Reklama

Reklama

Z ziemi włoskiej do Ameryki i z powrotem. Cała prawda o pizzy

Najlepszą pizzę na świecie robią w Neapolu. Albo raczej – najlepszą pizzę na świecie robią pochodzący z Neapolu pizzaioli w Nowym Jorku. Najlepsza pizza jest ultracieńka i prawie bez dodatków. Czy może jednak – musi mieć tonę dodatków, najlepiej mięsnych, i grube ciasto? A w ogóle to najlepszą pizzę robiła moja babcia, na blasze, z pieczarkami i ketchupem. To jak to jest z tą pizzą? Kto ma rację? Okazuje się, że wszyscy po trochu. Kto bowiem myśli, że istnieje jedyna-prawdziwa-najlepsza pizza, nic o niej nie wie.

Pizza - skarb dziedzictwa kulturowego

Ciasto prawdziwej pizzy musi być rozciągane rękami, broń Boże nie wałkowane, bo wałek wyciska z niego powietrze. Brzeg ma mieć nie więcej niż 2 cm, środek maksymalnie 3 mm, a po ukrojeniu kawałek nie może stać na baczność, ale ma "mdleć" w rękach jedzącego. Prawdziwą pizzę pokrywa jedynie chochla sosu z pomidorów San Marzano, garść pokrojonej zgodnie z kierunkiem włókien mozzarelli fior di latte, świeża bazylia i oliwa. Piec ją należy w 485 stopniach.

Reklama

Gdy w 2011 roku Unia Europejska próbowała przeforsować dyrektywę obniżającą o połowę temperaturę w piecach do pizzy, a tym samym - ujmując jej niezdrowych, zwęglonych bąbli z brzegów - całe Włochy protestowały, zmuszając w końcu Brukselę do ustąpienia. Bo włoska pizza margherita z okolic Neapolu, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest święta. Tylko, że ta prawdziwa pizza nijak ma się do prawdy o pizzy, najpopularniejszego fast foodu na świecie. Prawda o pizzy jest całkiem inna i niekoniecznie włoska.

Jedzenie biedoty na długo przed odkryciem pomidorów

Pomysł, żeby posmarować pszenny lub kukurydziany placek tłuszczem i podać z kawałkiem sera albo ryby, jest stary jak świat. Grecy i Arabowie mają swoją pitę, Ormianie lawasz, Hindusi chapati, Persowie naan, Słowianie podpłomyki i proziaki. Niezależnie od regionu i ostatecznej formy, placek ukręcony z mąki, wody i czasem drożdży, a następnie posmarowany olejem lub oliwą i posypany ziołami, to najszybsze i najbardziej pożywne danie, jakie zna ludzkość. 


Takie płaskie jedzenie można złożyć na pół i zabrać ze sobą w pole, do pracy, w podróż. Można zjeść je na ulicy, w biegu. Ale przede wszystkim nie kosztuje wiele i to właśnie dostępność składników na pizzę wśród najbiedniejszych ludzi leży u podstaw jej sukcesu.

Pierwsze pizze z okolic Neapolu, który na długo zanim stał się włoski, był pod władaniem Greków i nosił nazwę Neapolis, wywodzą się więc najprawdopodobniej od pity. Pierwotna pizza była drożdżowym plackiem podawanym z serem owczym, rybami i oliwą lub smalcem, czyli tym, co rybacy i rolnicy z dzisiejszego Neapolu i regionu Kampanii mieli pod ręką. 

Co istotne, przez stulecia nie było na niej pomidorów, sos pomidorowy pojawił się na pizzy dopiero wiele lat po tym, jak Krzysztof Kolumb przywiózł pomidory z Ameryki do Europy. Ówczesna pizza bardziej przypominała więc focaccię - dosłownie skąpany w oliwie i suto posypany ziołami, solą morską i czasem też oliwkami placek drożdżowy z blachy, do dziś bardzo popularny w okolicach Genui (kto nie próbował prawdziwej focaccia genovese, musi koniecznie nadrobić zaległości).

Jej wysokość Margherita

Pizza margherita, jaką zna dziś cały świat, to wynalazek dużo młodszy. W 1889 roku, już po zjednoczeniu Italii, Neapol w ramach podróży po kraju odwiedziła Małgorzata II Sabaudzka - królowa Włoch. 

Monarchini pochodząca z Piemontu na północy kraju przeżyła tam pewnie niemały szok. Do dziś poukładana i nieco powściągliwa północ zasadniczo różni się od głośnego i chaotycznego południa. Było więc ryzykownym posunięciem, by poczęstować koronowaną głowę jedzeniem biedoty, które na dodatek je się rękami, ale to właśnie zrobił wówczas Raffaele Esposito, szef kuchni pizzerii Brandi przy via Toledo, który zaserwował królowej Małgorzacie placek z sosem pomidorowym, mozzarellą i bazylią. Nie dość, że był wyśmienity, to jeszcze kolorystyka czerwono-biało-zielona nawiązywała do flagi nowego zjednoczonego królestwa. Małgorzata, a raczej po włosku Margherita, zachwyciła się pizzą, która została nazwana jej imieniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje