Reklama

Reklama

Kiedy Jamie poznał nonny

Zorganizował miniarmię poszukiwaczy, której zabronił używać internetu. Zaangażowani w ten projekt mieli chodzić od drzwi do drzwi, by znaleźć to, czego szukał. Zamiast paru miesięcy, wszystko trwało ponad 2 lata i pochłonęło więcej funduszy niż ktokolwiek przewidywał. Ale efekt tej pracy jest imponujący.

Jego miłość do Włoch i włoskiego jedzenia nie jest żadną tajemnicą. Od 25 lat regularnie odwiedza Półwysep Apeniński, bo ceni włoskie podejście do życia, prostotę kuchni słonecznej Italii i jedyną w swoim rodzaju jakość składników tam dostępnych.

Reklama

Z pewnością ta fascynacja miała wpływ na to, że młodziutki Jamie zaprzyjaźnił się z dwoma wybitnymi szefami kuchni - Antonio Carluccio, który był pierwszym szefem Jamiego po przyjeździe do Londynu oraz Gennaro Contaldo, który stał się jego mentorem kulinarnym i "drugim ojcem".

W 2005 roku, kiedy kariera Jamiego nabrała już tempa, Oliver wybrał się na wielką wyprawę po Włoszech, która zaowocowała książką i programem telewizyjnym. Kucharz skupił się wtedy na prostych i szybkich w przygotowaniu potrawach, a podróż odbył kamperem, który podkreślał jego swobodne podejście do tematu kuchni. "Wielka wyprawa Jamiego" przypominała pamiętnik z wakacji, podczas których przy okazji prezentowane były apetyczne potrawy.

Od tamtego czasu Jamie zmężniał i dojrzał, a jego książki i programy zwykłe służą jakiemuś wyższemu i ważniejszemu celowi niż tylko przyjemność z jedzenia i gotowania. Oliver zajmował się już m.in. młodzieżą z marginesu (Fifteen), walczył o zdrowe jedzenie na stołówkach szkolnych oraz starał się nauczyć Brytyjczyków gotowania w domu z lokalnych produktów.

Najnowszy projekt Jamiego to hołd dla dwóch znamienitych włoskich przyjaciół (którzy mieli ogromny wpływ nie tylko na rozwój jego kariery, ale i na sposób myślenia o jedzeniu) oraz, a może przede wszystkim, dla włoskich nonn.

Instytucja nonny

Nonna to po włosku babka, babcia. Ale to słowo ma znacznie głębsze i szersze znaczenie.

- To ostatnie pokolenie prawdziwych włoskich babć. To kobiety, które żywiły rodzinę, nie pracowały zawodowo, nie miały lodówki, kuchenki gazowej, elektryczności. Które dorastały w czasach wojennych, często w skrajnej biedzie. I mowa tu o biedzie, która oznaczała życie lub śmierć - tłumaczy Jamie. 

- Postanowiłem, że wykorzystam wszelkie dostępne mi środki przekazu - książki, telewizję, media społecznościowe, aby uchwycić wyjątkowość tej instytucji, jaką jest włoska nonna - dodaje.

Aby odnaleźć prawdziwe włoskie nonny, Oliver wysłał do Włoch ekipę, która przeczesała cały kraj wzdłuż i wszerz. Ci ludzie mieli za zadanie jeździć od miasteczka do miasteczka, odwiedzać najmniejsze wioski i pytać o najstarsze mieszkanki. Kiedy je odnajdywali, musieli przekonać starsze panie, że wizyta brytyjskiego kucharza wraz z włoskim przyjacielem (Gennaro od początku był nieodłączną częścią tego projektu) i przekazanie na ich ręce swoich przepisów, będzie dobrym pomysłem. Jak się okazało... nonny były chętne!

INTERIA.PL

Reklama