Odchudzanie nie jest sexy

Modelka Sophie Dahl apeluje, żeby nie naśladować "paranoicznych i nieszczęśliwych" gwiazd. Ma na myśli odchudzanie się i głodzenie.

Dahl stała się jedną z najbardziej znanych brytyjskich modelek i długo była chwalone przez media za ciało z pełnymi kształtami (w wieku 19 lat nosiła rozmiar 42) i nieuleganie trendowi upodabniania się do "wieszaka na ubrania". Została odkryta przez znaną stylistkę "Vogue'a" Isabellę Blow, która mieszkała w tym samym budynku, co rodzina Dahl. Pewnego dnia zobaczyła ja zapłakaną na schodach po kłótni z matką i wysłała do agencji Storm Model Agency.

Reklama

Tak zaczął się pochód Dahl przez okładki najbardziej prestiżowych pism m.in. "Elle", "Harper's Bazzar", "Marie Claire" i oczywiście "Vogue'a". W tym samym czasie zmieniała się także sylwetka modelki, która uległa naciskom środowiska i zeszła do standardowego dla modelek rozmiaru 34.

"Odchudzanie nie jest seksowne. To krwawiące dziąsła, osteoporoza, nieprzyjemny oddech, bezpłodność i komplikacje zdrowotne. Proszę nie dajcie się zwieść fikcyjnym dziennikom odchudzania publikowanym przez gwiazdy" - przestrzega Dahl na łamach gazety "The Sun".

Modelka, która jest wnuczką pisarza Roalda Dahla, sama napisała ostatnio książkę... kucharską - "Miss Dahl's Voluptuous Delights", która swoim tytułem ("Panny Dahl ponętne uciechy") ma nawiązywać do tego, za co pokochali modelkę Brytyjczycy - ponętnych kształtów, dzięki którym pierwotnie zwróciła na siebie uwagę świata mody.

Dowiedz się więcej na temat: Monika Pietrasińska | sexy | odchudzanie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje