Reklama

Reklama

Kuriozalna oferta najmu w Warszawie. Co jeszcze wymyślą właściciele mieszkań?

W sieci pojawiła się dziwna oferta wynajmu mieszkania w Warszawie - właścicielka życzy sobie zapłacenia całej kwoty najmu na 5 lat z góry. To niejedyny przykład dziwnych pomysłów wynajmujących w Polsce. Przez kryzys na rynku wynajmu pozwalają sobie na coraz więcej.

Na rynku mieszkań brakuje lokali na wynajem, a chętnych nie brakuje — w związku z tym właściciele stale podnoszą ceny. Najemcy są zmuszeni płacić olbrzymie pieniądze, by mieć dach nad głową, a także iść na pewne ustępstwa, np. znaczne obniżenie warunków życia.

Kuriozalna oferta najmu w Warszawie

Ostatnio po sieci krążyła kolejna kuriozalna oferta najmu. Ogłoszenie dotyczyło 3-pokojowego mieszkania na warszawskim Targówku, a internauta udostępniał je grzecznościowo na prośbę znajomej, która wyjeżdżała na 5 lat z Polski i na taki właśnie okres mieszkanie było do wynajęcia. Jest jednak jeden warunek — należy z góry zapłacić kwotę... 270 tysięcy złotych!

Reklama

Jak ta dziwna oferta była reklamowana?

Same plusy, zero minusów, prawda? Wyjaśnijmy jednak, skąd wzięła się ta kwota. Daje ona 54 tysiące rocznie i 4,5 tysiąca złotych miesięcznie. Autorka ogłoszenia przeliczyła nawet, jak rozłożą się opłaty na najemców — przy założeniu, że w mieszkaniu będzie mieszkać 6 osób (czyli po 2 w jednym pokoju), każda zapłaci 750 złotych za miesiąc.

Wzrost cen na rynku wynajmu w Polsce

Internauci wyśmiali ofertę w komentarzach. Większość zwraca uwagę, że to absurdalne, aby myśleć, że studenci posiadają takie pieniądze. Niektórzy pisali o tym, że za taką kwotę można w niektórych dzielnicach Warszawy kupić nawet małą kawalerkę. Dużo osób narzeka także na sytuację panującą na polskim rynku wynajmu.

W ciągu ostatniego roku ceny mieszkań na wynajem poszły mocno w górę. Z analizy ogłoszeń wyliczono, że stawki za kawalerkę w Warszawie wzrosły średnio o około 1000 złotych, natomiast za 2-pokojowe mieszkania - o około 800 złotych. Trochę mniejsze wzrosty obserwuje się w innych dużych miastach.

Dziwne pomysły wynajmujących mieszkania

Inne dziwne pomysły właścicieli mieszkań, jak ten warszawski z płaceniem całego czynszu za 5 lat z góry, nietrudno znaleźć w sieci. Dwa lata temu we Wrocławiu do wynajęcia był pokój zrobiony z dawnej kuchni, w którym funkcję łóżka pełnił... regał. W Krakowie z kolei co najmniej kilku wynajmujących oferowało mieszkania, w których prysznic czy wanna były umieszczone w kuchni. 

Znanymi przykładami "patowynajmu" są m.in. łazienka w kuchni, kuchnia w przedpokoju, pokój na balkonie czy brak pralki. Na porządku dziennym jest również dzielenie pokoju na kilka mniejszych o wielkości 4-6 metrów kwadratowych czy tworzenie z jednego mieszkania dwóch mikroskopijnych kawalerek nieprzekraczających 10 metrów kwadratowych. W Krakowie za takie mikrokawalerki trzeba zapłacić od 900 do 1300 złotych (cena samego najmu, nieuwzględniająca czynszu do spółdzielni i mediów). Właściciele często reklamują także pokoje w suterenach lub na antresolach jako "przytulne".

Krakowskie historie patowynajmu

Na facebookowych grupach ludzie chętnie dzielą się własnymi historiami z wynajmem mieszkań. Czasami śmiesznymi, czasami przykrymi, czasami nawet przerażającymi. Po co? Żeby przestrzec innych, żeby się wyżalić, żeby zwrócić uwagę na problem.

Jedna z internautek opisała alarmującą sytuację, jaka miała miejsce przy oglądaniu mieszkania na wynajem w Krakowie. Informacje o nim wraz ze zdjęciami i kosztami przesłała jej kobieta podająca się za poprzednią lokatorkę. W mieszkaniu miały być dwa pokoje (autorka posta chciała je wynająć z koleżanką), na miejscu jednak okazało się, że są trzy, w tym jeden zamknięty na klucz. Kobieta miała podejrzenia, że właściciel może sam chcieć mieszkać w tym pokoju. Dodatkowo, zabronił on robienia zdjęć, sprawdzania stanu wyposażenia oraz stwierdził, że nie będzie podpisywać żadnej umowy.

Nieprzyjemne sytuacje zdarzają się także już podczas samego wynajmu. Pewna para wynajęła mieszkanie z umową na rok. Niestety po niecałym miesiącu zaczęły pojawiać się problemy z drobnymi lub większymi usterkami wynikającymi z użycia sprzętu, który do nowych już nie należał. A to pralka szwankowała, a to cieknący kran, a to kłopoty z prądem. Okazało się, że właściciel nie chce płacić za jakiekolwiek naprawy, zrzucając koszty na wynajmujących. Ci mieli już w końcu dość, jednak okazało się, że nie mogą wypowiedzieć umowy. Faktycznie, umowa na czas określony według prawa nie ma okresu wypowiedzenia, natomiast zwyczajowo właściciele dają taką możliwość.

Warto zwrócić także uwagę na problem związany z posiadaniem zwierząt. Wielu właścicieli nie zgadza się na ich obecność w wynajmowanych mieszkaniach. Oczywiście mają do tego prawo. Pytanie tylko, czy nie jest to zbyt pochopne - po pierwsze czasami to człowiek potrafi zachowywać się gorzej niż zwierzę, po drugie można w takiej sytuacji zażyczyć sobie trochę większej kaucji. I wreszcie, co mają zrobić posiadacze ukochanych psów i kotów, których nie stać na własne mieszkanie?

***

Zobacz również:

To anielskie imię zyskuje na popularności. Rodzice nazywają tak córki coraz częściej

"Zdradziłam na wakacjach i dobrze się z tym czuje. Powinnam powiedzieć partnerowi?" [LIST]

Tego nie rób podczas wakacji. Lista najbardziej żenujących zachowań

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wynajem mieszkania | rynek nieruchomości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy