Reklama

Reklama

"Wzięłam ślub kościelny, ochrzciłam dzieci, ale unikam księdza po kolędzie. Źle mi z tym" [LIST DO REDAKCJI]

Odkąd jestem mężatką nie przyjmowałam jeszcze nigdy księdza po kolędzie. Wiele osób dziwi mi się i często słyszę od nich, że to nie wypada, zwłaszcza osobie po ślubie kościelnym i z ochrzczonymi dziećmi. Gdy to słyszę jest mi trochę głupio, ale mój mąż ma bardzo negatywny stosunek do księży i uważa, że ich wizyta po kolędzie nie jest nam do niczego potrzebna - pisze w liście do naszej redakcji pani Krystyna. Poniżej przytaczamy jej historię.

Pochodzę z religijnej rodziny, gdzie zawsze przyjmowaliśmy księdza po kolędzie. Gdy byłam jeszcze dzieckiem zawsze czekałam na te wizyty z przygotowanym zeszytem do religii i dużym zafascynowaniem, bo uwielbiałam poczucie humoru naszego proboszcza ks. Grzegorza. Myślałam, że gdy będę mieć już swoją rodzinę, będę kontynuowała rodzinne tradycje i w dalszym ciągu przyjmowała księdza. Tak się jednak nie dzieje.

Zobacz także: Ksiądz otworzył koperty z kolędy. Zdradza, ile zebrał                

Reklama

Po ślubie z Jackiem moje poglądy na temat kościoła mocno się zmieniły. Mąż nie akceptuje polityki kościoła i ma negatywny stosunek do księży, czego nigdy nie ukrywał. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo jednak inaczej się odczuwa słowa, a inaczej czyny, które można zaobserwować na żywym organizmie.

Odkąd zamieszkaliśmy razem nigdy nie przyjęliśmy księdza po kolędzie. Jacek uważa, że duchowni wykorzystują ten moment tylko po to, by wyciągnąć od nas pieniądze i ich intencje są nieszczere. 

Ja początkowo z tym się nie zgadzałam, ale kiedy słyszysz coś czwarty, piąty, czy dziesiąty raz, to zaczynasz się zastanawiać, czy nie ma w tym faktycznie prawdy. Jacek podawał mi wiele argumentów, które w końcu i do mnie trafiły, przez co nie byłam już na niego o to zła, a zaczęłam podzielać jego zdanie. Gdy tylko przypada dzień, w którym duchowni mają nas odwiedzić, gasimy światła i udajemy, że nie ma nas w domu. 

Przeczytaj również: Ksiądz obraził małżonków. To była ich ostatnia "kolęda"                 

Mimo tego w głębi duszy czuje, że robię źle. Moi rodzice nie potrafią zrozumieć naszego zachowania i w okresie świąt często nam dogadują, że jesteśmy bezbożnikami i piętnują nasze postępowanie. Nie mogą zrozumieć, że małżeństwo po ślubie kościelnym, które ochrzciło swoje dzieci nie przyjmuje do siebie księdza po kolędzie.

Na dodatek mieszkamy w małej miejscowości i mam wrażenie, że sąsiedzi też dziwnie się na nas patrzą, bo praktycznie jako jedyni na osiedlu nie przyjmujemy do siebie księdza. Źle mi z tym, ale czuję, że nie będę w stanie tego nigdy zmienić...

Więcej ludzkich historii:

Mój mąż i ja uprawiamy seks tylko raz w miesiącu. Seks zimny i rutynowy

Teściowa wymaga, żebym mówiła do niej "mamo". Nigdy się na to nie zgodzę

Sąsiad zatruwa nam życie. Nie pomoże ani prośba, ani groźba. Co robić?

***

Najciekawsze historie pisze samo życie. Chcesz się z nami podzielić swoją? Napisz do nas na adres: kobieta.kontakt@firma.interia.pl



INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: list do redakcji | ksiądz | kolęda | ksiądz po kolędzie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy