Reklama

Reklama

Powstają grupy szczujące na Ukraińców. "W Polsce mają mieć raj"

Wojna, która toczy się za naszą wschodnią granicą, ma również miejsce w sieci. Atak Rosji na Ukrainę wywołał lawinę wiadomości, informacji i komentarzy. Najczęściej jednak – nieprawdziwych. Część z nich ma za zadanie wywołać chaos i niepewność. W internecie coraz częściej powstają grupy, które otwarcie nawołują do nienawiści względem uchodźców, wskazując na szereg przywilejów, które mają oni otrzymać wraz z przybyciem do naszego kraju. Fakty są jednak zupełnie inne.

Konflikt zbrojny, który rozpoczął się 24 lutego na Ukrainie, wiąże się z napływem do Polski uchodźców wojennych. Wraz z nim w naszym kraju ruszyła szeroka akcja pomocy dla osób, które uciekają przed wojną, szukając schronienia. Chęć pomocy uchodźcom spotkała się z ogromnym odzewem wśród społeczeństwa. Znaleźli się jednak również tacy, którzy wykorzystują tę sytuację do rozprzestrzeniania strachu i paniki oraz nawołują do mowy nienawiści.

Do Polski przybyło już ponad 2,1 mln uchodźców

Zgodnie z danymi polskiej Straży Granicznej, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę polską granicę przekroczyło 2,1 mln uchodźców z Ukrainy. Wielu Polaków zaangażowało się w pomoc, organizując zbiórki i oferując schronienie we własnych domach. Są też jednak tacy, którzy podżegają do nienawiści wobec uchodźców. Takie osoby najintensywniej działają w sieci.

Reklama

Po krótkiej przerwie, wywołanej inwazją Rosji na Ukrainę, ksenofobia znów wraca do Polski. Niektórzy doszukują się spisków, niesprawiedliwości, a nawet prób przejęcia Polski przez Ukraińców. Na facebooku od dłuższego czasu możemy natknąć się na komentarze trolli, ale również prawdziwych osób. Teraz powstają również grupy, które pod pretekstem troski o Polskę, szczują na Ukraińców.

"Ukraińcy zabiorą nam pracę"

Jedną z najczęstszych obaw Polaków jest praca i ryzyko utraty zatrudnienia. Schemat myślenia wielu z naszych rodaków jest prosty: imigranci z pewnością zgodzą się pracować za mniejsze pieniądze, a firmy zwolnią starych pracowników, biorąc na nasze miejsce uchodźców i obniżając sobie tym samym koszty.

W rzeczywistości sprawa wygląda nieco inaczej. Analitycy z  firmy Element i Grant Thornton przekonują, że rynek jest bardzo chłonny. "Ponieważ duża część z tych osób to kobiety z dziećmi, z pewnością tylko część z nich będzie planowała podjęcie w Polsce pracy. Jeśli jednak będą mieli warunki i chęć, ze znalezieniem zatrudnienia nie powinni mieć problemu" - czytamy w opracowaniu.

W lutym 2022 roku na 50 największych polskich portalach rekrutacyjnych aktywnych było 589 tys. ofert pracy. Jeśli dodać do tego oferty pracy dostępne jedynie poza internetem (np. w urzędach pracy), można założyć, że obecnie w Polsce występuje ponad 600 tys. wakatów - wynika z raportu.

Jedyną grupą pracowników, która faktycznie może być zagrożona utratą pracy lub obniżką zarobków w wyniku napływu nowych imigrantów są wcześniejsi imigranci - pisze portal spidersweb.pl.

Osoby uciekające z Ukrainy to głównie matki z dziećmi

Dodatkowo dziś nie wiadomo, czy osoby, które uciekły z Ukrainy przed wojną są w ogóle gotowe do podjęcia pracy i będą jej szukać. "Spora część przyjeżdżających matek z dziećmi może pozostawać w bierności (i opiekować się dziećmi, a nie szukać pracy) mając na celu potencjalny powrót do kraju po zakończeniu działań wojennych" - zauważają ekonomiści z mBanku.

W zatrudnieniu tych ludzi wciąż pozostanie wiele barier, jak ta najprostsza - językowa. W perspektywie jednak więcej potencjalnych pracowników na rynku oznacza wzrost potencjału całej gospodarki oraz wzrost kapitału ludzkiego, który w tej gospodarce pracuje. "W takiej sytuacji zyskują wszyscy. Jeśli więc uchodźcy uciekający przed wojną postanowią tu zostać na stałe, znaleźć pracę i po prostu żyć w Polsce, wtedy w dłuższym terminie, po początkowym zamieszaniu nie tylko na tym nie stracimy, ale wręcz będziemy mogli sporo zyskać" - pisze spidersweb.pl.

"Uchodźcy spowodują, że w szpitalach ustawią się kolejki"

Nikt z nas nie chciałby się znaleźć na miejscu osób, które muszą uciekać z bombardowanego kraju.

W sieci możemy jednak natrafić na posty, w których pokazany jest szereg przywilejów, które mają otrzymać uchodźcy. Ludzie narzekają, że Ukraińcy nie muszą nosić maseczek, nie da się ich wyrzucić z mieszkania, a także dostają pomoc medyczną za darmo. Jak to jest naprawdę?

Ogromną dyskusję w internecie wywołał tweet Piotra Strzembosza, byłego radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego, opublikowany 6 marca. Znalazło się pod nim blisko tysiąc komentarzy, zareagował resort zdrowia, NASK i premier Mateusz Morawiecki. Powód: post wpisywał się w popularną ostatnio w mediach społecznościowych antyukraińską narrację. Strzembosz napisał bowiem, co miała mu powiedzieć jakaś znajoma: "Wróciłam ze szpitala na Kopernika (Kasia znowu skręciła chyba nogę i jej spuchła). Po godzinie czekania na panią dr ... dostałam info, że teraz przyjmują tylko Ukraińców i z wypadków.... Kasi nawet RTG nie zrobili.." - Info z pierwszej ręki od znajomej z Ząbek...".

Do wpisu Strzembosza odniosło się Ministerstwo Zdrowia. "Informacja z pierwszej ręki od lekarzy i dyrekcji szpitala: Każdy pacjent, każde dziecko, które trafia do szpitala bez względu na narodowość jest tak samo traktowane. Każde znajduje profesjonalną opiekę. Nie było sytuacji Kasi z Ząbek. Jest natomiast przypadek trollingu po myśli rosyjskiego agresora" - skomentował resort na Twitterze.

Uchodźcy z Ukrainy nie mają pierwszeństwa w kolejce do lekarzy

Odpowiedzią na pojawiające się w internecie fake newsy, sugerujące, że uchodźcy z Ukrainy mają pierwszeństwo w przyjęciach do szpitali i przychodni jest komentarz NFZ.

"Obywatele ukraińscy, którzy przybyli do Polski po 24.02 mogą korzystać ze świadczeń zdrowotnych na analogicznych zasadach jak ubezpieczeni pacjenci w Polsce. Każdy pacjent ma prawo, aby o kolejności jego dostępu do świadczeń medycznych w placówkach medycznych decydowały kryteria medyczne, stan zdrowia oraz miejsce na liście oczekujących. Dotyczy to m.in. poradni specjalistycznych czy zabiegów planowych" - mówi w rozmowie z Radiem Opole Barbara Pawlos, rzecznik prasowy opolskiego oddziału NFZ.

Fake newsy, które sugerują, że uchodźcy z Ukrainy mają pierwszeństwo w przyjęciach do szpitali i przychodni dementuje nie tylko resort zdrowia, ale również polscy lekarze. "Decyzja o udzieleniu świadczenia medycznego oparta jest tylko i wyłącznie o przesłanki merytoryczne. Nie ma możliwości, by doszło do sytuacji, w której przyjeżdża do nas pacjent po urazie wielonarządowym, po wypadku, a chwilę później przychodzi osoba z Ukrainy z bólem kręgosłupa od trzech miesięcy i jest zaopatrywana od razu, a osoba będąca w stanie bezpośredniego zagrożenia życia musi czekać" - zapewnia dla medonet.pl lek. Bartosz Fiałek. 

"Uchodźcy dostaną gigantyczne zasiłki"

Z każdym dniem zjawisko szerzenia fake newsów w internecie wchodzi na wyższy poziom. W sieci krąży grafika, której celem jest zniechęcenie Polaków do pomocy uchodźcom, uciekającym z kraju ogarniętego wojną. Ukazuje ona szereg przywilejów, które rzekomo ma otrzymać ukraińska matka, która uciekła z dwójką swoich dzieci.

Przedstawiono na niej wyliczenie, zgodnie z którym ukraińska matka otrzyma kolejno: 500 plus na każde dziecko, 40 złotych na utrzymanie na każdą osobę oraz mieszkanie komunalne w ciągu kilku dni do kilku tygodni. Dodatkowo, zgodnie z tą nieprawdziwą informacją, Polski Fundusz Rozwoju miał przekazać 650 nowych mieszkań z wyposażeniem dla uchodźców ukraińskich.

Z wyjaśnieniem pospieszyła Naukowa Akademicka Sieć Komputerowa. Wszystkie informacje, zawarte w grafice, są zmanipulowane. "Świadczenie pieniężne przyznawane będzie osobom, które zapewnią zakwaterowanie i wyżywienie dla uchodźców z Ukrainy. To istotne wsparcie finansowe dla wielu Polaków. Mieszkania komunalne nie są przekazywane uchodźcom z Ukrainy zamiast Polakom. Natomiast miejsca noclegu udostępniane przez PFR to rozwiązanie tymczasowe, które ma zapewnić schronienie uciekającym przed wojną. Mieszkania w przyszłości będą przekazane Polakom" - tłumaczy NASK.

Zobacz również: Fałszywe informacje o pomocy dla uchodźców. Uwaga na te fake newsy!

Nawoływali do nienawiści wobec uchodźców. Są już w rękach policji

Niepokojące informacje, które w związku z wojną pojawiają się w sieci, są obiektem zainteresowania policjantów, którzy bacznie się im przyglądają.

"Na portalach społecznościowych publikowano posty, w których kłamliwie informowano okradaniu przez uchodźców sklepów, posesji, napaściach na kobiety i dzieci, o szturmowaniu szkół i hal. Członkowie grup pseudokibiców apelowali o organizowanie się do "patrolowania" miejscowości przygranicznych oraz o "zjednoczenie sił w celu oczyszczania miasta" - informuje policja.

Publikowane w komentarzach wiadomości przekazywane były dalej, a w ten sposób doszło nie tylko do powielenia fake newsów, ale również przestępstwa nawoływania do nienawiści. Takie wpisy monitorowali w ostatnich dniach policjanci z Wydziału do spraw walki z Cyberprzestępczością KWP w Lublinie. Dzięki nim ustalone zostały osoby, mieszkańcy województwa lubelskiego, którzy w internecie nawoływali do nienawiści wobec uchodźców.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami karnymi  za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

***

Zobacz również:

Wojenna przepowiednia Nostradamusa. Miał wymienić Rosję, Ukrainę i Polskę

Objawienia polskiej stygmatyczki. Co zobaczyła Jadwiga Bartel?

Wojna w Ukrainie. Wolontariuszka Julia Pajewska trafiła do niewoli

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wojna w Ukrainie | Ukraińscy uchodźcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy