Reklama

W stadninie w Janowie Podlaskim znęcano się nad końmi? Sprawę bada prokuratura

W stadninie w Janowie Podlaskim do 2018 roku wypalano koniom znaki na skórze. Piętnowanie niezgodne było z ustawą o ochronie zwierząt, a dokładniej z jej nowelizacją, która zaczęła obowiązywać w 2007 roku. Sprawę obecnie bada prokuratura.

12 lat nielegalnego znakowania. Co działo się w stadninie w Janowie Podlaskim?

W stadninie, która znajduje się w Janowie Podlaskim niezgodnie z prawem do 2018 roku wypalano koniom na grzbiecie znaki - literę "J" oraz symbol korony. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", zwierzętom wymrażano również numer. Stadnina w rozmowach z mediami potwierdziła,  że takie działania rzeczywiście miały miejsce. SK Janów Podlaski zaznaczył jednak, że "w spółce nie ma osób, które wówczas były osobami decyzyjnymi w tym zakresie", w konsekwencji trudno jest ustalić przyczynę nielegalnych działań.

Przedstawiciele stadniny zaznaczają, że od 2010 roku koniom hodowlanym zaczęto także wszczepiać czipy. W 2018 roku zaprzestano wypalania i wymrażania,  a od 2019 zwierzęta są jedynie czipowane.

Reklama

Sprawę bada prokuratura. Dlaczego nie zaprzestano nielegalnej praktyki?

Nie zmienia to faktu, że stadnina przez 12 lat działała niezgodnie z prawem. Piętnowanie zwierząt poprzez wypalanie lub wymrażanie znaków zostało zakazane w nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z 2006 roku, która zaczęła obowiązywać w styczniu 2007 roku. Od tego czasu praktyki te kwalifikuje się jako znęcanie się nad zwierzętami. Wypalenia nie jest bowiem niczym innym jak celowym poparzeniem zwierzęcia. 

Nieprzestrzeganie prawa podlega karze więzienia do trzech lat.

Sprawie nielegalnego wypalania i wymrażania znaków w stadninie w Janowie Podlaskim obecnie przygląda się Prokuratura Regionalna w Lublinie. Do wykrycia procederu doszło w wyniku śledztwa w sprawie niegospodarności w stadninie w latach 2013-2016.

Mimo że znakowanie koni przez wypalanie i wymrażanie znaków jest nielegalne w Polsce od kilkunastu lat, temat wciąż budzi kontrowersje. Niektórzy hodowcy są bowiem zdania, czy wszczepianie zwierzętom czipów również jest nieprzyjemnym i bolesnym zabiegiem. Nie zgadza się z tym Cezary Wyszyński, należący do fundacji broniącej praw zwierząt Viva! Mężczyzna w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zaznaczył, że piętnowanie niesie ze sobą znacznie większą szkodę niż czipowanie.

***

Zobacz również: 

Norwegia zakazuje hodowli dwóch ras psów. Oto powód

Egzotyczne zwierzęta mogą być niebezpieczne, ale winę ponosi człowiek


INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy