Reklama

Reklama

​Preppersi w Polsce. Jak przygotować się na najgorszy scenariusz?

Niewiele osób ma plan na wypadek naturalnego kataklizmu - powodzi czy huraganu - ani na poważną awarię elektrowni czy internetu. Tymczasem rzeczywistość może zmienić się w jednej chwili. To zagrożenie doskonale znają preppersi i próbują się na nie przygotować.

Preppering, zwany także survivalismem, w Polsce nie ma zbyt długiej tradycji. Powstał on i rozwinął się w Stanach Zjednoczonych podczas zimnej wojny i istniejącej obawy przed konfliktem nuklearnym. Wzrost zainteresowania prepperingiem nastąpił także po roku 2001, atakach z 11 września, a także zamachach bombowych w Londynie czy Madrycie. 

Wpływ miały również epidemie (np. ptasia grypa lub ebola) oraz katastrofy naturalne jak choćby huragany w Stanach Zjednoczonych czy tsunami na Oceanie Indyjskim. Z biegiem lat ruch ten rozszerzył się na inne kraje - również w Polsce staje się jednak coraz bardziej popularny, zwłaszcza od czasu wybuchu pandemii koronawirusa.

Reklama

Na czym polega ten trend? To styl życia ludzi, którzy zapobiegawczo przygotowują się do sytuacji kryzysowych - w każdej skali, od lokalnej po międzynarodową. Preppersi starają się być samodzielni i samowystarczalni - gromadzą zapasy wody i żywności, uczą się, jak przetrwać w sytuacji ekstremalnej. Niektórzy budują schrony, a nawet gromadzą broń. Wszystko dlatego, aby być jak najlepiej przygotowanym na ewentualne zachwianie bieżącej rzeczywistości, klęskę żywiołową, poważną awarię czy konflikt zbrojny, ale także chociażby nagłą utratę pracy.

Influencerka o prepperingu. "To nie sianie paniki, a zwykła mądrość"

Preppersi stereotypowo bywają postrzegani jako pasjonaci survivalu lub zwyczajni paranoicy. Jak jednak twierdzą zwolennicy tego ruchu - po prostu zdają sobie sprawę, że rzeczywistość, dla wielu osób zupełnie beztroska, może się skończyć w każdej chwili, a poczucie bezpieczeństwa, w którym żyjemy, jest złudne.

Od wybuchu pandemii COVID-19 w Polsce takie stanowisko zdaje się być coraz bardziej popularne.

- Mnie osobiście dziwi, że w dzisiejszych czasach, po tych dwóch latach, które przeszliśmy, ludzie się jeszcze z tego śmieją - mówi na swoim InstaStories Angelika z bloga Mamagerka. Podczas początku pandemii podzieliła się ze swoimi obserwatorami, że przygotowała zapasy na lockdown, co spotkało się z rozbawieniem i kpinami ze strony jej odbiorcow. Sama jednak podkreśla, że to się zmieniło.

- napisała.

- Wcale nie chcę mówić, że jest takie powiedzenie, że kto się śmieje, ten się śmieje ostatni. Nie - życzę nam wszystkim, żeby nam się nigdy nie przydało to wszystko, ale też jeśli nam się kiedykolwiek przyda, będziemy rozsądni i przygotowani - tłumaczy.

Czeka nas blackout? Lepiej się przygotować

Mamagerka zdradza, że sama jest przygotowana na nagły wypadek. Jaki? Wskazuje tu na niebezpieczeństwo blackoutów, o których informują media.

Jak czytamy m. in. na stronie Polsat News, władze austriackie, niemieckie i hiszpańskie już informują swoich obywateli o możliwych długotrwałych przerwach w dostawie prądu i udzielają wskazówek, jak radzić sobie z ewentualnym odcięciem od energii. W Austrii pojawiają się zalecenia, aby zaopatrzyć się w świece, baterie, zapas zapałek, apteczkę, zapas wody pitnej i żywności. W Niemczech natomiast Obrona Cywilna Północnej Westfalii przygotowała kampanię informacyjną na ten temat z instruktażowymi filmikami. Eksperci polecają m. in. przygotowanie dla każdego z członków rodziny plecaka z odzieżą na pięć dni, apteczką pierwszej pomocy, trwałą żywnością oraz artykułami higienicznymi.

Polscy dostawcy energii raczej nie przewidują najgorszego scenariusza, jednak, jak zapewniają, mają gotowe instrukcje i rezerwy na wypadek kryzysu.

Co schować do plecaka przetrwania? O tych rzeczach pamiętaj

Blogerka mówi o plecakach przetrwania, które pozwolą przetrwać, kiedy niespodziewanie trzeba będzie opuścić dom oraz zapasach, ale także o nastawieniu i zapobiegawczej postawie, która pozwoli zachować spokój w kryzysowej sytuacji. Udziela także kilku rad:

- pisze.

Co powinno znaleźć się w takim plecaku? Preppersi chętnie udzielają porad w internecie. Według wskazówek, plecak, zwany też BOB czyli "Bug Out Bag", powinien zabezpieczać minimum 72 godziny - czyli 3 dni przeżycia poza domem, podczas których możemy być samowystarczalni.

Musimy więc zadbać o minimum 3 litry wody (litr na dzień jest optymalną ilością, dzięki której się nie odwodnimy) - najlepiej podzielone na mniejsze pojemniki. Wskazane będą także tabletki do uzdatniania wody oraz naczynie na jej ugotowanie, jeśli będzie to możliwe.

Należy też zaopatrzyć się w żywność - jednak nie powinno być jej zbyt wiele, dobrze, żeby była lekka, a zarazem dostarczała jak najwięcej energii. Warto postawić na konserwy, wysokokaloryczne, energetyczne batony lub czekoladę, a także żywność liofilizowaną.

Ważne są skarpety na zmianę, a także śpiwór - z niego możemy zrezygnować latem. Poza tym folia NRC, dobra latarka (najlepiej czołówka), zapas baterii, wodoodporne zapałki i zapalniczka - najlepiej mieć kilka sztuk, a także zabezpieczona rozpałka. Bardzo ważna jest też apteczka i narzędzia - nóż i multitool oraz powerbank (lub kilka) i mapa. Niektórzy zalecają także coś niewielkiego do samoobrony, np. gaz pieprzowy.

Przeczytaj też:

Czy w 2022 roku czeka nas koniec świata?

Wieści o cennych znaleziskach płyną z całej Polski. Zarabiają krocie

Produkty, które zwiększają głód. Lepiej ich unikać

* * *

Zobacz więcej:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: preppers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje