Reklama

Reklama

Hałdy ubrań zalegają na plaży w Ghanie! Przybyły tu z Europy

Branża modowa jak żadna inna dewastuje środowisko - rocznie generuje aż 92 mln ton odpadów i przy okazji 2 mln ton CO2! W ostatnich dwóch dekadach produkcja podwoiła się, a ponad połowa odzieży fast fashion utylizowana jest w niecały rok. Gdzie później trafia? Np. na plażę w Ghanie, która dziś dosłownie usłana jest tonami ubrań!

Każdego roku mieszkańcy Europy wyrzucają kilka ton ubrań - część od razu trafia na wysypiska, a część do Afryki. Palmę pierwszeństwa dzierży tutaj stolica Ghany, Akra - największe miasto, główny port Ghany, ośrodek gospodarczy i naukowo-kulturalny kraju, a od wielu lat także ogromny magazyn odzieży używanej z Europy. 

Tony ubrań zalegają na plaży w Ghanie! Wyrzuca je morze

Ostrożne szacunki mówią, że dziś do Afryki trafia ponad 70 proc. używanych ubrań! Większość z nich ląduje później na Targu Kantamanto w stolicy Ghany. To tutaj handlarze sortują odzież na tą, która nada się do sprzedaży i na tekstylne odpady, które finalnie... wylądują w morzu - biedne kraje Afryki nie dysponują bowiem wystarczającymi środkami na programy recyclingu. 

Gdy kontynent nawiedzają mocne deszcze, część odpadów spływa do rzek i mórz, wraz z chemikaliami i groźnymi toksynami, które trują ludzi i są ogromnym zagrożeniem dla ryb i morskich stworzeń. Morze ponownie wyrzuca ubrania na plażę - np. tą w pobliżu stolicy Ghany, która dziś postrzegana jest jako symbol tego ogromnego problemu. 

Reklama

Zobacz również: Po vintage tylko do Krakowa? Sprawdziliśmy ofertę tutejszych second handów

Ubrania z Europy trują Afrykę!

Zalegające w Afryce tony ubrań, które, wykonane w większości z poliestru czy akrylu, rozkładać się będą przez kolejne 200-300 lat to nie jedyny problem, z którym walczy ten kontynent - używane ubrania z Europy niszczą bowiem lokalny przemysł odzieżowy. Są one postrzegane przez mieszkańców jako bardziej atrakcyjne od krajowych - to wszystko sprawia, że w lokalnym przemyśle odzieżowym zatrudnionych jest dziś aż 96 proc. mniej pracowników, niż jeszcze kilka dekad temu! Z drugiej strony, handel odzieżą używaną daje pracę biedniejszym Afrykańczykom i całkowity jego zakaz, o który zresztą starali się prezydenci np. Ugandy i Tanzanii, też nie jest rozwiązaniem. 

Rozwiązaniem jest natomiast bez wątpienia walka z fast fashion - szybka moda, replikująca najnowsze trendy wybiegowe i wprowadzająca je do masowej produkcji po niskich kosztach to także niska cena, słaba jakość i niestety krótki czas użytkowania. W efekcie modne ubrania z Europy trafiają do Afryki w tak złym stanie, że sporej części z nich nie da się już odsprzedać. Wyściela więc ona afrykańskie plaże, truje morza i ludzi i, jak oceniają ekolodzy, jest jednym z największych zagrożeń współczesnego świata. 

Zobacz również:

Pięć największych modowych mitów. Nadal w nie wierzysz?



INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: plaża Akra | ghana | moda i ubrania | ochrona środowiska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy