Reklama

Trzy kubki, jedna kulka i duże pieniądze. Czy na pewno? „Nie daj się sprowokować”

Prowizoryczny stolik, trzy kubeczki i jedna kulka. A w tle duże pieniądze. Banknoty wręcz latają w powietrzu, a kolejni turyści, spragnieni rozrywki i kuszeni wizją ogromnej wygranej, ustawiają się wokół, wyciągając portfele i decydując się na wejście do gry. Gry, w której nie ma zwycięzcy. „Nie dajmy się zaprosić do uczestnictwa, a tym samym oszukać” – apeluje policja.

Gra w trzy kubki zdaje się być najprostszą możliwą rozrywką na świecie. W końcu wystarczy jedynie bacznie obserwować ruchy "mieszającego" i wybrać odpowiedni kubeczek, pod którym ma znajdować się kulka. I tyle. A może aż tyle, kiedy do gry wkraczają ogromne pieniądze.

"Stolik złożony z trzech skrzynek i nakryty obrusem". Gra, która kusi?

- Kilka tygodni temu spędzałam weekend w Zakopanem. Wraz z chłopakiem wybraliśmy się na spacer na Gubałówkę, gdzie po raz pierwszy na własne oczy zobaczyłam jak mężczyźni, i to nawet ci starsi więc mogłoby się wydawać, że doświadczeni przez życie i zdający sobie sprawę z podobnych gier-oszustw, wyciągają portfele i rzucają w stronę organizatora zabawy spore sumy pieniędzy - mówi Interii Katarzyna, która była świadkiem działania oszustów.

Reklama

- Na początku moją uwagę przykuł prowizoryczny stolik. Nie ukrywam, że mocno zdziwiło mnie potem, że ktoś decyduje się na wejście do gry wyciągając z portfela 500-złotowy banknot, a miejsce rozgrywki to ulica pomiędzy kiczowatymi sklepami z pamiątkami, a sama batalia rozgrywa się na stoliku złożonym z trzech skrzynek po napojach nakrytych brudnym obrusem. Ale wokół gromadził się coraz większy tłum, więc sama, kierowana wodzą ciekawości, postanowiłam dłużej przyjrzeć się temu procederowi - dodaje nasza czytelniczka. Jak mówi, było warto.

Zobacz również: Te pamiątki z wakacji omijaj szerokim łukiem. „Mogą stanowić zagrożenie”

Ten proceder kwitnie w Polsce od lat. Oszuści są wszędzie

- Mocno, naprawdę mocno szokowało mnie to, ile ci mężczyźni byli w stanie zapłacić. Czasami komuś udało się zgadnąć, więc pieniądze faktycznie dostawał, ale zaraz je tracił. A wtedy wzburzenie sięgało zenitu. Nie było też opcji wycofania się z rozgrywki w trakcie jej trwania. Po paru minutach, kiedy między graczami doszło niemal do rękoczynów, postanowiłam, że nie będę już dłużej na to patrzeć. Ostatecznie nie wiem więc jak to się wtedy zakończyło - tłumaczy Katarzyna.

Jak dodaje nasza czytelniczka, obrazek z Gubałówki mocno utkwił jej w pamięci. - Na początku nawet śmiałam się do znajomych, że nie dość, że na Krupówkach czy Gubałówce można kupić dosłownie wszystko - od pamiątek, przez zdjęcie z owcą, ozdoby na telefon, aż po strzelby czy inne przedmioty, których zwykły człowiek najzwyczajniej by się tam nie spodziewał, tak można nawet urządzić sobie hazardową partyjkę. Podkreślam, na trzech skrzynkach rozłożonych pośrodku ulicy. Dopiero tata uświadomił mnie, że podobny proceder ma w Polsce miejsce od lat i wcale nie jest tak kolorowy, jak z pozoru mogłoby się wydawać - mówi nasza czytelniczka.

Oszuści są w Zakopanem, w Bieszczadach i nad morzem. A "biznes" się kręci. Bo pomimo licznych apeli policji, chętnych do udziału w grze wciąż nie brakuje.

Zobacz również: Za fotografowanie tych obiektów grozi kara. To ważna wiadomość dla turystów

Gra w "trzy kubki". Tak oszukują organizatorzy niepozornej zabawy

Grupa, która organizuje podobne zabawy liczy kilkanaście osób, gdzie każda z nich pełni określoną rolę. Mieszacze są osobami, które operują kubkami, zaś gracze, którzy wygrywają pieniądze, są podstawieni. Żywo komentując wygraną, mają zwracać uwagę przechodniów, zachęcając ich w ten sposób do udziału w zabawie.

Podstawione osoby są też w tłumie. Na czatach stoją natomiast tak zwane "czujki". Ich zadaniem jest informowanie reszty ekipy o zbliżających się policjantach oraz obserwowanie tłumu. Do ich obowiązków należy również pilnowanie, aby nikt nie robił graczom zdjęć, ani nie rejestrował przebiegu gry.

"Organizatorzy gry w trzy kubki to grupa ludzi, która wykorzystuje naszą chęć na łatwą wygraną. Zasady zabawy są proste. Wystarczy zgłosić swoje uczestnictwo i obstawić wybrany kubek. Grupa zaprasza przechodniów do obstawiania, za pieniądze, w którym z trzech kubków znajduje się piłeczka. Reszta grupy tworzy tłum wykazujący zainteresowanie i głośno kibicujący graczom. Odgadnięcie kubka, to wygrana postawionych pieniędzy. Osoba prowadząca grę przestawia kubki, myląc uczestników, a pozostałe osoby grają role aktywnych obserwatorów lub innych jej uczestników" - tłumaczą policjanci z KPP w Kamieniu Pomorskim.

Zobacz również: "Cichy zabójca" nad Bałtykiem. "Był prąd wsteczny i z każdą dosłownie sekundą byłam coraz dalej od brzegu". Straszne wideo

Policjanci apelują. "Nie dajmy się zaprosić do uczestnictwa"

Funkcjonariusze uczulają, że w podobnej zabawie nigdy nie ma wygranych. "Z reguły 'trzy kubki' zawsze kończą się przegraną osoby zaproszonej do gry, bądź wygraną osoby podstawionej przez jej organizatora, co ma uprawdopodobnić potencjalną wygraną innym przyglądającym się osobom" - dodają.

"Nie dajmy się zaprosić do uczestnictwa, a tym samym oszukać. Gra w trzy kubki przynosi zawsze marne skutki". (...) żadna gra nie może toczyć się bez uczestników. Nie dajmy się więc zaprosić do obstawiania pieniędzy i odgadywania, gdzie organizator ukrył kulkę" - apelują funkcjonariusze.

Zobacz również: Z lasów wychodzą z pełnymi koszami. W tym rejonie trwa grzybowe szaleństwo

Czy gra w trzy kubki jest legalna? Nie daj się nabrać oszustom

Gra w trzy kubki jest zmorą kurortów turystycznych w całej Polsce. Jako gra hazardowa jest nielegalna.

Organizatorom "zabawy" grozi nawet do 3 lat więzienia.

Policja przestrzega, aby w podobnym przypadku zachować zdrowy rozsądek i nie dać się porwać entuzjastycznie nastawionemu tłumowi. "Pod żadnym pozorem nie pozwól się sprowokować do wzięcia udziału w grze! Nie masz szans na wygraną! Przystępując do gry stracisz pieniądze! Osoby wygrywające, ostentacyjnie cieszące się z wygranej współpracują z urządzającymi ten proceder po to, aby zachęcić potencjalnych graczy" - apeluje KPP w Zakopanem.

"Jeżeli czujesz się zagrożony, potrzebujesz pomocy, dzwoń na numer alarmowy 112" - dodają.

Zobacz również: Niebezpieczne zjawisko na tafli morza. Nie wchodź do wody pod żadnym pozorem

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy