobie powszechnie zalecane dodatki w postaci soli czy cukru. Bób ich nie potrzebuje. Gotowany saute smakuje wybornie.

Po doprowadzeniu do wrzenia, zdejmij pokrywkę i gotuj aż będzie tak miękki, jak lubisz. Dla wyjątkowo wrażliwych brzuchów dobrym rozwiązaniem jest dodanie ziaren kminku lub kuminu rzymskiego.

Ewa Koza, mamsmak.com

Zobacz także:

5 najgorętszych dietetycznych mitów, które już czas włożyć między bajki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje